Poseł Izabela Leszczyna z klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej-Koalicji Obywatelskiej postanowiła zainteresować się tym... co jedzą politycy partii rządzącej. I tak częstochowskie wydanie "Gazety Wyborczej" opublikowało artykuł, w którym poseł Leszczyna pyta się, na czyj koszt jada marszałek Senatu.

Kulinarne preferencje polityków PO poznaliśmy, gdy ujawniono szczegóły ich spotkań w restauracji "Sowa i Przyjaciele", natomiast marszałek Senatu odniósł się do zarzutów poseł Leszczyny w ciekawym stylu. Ujawnił, jakie zakupy spożywcze robi.

"Szanowna Pani Poseł, w przeciwieństwie do polityków PO, którzy w wykwintnych restauracjach objadali się za publiczne pieniądze, ja sam kupuję pieczywo, wędlinę, nabiał, owoce, warzywa i z przyjemnością robię dla żony i siebie pyszne śniadania i kolacje"

- odpowiedział Karczewski.

"Himalaje hipokryzji!"

- dodał marszałek Senatu.