Arteterapia: na czym polega leczenie sztuką?

Zdjęcie ilustracyjne / fot. Pixabay/mat.pras.

  

Arteterapia, czyli leczenie przez sztukę, prowadzi nie tylko do poprawy stanu zdrowia osób psychicznie chorych, ale też przyczynia się do rozwoju kultury. Prace pacjentów eksponowane są w szpitalach i na wystawach w profesjonalnych galeriach i muzeach – powiedział PAP historyk sztuki.

Arteterapia, czyli leczenie przez sztukę, prowadzi nie tylko do poprawy stanu zdrowia osób psychicznie chorych, ale też przyczynia się do rozwoju kultury

– podkreślił w rozmowie z Polską Agencją Prasową historyk sztuki Maciej Bóbr, pełniący także funkcję rzecznika prasowego psychiatrycznego Szpitala Klinicznego im. dr. J. Babińskiego w Krakowie Kobierzynie.

Jak zwrócił uwagę, dzieła pacjentów psychiatrycznych są czasami eksponowane w szpitalach, ale też na wystawach w profesjonalnych galeriach i muzeach. Dzieła podopiecznych szpitala prezentowane były m.in. w krakowskim Muzeum Sztuki Współczesnej (MOCAK), Sopockiej Galerii BWA, Muzeum Etnograficznym w Warszawie, ale też za granicą, m.in. w Niemczech, a ostatnio w Luksemburgu. Pacjenci (Sylwia Mensfeld, Michał Gagatek, Marcin Babło) zgłaszają swoje prace do Krakowskiego Salonu Sztuki. Część chorych tworzy tylko dla siebie, a nawet chowa swoje prace przed postronnymi.

Nie zawsze chcą się dzielić ze światem swoją twórczością, która przecież odzwierciedla ich emocje i przeżycia

 – wyjaśnił Maciej Bóbr.

Tylko w kobierzyńskim szpitalu kolekcja prac pacjentów, tworzona od 50 lat, liczy 5 tys. obrazów, rysunków, rzeźb, ceramiki i rękodzieła. Wśród docenionych w Polsce i Europie twórców, których prace są sw szpitalnym zbiorze, wymienić można Marię Wnęk, Władysława Wałęgę, Edwarda Sutora, Tadeusza Głowalę, Renatę Bujak czy Leszka Zająca. Młodsze pokolenie reprezentują m.in. Sylwia Mensfeld i Marcin Babło.

Pacjenci psychiatryczni tworzą zarówno podczas specjalnie organizowanych terapii (arteterapia), jak i w czasie wolnym czy w domu po wyjściu ze szpitala. W ramach terapii biorą też udział w zajęciach teatralnych, muzycznych czy tanecznych. Od 2013 r. w kobierzyńskim szpitalu odbywa się Festiwal Twórczości Bezpretensjonalnej "Sami z Siebie" – to dzień otwarty dla wszystkich, którzy chcą się zapoznać z działaniami artystycznymi pacjentów.

Historyk sztuki zapytany o to, ile procent pacjentów psychiatrycznych zajmuje się twórczością artystyczną, odpowiada, że tyle samo co osób zdrowych – około pięć procent. Większość chorych psychicznie zajmuje się malarstwem i rysunkiem.

To jednak nie wszystko. Materią do sztuki może być wszystko. Sztuką może być pomalowany kamień, wyszywany kubrak, kompozycje z suchych kwiatów

 – wymienił historyk sztuki. Podkreślił, że nie da się określić jednego wiodącego tematu prac – przedstawiają one krajobrazy, portrety, obrazy abstrakcyjne, które można swobodnie interpretować.

Niewątpliwą wartością tych dzieł jest ich autentyczność. Twórczość pacjentów jest bezpośrednią, nieskrępowaną teoriami sztuki i stylistykami ekspresją osobowości. Artyści profesjonalni, po studiach artystycznych, zawsze pozostają pod wpływem tego, co dzieje się w świecie sztuki, poddają się różnym wpływom, tworząc dzieło, myślą o rynku sztuki, o tym, by je dobrze sprzedać. Pacjenci, tworząc, często w ogóle nie myślą o zysku

– powiedział Maciej Bóbr.

W Kobierzynie dzieła pacjentów, za ich zgodą, bywają sprzedawane zainteresowanym. Wówczas połowa kwoty uzyskanej ze sprzedaży trafia do autora, a połowa do szpitala (z tego względu, że pacjent używał materiałów szpitala). W Polsce nie ma jednak – zaznaczył historyk sztuki – jeszcze tego typu rynku, stąd ceny najlepszych to od 700 zł do 3 tys. zł.

Naszych artystów wyróżnia także to, że zazwyczaj nie zabiegają o sławę

– powiedział Maciej Bóbr, a wśród uznanych już po śmierci artystów outsiderów wymienił Edmunda Monsiela – ok. 600 stworzonych w tajemnicy rysunków i szkiców tego samouka odkryto po jego śmierci w 1962 r. Ekspresyjne prace Monsiela o tematyce religijnej są dziś prezentowane przez uznane galerie, m.in. w Muzeum Śląskim. Twórczość artystów z chorobami psychicznymi wpisuje się w nurt art brut, czyli sztukę ludzi wykluczonych, sztukę surową.

To outsiderzy, nie pasujący do reszty społeczeństwa, ich twórczość jest instynktowna

 – wyjaśnił historyk sztuki i przywołał nazwisko ikony tego stylu Adolfa Woelfliego. Ten żyjący na przełomie XIX i XX w. Szwajcar cierpiał na schizofrenię. Za życia tworzył liczące 25 tys. stron dzieło złożone z tekstów, rysunków, kolaży i zapisu muzycznego. Tworzone niezależnie rysunki, które nazywał "sztuką dla chleba", sprzedawał za 3 franki. Dzisiaj na aukcjach ceny tych prac dochodzą do nawet 30 tys. franków szwajcarskich.

Szpital im. dr. J. Babińskiego w Krakowie był jednym z pierwszych w Polsce, który przed ponad 50 laty wprowadził arteterapię jako standardową metodę w leczeniu i rehabilitacji. Działania twórcze, malarstwo i rysunek, taniec, muzyka itp. wspomagają rehabilitację pacjentów, pozwalając im często na odzyskanie wiary w swoje możliwości, ale także – zaznaczył Bóbr – ujawniając talenty, których wcześniej nie byli świadomi.

W kobierzyńskim szpitalu na oddziałach stacjonarnych jest ok. 800 miejsc – rocznie to ok. 6,5 tys. pacjentów, w oddziałach dziennych – 150 miejsc. Specjalistycznych konsultacji w szpitalnych poradniach oraz wizyt domowych lekarzy, pielęgniarek i terapeutów u pacjentów objętych opieką środowiskową jest ok. 85 tys. rocznie.(PAP)

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Afera policka. Prokuratura zaskarży odmowę aresztu dla podejrzanych

/ Image by Лечение наркомании from

  

Prokurator zaskarży postanowienie sądu o odmowie zastosowania tymczasowego aresztowania wobec czterech podejrzanych, którym zarzucono wyłudzenie ponad 87 mln zł na szkodę Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A. - poinformowała szczecińska Prokuratura Regionalna. Według prokuratury, na wolności mogą oni utrudniać śledztwo.

"Prokurator przedstawił sądowi obszerny materiał dowodowy, uprawdopodabniający w znacznym stopniu popełnienie przez podejrzanych zarzucanych im przestępstw. W wyniku działań podejmowanych przez podejrzanych spółka Skarbu Państwa poniosła niemal stumilionowe straty"

- podano w komunikacie Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.

Według śledczych, w takiej sytuacji istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że podejrzani w obawie przed grożącą im surową karą mogą utrudniać prawidłowy tok postępowania.

Jak poinformowano, podczas zatrzymania jeden z podejrzanych wyciągnął i przeładował strzelbę, a następnie wymierzył ją w kierunku funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Nie zdążył oddać strzału, ponieważ został obezwładniony. Mężczyzna usłyszał dodatkowy zarzut (oprócz działania na szkodę ZCh Police): przestępstwa czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego.

"To jedno zdarzenie już wskazuje, że zachodzą wysoce uprawdopodobnione okoliczności wskazujące na pozaprawne czy wręcz przestępcze próby wpływania na bieg i prawidłowość tego śledztwa"

– podkreślono w komunikacie.

Zdaniem prokuratury, tylko tymczasowe aresztowanie może zagwarantować sprawne zakończenie postępowania i osądzenia sprawców. "Podejrzani zasługują na orzeczenie wobec nich bezwzględnej kary pozbawiania wolności, i to w wysokim wymiarze" - zaznaczono.

Tymczasem po raz kolejny, w obliczu prokuratorskiego wniosku o areszt dla podejrzanych w tzw. sprawach medialnych, sąd aktywuje jakby "inną taryfę orzeczniczą". Traci z pola widzenia istnienie ustawowych przesłanek do naturalnego, jak się wydaje w takich okolicznościach faktycznych i prawnych, uruchomienia tego środka zapobiegawczego 

– czytamy w komunikacie.

Cztery zatrzymane w czwartek osoby – jak podała prokuratura - wprowadziły w błąd członków rady nadzorczej Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A. co do faktycznej wartości nabywanych akcji African Investment Group S.A. W wyniku ich działań doszło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem spółki - chodzi o kwotę ponad 87 mln zł.

Zatrzymani to osoby związane ze spółką, która uczestniczyła w sprzedaży akcji afrykańskiej spółki wydobywającej i poszukującej surowców mineralnych w Afryce na rzecz ZCH Police S.A. Są to prezes zarządu Andrzej G., a także Grzegorz G. Jan B. i Zygmunt G. – udziałowcy spółki.

Wszyscy usłyszeli zarzuty popełnienia przestępstw oszustwa i wyrządzenia szkody w mieniu znacznej wartości oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach.

Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, w sprawie zgromadzono obszerny materiał dowodowy. Śledczy ustalili, że sprawcy działali między 30 listopada 2011 r. a 6 kwietnia 2016 r. we Wrocławiu, Szczecinie, Policach, Warszawie i innych miejscowościach w Polsce, ale też w Dakarze.

Chcieli oni doprowadzić do kupienia przez Grupę Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A. Zakłady Chemiczne w Policach akcji spółki African Investment Group S.A. z siedzibą w Senegalu, wydobywającej fosforyty w Afryce po zawyżonej w sposób oczywisty cenie. Do transakcji doszło i 55 proc. akcji tej spółki, wartych około 5 mln złotych ZCh Police S.A. kupiły za niemal 29 mln dolarów amerykańskich, czyli ok. 87 mln złotych.

Według prokuratury, sprawcy działali według ściśle określonego planu: każdy z nich miał do wykonania konkretne zadanie.

Rolą Andrzeja G. było zlecenie nabycia przedsiębiorstwa na terenie Senegalu i prowadzenie negocjacji z przedstawicielami Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A.

Grzegorz D. miał zapewnić wsparcie finansowe i organizacyjne nabycia akcji przedsiębiorstwa na terenie Senegalu. Jan B. odpowiadał natomiast za koordynowanie czynności, które miały na celu nabycie, a następnie sprzedaż akcji po zawyżonej cenie. Jan B. i Zygmunt G. było mieli ponadto zorganizować czynności w ramach swojej spółki w ten sposób, aby bezpośrednio przed zawarciem transakcji z ZCh Police struktura udziałowców tej spółki została przedstawiona tak, aby znana firma doradcza i rada nadzorcza Grupy Azoty ZCh Police S.A. nie miały zastrzeżeń co do ryzyka prawnego związanego z tą transakcją.

Za zarzucane czterem mężczyznom przestępstwa grozi do 10 lat więzienia. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl