„Rząd zamraża płace w budżetówce, obcina pieniądze przeznaczone na walkę z bezrobociem – bo są potrzebne na obsługę zadłużenia. Temu jest podporządkowana także reforma emerytalna. Tusk wprowadza ją po to, by pokazać, że panuje nad krajem i że w związku z tym jest w stanie zapewnić spłacalność długu. Liczy na to, że dostanie znowu pieniądze, które pozwolą mu rządzić. Tworzy system kliencki” – mówi Grzegorz Bierecki, prezes SKOK-u, i trudno się z nim nie zgodzić. Bez względu na skalę protestów i straty w sondażach Tusk doprowadził do absurdalnego w polskich warunkach podwyższenia wieku emerytalnego. Do jednego z najwyższych poziomów w UE. Ale to co jest absurdalne z punktu widzenia Polaków, dla władzy zorientowanej na kupienie sobie kolejnych lat rządów jest całkiem racjonalne. To nie naród jest suwerenem, ale zagraniczne instytucje finansowe, które zdecydują, czy nadal pożyczać rządowi PO-PSL. Pieniądze potrzebne są na kolejne etaty dla działaczy i rodzin rządzących partii, na tuczenie związanych z partią firm i przychylność kilkunastu oligarchów. System Tuska, aby się nie zawalił, potrzebuje pieniędzy. Gdy przypomnimy sobie, jaką odpowiedzialność może ponieść premier w wypadku utraty władzy, czy można się dziwić tej determinacji?