Wicepremier podkreślił, że "pluralizm medialny musi być zapewniony, bo to podstawa funkcjonowania demokracji i wszyscy to przyznają, powinny być pewne standardy spełniane".

I my jesteśmy oczywiście do tego gotowi. Jak społeczeństwo da przyzwolenie na to, to zrobimy. Zawsze tego rodzaju reformy muszą być realizowane w atmosferze przyzwolenia społecznego 

- wyjaśnił Piotr Gliński.

300polityka.pl zapytała wicepremiera o to, czy dekoncentracja mediów wyglądałoby tak, jak mówił na sejmowej komisji - że jest jakiś czas, w którym medium musi się przekształcić.

Nie wiem, jak to będzie. Ale to wydawałoby się najlepszym sposobem. Natomiast w tej chwili takich decyzji politycznej nie ma, ponieważ my też nie chcemy ćwiczyć Polaków cały czas jakimiś awanturami. Wiemy, że nie mamy przewagi medialnej i że te kalumnie będą na nas spadały. Więc jest rzeczą oczywistą, że nie mamy ochoty rozpoczynania żadnych nowych awantur politycznych. Bo dla nas to jest prodemokratyczna reforma, a dla opozycji okazja do „ulicy i zagranicy”. Taki los

- wskazał wicepremier.

Zmieniając temat i mówiąc o twórcach filmowych minister kultury i dziedzictwa narodowego powiedział również, że "do czasu filmu Pawlikowskiego, który nagle, z zupełnie innej opcji rozpropagował, w niebywały sposób polski folklor, nikt nie zrobił tak >>PiS-owskiego<< filmu jak Pawlikowski".

Chodzi o film "Zimna Wojna". - To był na pewno najlepszy polski film, do tego dobrze przyjęty za granicą, a więc ma szanse. Chciałbym, by odniósł sukces, bo to po prostu dobry film - mówił we wrześniu ub.r. o tym filmie w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Gliński.

- Podobno ostatni film Agnieszki Holland też jest najbardziej „PiS-owski” z całej ostatniej produkcji filmowej. Nie oglądałem go niestety jeszcze. O mechanizmach sowieckiej propagandy, zbrodni głodu na Ukrainie

- dodał polityk w rozmowie z 300polityka.