Ugrupowania lewicowe, na czele z SLD, Wiosną Roberta Biedronia i Lewicą Razem, mają wystartować w jesiennych wyborach parlamentarnych jako Komitet Wyborczy Lewica, przy czym bazę organizacyjno-prawną startu stanowić będą struktury SLD. Oznacza to, że lewicowy komitet obowiązywać będzie próg wyborczy 5-procentowy, a nie obowiązujący koalicje próg 8-proc., zaś subwencja budżetowa - przysługująca w razie przekroczenia progu 3 proc. głosów - trafi na konto SLD.

Rada Krajowa Razem zaakceptowała ten wariant startu w zeszłą sobotę. Jeszcze w lipcu formalnie obowiązujące stanowisko partii dotyczące startu z list Sojuszu było negatywne.

W poniedziałek Lewica ogłosiła skład swojego sztabu wyborczego. Pokieruje nim Robert Biedroń, który ostatecznie nie będzie kandydował do Sejmu. W skład sztabu wyborczego KW Lewica wejdą m.in. reprezentanci Unii Pracy, Inicjatywy Feministycznej, PPS, Twojego Ruchu, Kongresu Świeckości i stowarzyszenia "Ordynacka".

W środę, po ogłoszeniu tej decyzji, grupa 40 działaczy zamieściła na wewnętrznym forum partyjnym list do członków Lewicy Razem, w którym ogłaszają swoją decyzję o opuszczeniu ugrupowania. Wśród jego sygnatariuszy jest 12 spośród 35 członków Rady Krajowej, w tym osoby zasiadające w organach partii od 2015 r.

"Bezpośrednią przyczyną naszego odejścia jest decyzja o starcie w wyborach parlamentarnych z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Naszym zdaniem ten ruch odbiera nam podmiotowość. Uczyni z nas kolejną przystawkę działającą na łasce Czarzastego. SLD wielokrotnie swoimi czynami skompromitowało słowo lewica. Drugi z naszych partnerów (Wiosna Roberta Biedronia) także jest niewiarygodny. Promuje liberalne rozwiązania, które stoją wprost w sprzeczności z naszym programem"

- napisali odchodzący działacze Razem.

"Nie rezygnujemy jednak z walki! Wciąż chcemy realnych zmian i lepszego świata. Chcemy walczyć o powstrzymanie katastrofy klimatycznej, o dostępną aborcję, o skrócenie czasu pracy... Uważamy jednak, że wybrana formuła startu jest przeciwskuteczna i tylko oddala nas od celu. Być może jeszcze będzie okazja, aby wspólnie o coś zawalczyć. Do zobaczenia!"

- podkreślono w liście, do którego dotarła PAP.

Z zarządu Lewicy Razem - nie rezygnując przy tym z członkostwa w partii - odchodzi też jeden z liderów Razem Mateusz Mirys, zaliczany do środowiska tzw. zakonu MS (chodzi o stowarzyszenie Młodzi Socjaliści, w którym działała część założycieli i czołowych polityków Razem, m.in. Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza czy Mateusz Konieczny). Polityk ten postanowił jednocześnie, że nie wystartuje w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

W czwartek Mirys poinformował o swojej decyzji na Facebooku, wskazując na decyzję partii o starcie z list SLD jako jej główne uzasadnienie.

"Moja ocena tego wariantu startu wyborczego jest zupełnie różna od oceny dominującej w mojej partii. Skoro nie popieram tego rozwiązania, nie jestem w stanie brać za niego odpowiedzialności, rezygnację z zasiadania w zarządzie partii uznaję za jedyną, adekwatną decyzję"

- napisał polityk.

Zaznaczył jednocześnie, że chociaż nie popiera kierunku obranego przez ugrupowanie, Razem wciąż jest jego partią. "Trzymam kciuki za powodzenie tego projektu i za jak najlepsze wyniki jesienią" - podkreślił Mirys. "Było warto. Teraz - przynajmniej dla mnie - czas na krok w tył, odpoczynek i zastanowienie" - dodał.

Poproszona przez PAP o komentarz do tych informacji rzeczniczka Razem Dorota Olko podkreśliła, że formalnie rezygnacje od sygnatariuszy listu nie wpłynęły. Przyznała zarazem, że grupa ta miała "odmienną wizję strategii wyborczej niż większość partii".

- Jestem jednak przekonana, że wciąż łączą nas wartości i wspólna wizja przyszłości Polski

 - zaznaczyła Olko.

- Rozstajemy się w zgodzie. Część odchodzących otwarcie zadeklarowała, że nie wyklucza powrotu do partii, jeśli uznają, że przyjęta formuła startu okazała się korzystna dla Razem. Wierzymy, że jeszcze będziemy działać wspólnie

 - dodała.

Według informacji PAP ze źródeł zbliżonych do grona sygnatariuszy listu większość radnych krajowych Razem, którzy zapowiedzieli swoje odejście, zamierza formalnie pożegnać się z partią przy okazji sobotniego posiedzenia Rady.