W "Salonie Prasowym" o atakach na katolików i święte symbole. "Światła lewica robi tak na całym świecie"

  

Ataki na katolików, marsz LGBT w Płocku i wiec w obronie arcybiskupa Marka Jędraszewskiego w Krakowie - wokół tych tematów toczyła się dyskusja w dzisiejszym "Salonie Prasowym" na antenie Polskiego Radia 24 i Telewizji Republika. Gośćmi audycji Adriana Stankowskiego byli: Jakub Pacan ("Tygodnik Solidarność"), publicysta Miłosz Lodowski, Marek Wróbel ("Rzeczy Wspólne") i Jakub Majmurek ("Krytyka Polityczna").

Ataki środowisk lewicowych, często związanych także z ideologią LGBT, na katolików są coraz silniejsze. Profanowane są symbole religijne, a uczestnicy nabożeństw są wyśmiewani i obrażani. Redaktor Adrian Stankowski przypomniał, że na wczorajszym marszu środowisk LGBT w Płocku znów pojawiły się wizerunki Matki Boskiej z tęczową aureolą. Nie wszyscy w "Studiu Prasowym" uznali to jednak za obrazę.

"Wielu katolików się czuje obrażonych, ale z tego nie wynika jeszcze, że jest to uważane za obraźliwe. Są takie środowiska, które nie uważają tego za obraźliwe"

- mówił Jakub Majmurek z Krytyki Politycznej.

Jak dodał, dodawanie symbolu tęczy do wizerunku Matki Boskiej nie powinno być źle odbierane.

"Wydaje mi się, że jest to jak najbardziej zrozumiałe. Symbole religijne mają to do siebie, że funkcjonują w przestrzeni publicznej"

- dodał Majmurek.

Zupełnie inne zdanie miał Jakub Pacan ("Tygodnik Solidarność"). Powiedział, że katolicy doskonale wiedzą, jakie symbole są dla nich ważne. Matka Boska z pewnością do takich należy.

"Jest doktryna katolicka, są pewne prawdy wiary, za które ludzie oddawali życie i one są stałe. Albo ktoś przyjmuje katolicyzm, albo nie"

- podkreślił.

Szerokim echem odbiły się także publikacje medialne z marszu środowisk LGBT w Płocku. Jeden z portali opublikował zdjęcie... marszu w Pradze, gdzie uczestników było dużo więcej niż w Płocku. Mówiono, że to zwykła pomyłka, ale...

"W takie pomyłki to ja bym raczej wątpił. Czy można most Karola pomylić z Płockiem, a Wisłę z Wełtawą? Nie chcę przyjąć, że to był wypadek, uważam, że była to celowa manipulacja"

- powiedział publicysta Miłosz Lodowski.

Jako przykład zupełnie innego zgromadzenia, podał te, które odbyło się przy Franciszkańskiej 3 w Krakowie. Przypomniał też o ciężkich chwilach, jakie obecnie przeżywają katolicy - są bowiem atakowani z wielu stron.

"W Krakowie było autentyczne nastawienie, to nie byli ludzie którzy zostali zwiezieni autokarami, a po prostu przyszli w święte miejsce, uświęcone spotkaniami ze św. Janem Pawłem II. Osoby spoza Kościoła nawoływały żeby usunąć abp. Jędraszewskiego. Z zewnątrz kościoła są ataki na religię, jesteśmy pouczani, gdzie powinna być nasza tolerancja. Zamierzam nie godzić się na takie rzeczy, ponieważ uważam że symbolika to jeden z najważniejszych elementów kształtowania świata emocji i wartości"

- dodał Lodowski.

O tym, że środowiska LGBT obrażają katolików, profanując święte symbole, przypomniał również Marek Wróbel. Jak dodał, czuje się urażony, choć sam nie jest katolikiem. W polemikę z nim próbował wejść redaktor Majmurek, lecz wtedy usłyszał:

"Matka Boska Częstochowska to symbol ponadreligijny, to symbol niemal narodowy. Państwu się wydaje, że państwo nie obrażacie tego symbolu. Wydaje się!"

- wtrącił Miłosz Lodowski.

A Marek Wróbel dodał:

"Wyciąganie z kontekstu, łapanie za słówka, podawanie pozornych argumentów to taktyka dosyć stara. Widzę w tym albo prowokację, albo wielkie zamierzone ignorowanie, co odczuwają inni. "Światła Lewica" robi tak na całym świecie. Jeżeli ludzie czują się obrażeni czy niekomfortowo, nie można im powiedzieć, że źle się czują".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Alpy: Odnaleziono wrak zaginionego samolotu

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

W okolicach Berchtesgaden w Alpach Bawarskich odnaleziono wrak zaginionego małego samolotu oraz zwłoki jego 51-letniego pilota - poinformowała rzeczniczka lokalnej policji.

Według niej ofiara to właściciel rozbitej maszyny. Mieszkał on w sąsiadującym od zachodu z powiatem Berchtesgaden powiecie Traunstein. Przyczyny wypadku nie są na razie znane.

Samolot leciał z austriackiego Tyrolu do położonego na północ od Berchtesgaden Salzburga i w pewnej chwili zniknął z ekranów radarowych niemieckiej kontroli powietrznej. W jego poszukiwaniach uczestniczyło 60 ratowników górskich i funkcjonariuszy alpejskiej formacji policyjnej oraz trzy śmigłowce. Szczątki maszyny znaleziono około 100 metrów poniżej wierzchołka liczącego 1494 metrów n.p.m. masywu Bogenhorn, u stóp którego leży miejscowość Schneizlreuth.

"Nie zakłada się, że ofiar wypadku było więcej"

- zaznaczyła policyjna rzeczniczka.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl