"Przecież gdybym chciał, to już na początku tej kadencji przystąpiłbym do Prawa i Sprawiedliwości, bo takie rozmowy były. Miałem być wicepremierem! Ale żadne moje postulaty naprawy życia publicznego nie zostały wysłuchane. A prezes Kosiniak-Kamysz był nimi zainteresowany"

- powiedział Paweł Kukiz w rozmowie z "Faktem".

W ten sposób Kukiz uzasadnia mariaż z PSL, o którym jeszcze niedawno mówił jako o "zorganizowanej grupie przestępczej". Zwolennicy Kukiz'15 byli kompletnie przeciwni sojuszowi z PSL, czemu dali wyraz w ankiecie, jaką Kukiz zorganizował w sieci. Zapytał wtedy, z kim miałby stworzyć koalicję wyborczą - PSL zajął ostatnie miejsce z wynikiem jedynie 3 procent.

Połączenie z PSL spowodowało, że od Kukiza odwróciło się wiele lokalnych struktur, prężnie działających dotychczas w regionach. Koło Kukiz'15 w Ostrowi Mazowieckiej (które wprowadziło nawet radnego do rady miejskiej) zostało rozwiązane. "Nie mamy i nie chcemy mieć z tymi działaniami Pawła Kukiza nic wspólnego" - napisał jego dotychczasowy przewodniczący Andrzej Morawski.

Najbardziej ciekawią jednak słowa Kukiza o możliwym byciu wicepremierem w rządzie PiS. Skomentował je Krzysztof Sobolewski, szef Komitetu Wykonawczego PiS i jedynka tego ugrupowania w okręgu rzeszowskim. Te słowa mówią same za siebie: