Małżeństwo pośmiertnie odznaczone przez prezydenta

Zniszczenie Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie, w listopadzie 1939 roku

  

Małżeństwo działaczy konspiracyjnych, Jadwiga i Zygmunt Karłowscy, decyzją prezydenta Andrzeja Dudy pośmiertnie odznaczone zostało Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Wyróżnienie wręczono w poniedziałek w Krakowie. Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, którym pośmiertnie odznaczono małżeństwo Karłowskich, przyznano im za wybitne zasługi dla niepodległości kraju. Wyróżnienie odebrała ich córka, Róża Karłowska.

Wydarzenie było częścią 75. rocznicy aresztowania przez Gestapo działaczy, którzy zostali zatrzymani razem z gen. Stanisławem Rostworowskim, dowódcą Okręgu Krakowskiego i Śląska AK. Do aresztowania doszło 11 sierpnia 1944 r. w mieszkaniu Karłowskich przy ul. św. Marka 8 w Krakowie. Generał i Zygmunt Karłowski jeszcze tego samego dnia w siedzibie Gestapo zostali najprawdopodobniej zakatowani na śmierć. Jadwiga Karłowska po serii przesłuchań została, miesiąc później, rozstrzelana w obozie KL Plaszow.

Jak podkreślił przedstawiciel rodziny generała, Paweł Rostworowski: 

był (on) człowiekiem wszechstronnie uzdolnionym. Nic między rokiem 1914 a 1944 bez jego udziału, zaangażowania właściwie się nie działo. Wszędzie, gdzie działy się ważne sprawy dla Polski, tam był Stanisław Rostworowski. Generał był ostrzegany przed tym, że być może jest już obserwowany. Natomiast powiedział takie zdanie: Jeżeli wszyscy będziemy się bać, to my tej wojny nie wygramy.

 

Z kolei naczelnik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie Michał Wenklar przypomniał, że generał był jednym z najwyższych rangą oficerów AK, postacią, która swoim życiem dowiodła wielkiego poświęcenia dla ojczyzny.

W końcu został jednym z elitarnego grona wyższych oficerów Armii Krajowej, którzy mieli pełnić nadzór nad poszczególnymi okręgami AK. I w takiej roli, wiosną 1944, trafił do rodzinnego Krakowa. Schronienia i mieszkania udzielili mu Zygmunt i Jadwiga Karłowscy, osoby również niezwykle głęboko zaangażowane w działania konspiracyjne.

– podkreślił. Wenklar przypomniał, że małżeństwo należało m.in. do konspiracyjnej organizacji ziemian oraz działało na rzecz powstania szpitali polowych i punktów aptecznych na terenie Małopolski; ich apteka Pod Gwiazdą stanowiła z kolei jeden z głównych ośrodków dystrybucji materiałów sanitarnych dla AK z okręgu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: pap.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Tomasz Piątek przegrał w sądzie z Dorotą Kanią i wydawcą "Gazety Polskiej"!

/ Mariusz Kubik [CC BY 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/4.0)]

  

Tomasz Piątek, publicysta i autor książki o Antonim Macierewiczu, przegrał w sądzie z Dorotą Kanią i Niezależnym Wydawnictwem Polskim (NWP). Pisarz pozwał dziennikarkę za artykuł "Brudne gry wokół MON", który ukazał się w "Gazecie Polskiej" w marcu 2017 r.

W tekście Dorota Kania skrytykowała "ustalenia" Tomasza Piątka dotyczące rzekomych powiązań Antoniego Macierewicza, o których autor pisał w swojej książce.

W ostatnim czasie ukazała się książka Tomasza Piątka, felietonisty „Gazety Wyborczej”, pt. „Antoni Macierewicz i jego tajemnice”, opisująca rzekome związki obecnego szefa MON i jego otoczenia z rosyjskimi służbami, m.in. gangsterem i finansistą Siemionem Mogilewiczem blisko współpracującym z Putinem i z sowieckim, a teraz rosyjskim wywiadem wojskowym GRU. Ponieważ książka zawiera mnóstwo kłamstw i pomówień, Antoni Macierewicz złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Tomasza Piątka. Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie

- pisała w swoim tekście Dorota Kania. Dodała, że decyzje podjęte na warszawskim szczycie NATO (m.in. wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu oraz utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej) doprowadziły do uaktywnienia się agentury, zwolenników totalnej opozycji oraz przeciwników silnego państwa.

Dorota Kania zwróciła też uwagę na powiązania wydawcy książki Piątka - Marcina Celińskiego - z fundacjami wspieranymi m.in. przez George`a Sorosa.

Piątkowi bardzo nie spodobał się ten artykuł, w związku z czym pozwał on zarówno dziennikarkę, jak i wydawcę "GP". Domagał się 60 tys. zł od NWP i 40 tys. zł od Doroty Kani oraz przeprosin. Ale srogo się przeliczył.

W wyroku sąd uznał, że Piątek - jako autor kontrowersyjnej publikacji o znanym polityku - powinien liczyć się z tym, że będzie spotykać go krytyka prasowa. Na tym polega bowiem wolność słowa.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl