W Warszawie influencer za łyk kranówki może dostać 12 300 zł. Tak przynajmniej wynika z rejestru umów na promocję miasta na kanale YT "Po Cudzemu". Czy to wynagrodzenie za jedno 5min. video? #StrefaRelaksu za milion dziwi coraz mniej. #Warszawa na bogato 

- napisał na Twitterze zastępca szefa publicystyki TVP Info.

Arlena Witt prowadzi od kilku lat na YouTubie kanał "Po Cudzemu", gdzie pomaga internautom opanować tajniki języka angielskiego:

Choć w porównaniu do stawek na rynku takie honorarium wydaje się nie odbiegać od wynagrodzeń innych "influencerów", rodzi się pytanie, czy mieszkańcy Warszawy nie mają innych, pilniejszych potrzeb - zwłaszcza w kontekście powstałej niedawno za blisko milion złotych tzw. "strefy relaksu".

 Dodatkowe wątpliwości budzą tłumaczenia samej youtuberki, która w pełnych ironii insta stories stwierdziła, że ... "zapłaciła sama sobie" (sic!):

[...] pieniądze miasta Warszawy to są również moje pieniądze. Bo ja w Warszawie zapłaciłam znacznie więcej podatków niż to, co zarobiłam na "łyku wody". Więc tak naprawdę zapłaciłam sama sobie. Więc o co ta afera? Nie wiem.

- ironizuje youtuberka. I nie jest to jedyne tego typu stwierdzenie:

fot./www.instagram.com/wittamina/