Awantura w Niemczech o naukę dzieci. Co piąty uczeń nie rozumie... niemieckiego!

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com; ID 5598375

  

Wiceszef frakcji CDU/CSU w Bundestagu zaproponował nieprzyjmowanie do podstawówek w RFN dzieci, które nie znają niemieckiego. Również tabloid "Bild" uważa, że bez niemieckiego dzieci nie mają szans w życiu w Niemczech. A problem jest coraz większy.

"To nie może się dobrze skończyć: co najmniej co piąty pierwszoklasista prawie nic nie rozumie po niemiecku. Coraz więcej uczniów opuszcza szkołę bez świadectwa jej ukończenia. Powód? Niewystarczająca znajomość języka"

- alarmuje bulwarówka, powołując się na dane Niemieckiego Stowarzyszenia Nauczycieli (DL) i Caritasu.

"Oczywiste jest, że jeśli tak wiele dzieci ma problem, to ma go też społeczeństwo" - ocenia "Bild".

Komentarz jest reakcją na poniedziałkową wypowiedź wiceprzewodniczącego frakcji CDU/CSU w Bundestagu Carstena Linnemanna. Proponuje on, by szkoły podstawowe nie przyjmowały dzieci, które nie znają języka niemieckiego. Powinno się je kierować do obowiązkowych zerówek na zajęcia przygotowawcze - uważa polityk.

Linnemann ostrzega, że zbyt duży odsetek w klasach dzieci, które nie znają języka niemieckiego - około 20 proc. uczniów pierwszych klas nie jest przez to w stanie uczestniczyć w zajęciach - przyczynia się do powstawania społeczeństw równoległych. Rodzice uczniów, których na to stać, coraz częściej posyłają swoje dzieci do szkół prywatnych, ponieważ poziom nauczania w placówkach państwowych systematycznie spada - argumentuje deputowany CDU.

Pomysł chadeka spotkał się z ostrą krytyką części partii opozycyjnych, które zarzuciły mu chęć izolowania uczniów z rodzin imigranckich. Nawet koleżanka Linnemanna z CDU, minister edukacji w Szlezwiku-Holsztynie Karin Prien nazwała propozycję "populistyczną bzdurą".

Innego zdania są jednak sami nauczyciele. "Wcześniejsza nauka jest lepsza niż późniejsza" - oświadczył przewodniczący Niemieckiego Stowarzyszenia Nauczycieli Heinz-Peter Meidinger, który popiera wprowadzenie obowiązkowych zerówek dla dzieci nieznających niemieckiego. Jest to jednak pomysł, który trudno będzie szybko zrealizować ze względu na brak personelu.

Według DL w nadchodzącym roku szkolnym w Niemczech zabraknie około 15 tys. nauczycieli. Najbardziej dotknięte brakiem kadr są właśnie podstawówki i szkoły specjalne. Jest to problem, który z roku na rok narasta.

"Politycy z krajów związkowych w wyjątkowo głupi sposób zaniedbali kształcenie nauczycieli i budowę nowych szkół. Jak długo będzie brakowało kadry i pomieszczeń, tak długo zerówki będą iluzją. Tak samo jak dobra znajomość języka wśród dzieci migrantów"

- podkreśla "Bild".

"Bez znajomości niemieckiego nie ma sensownych lekcji, nie ma nauki, nie ma szans" - puentuje.

Kryzys w edukacji początkowej to według DL konsekwencja kryzysu migracyjnego. Tylko w 2015 roku do szkół trafiło nagle dodatkowo 30 tys. dzieci.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Niemcy na specjalnych zasadach w Unii? "Polska nie oczekuje niczego więcej, niż równego traktowania"

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

"Zasada równego traktowania to jedna z naczelnych zasad Unii Europejskiej. Polska nie oczekuje niczego więcej, niż właśnie równego traktowania" - mówi wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk w reakcji na decyzję Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, sprzeciwiającej się połączeniu podobnych spraw, dotyczących Polski i Niemiec.

Z dokumentów, do których dotarła Polska Agencja Prasowa wynika, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odmówił połączenia sprawy dotyczącej niezależności sędziów i KRS z podobną sprawą z Niemiec.

Polska złożyła wniosek w tej sprawie do Luksemburga na początku sierpnia wskazując, że niemieckie pytanie dotyczy tej samej kwestii, co pytania prawne polskich sędziów, a Trybunał powinien udzielić na nie jednej, spójnej odpowiedzi. Polska argumentowała, że wszystkie kraje Unii Europejskiej powinny być traktowane w taki sam sposób.

"Bez wątpienia są to bardzo podobne sprawy. Sędziów w Niemczech powołują komisje złożone w większości z polityków, a w niektórych wypadkach – wyłącznie z nich. Jest tak na przykład na najwyższym szczeblu federalnym – sędziów pięciu najważniejszych niemieckich sądów powołuje komisja składająca się z posłów do Bundestagu i landowych ministrów sprawiedliwości. To znacznie bardziej upolityczniona procedura niż polskie przepisy"

- mówi wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk.

"Krajowa Rada Sądownictwa jest wybierana przez parlament, ale w ponad 2/3 tworzą ją niezawiśli sędziowie. Jeżeli więc Polska oskarżana jest o naruszanie europejskich standardów, Trybunał powinien stosować tę samą miarę także do innych państw Unii. Dlatego właśnie pełnomocnik rządu RP przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej wystąpił na początku sierpnia o połączenie tych spraw"

- dodał.

Jaki był finał tej sprawy?

"Niestety Prezes Trybunału odrzucił wniosek, powołując się wyłącznie na przyczyny proceduralne – stwierdził że polska sprawa jest bardziej zaawansowana niż niemiecka i dlatego odmówił ich połączenia.

- odpowiada Szynkowski vel Sęk.

Polski rząd ma w tej sprawie jasne stanowisko. 

"Te proceduralne przyczyny nie są w naszej ocenie wystarczającym uzasadnieniem odmowy. Obie sprawy merytorycznie są wystarczająco powiązane, by były rozpatrywane razem. Dotyczą one tej samej kwestii: w jaki sposób można powoływać sędziów. Jeśli w stosunku do Polski padają oskarżenia o naruszenie europejskich standardów, to absolutnie konieczne jest sprawdzenie, czy te standardy są rzeczywiście w taki sam sposób stosowane we wszystkich krajach. Zasada równego traktowania to jedna z naczelnych zasad Unii Europejskiej. Polska nie oczekuje niczego więcej, niż właśnie równego traktowania"

- mówi wiceminister.

Szynkowski vel Sęk podkreśla jednak, że jeszcze nie wszystko stracone i ma nadzieję na korzystny wyrok trybunału.

"Liczymy na to, że pomimo braku połączenia spraw, Trybunał Sprawiedliwości zastosuje te same kryteria do Polski, do Niemiec, i do każdego innego kraju. Jest wiele państw, w których politycy mają znacznie większy udział w powoływaniu sędziów niż to ma miejsce w Polsce. Oczekujemy, że będą one oceniane tak samo jak nasz kraj"

- zakończył.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl