"Żadnej cenzury ideologicznej" - mówi minister Andruszkiewicz. Jest analiza takich przypadków

/ Zrzut ekranu z youtube.com/TV Republika

Lidia Lemaniak

Dziennikarka portalu Niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

"Oczywiście, jesteśmy w kontakcie z przedstawicielami Google i YouTube. Nasze stanowisko jest bardzo jasne i klarowne - wolność słowa w Polsce jest i ma być. Nie zgadzamy się na żadną cenzurę prewencyjną, ani cenzurę ideologiczną" - tak w rozmowie z portalem Niezalezna.pl ostatnie działania m.in. YouTube skomentował wiceminister cyfryzacji, Adam Andruszkiewicz.

Arcybiskup Marek Jędraszewski podczas Mszy świętej w krakowskim kościele Mariackim, 1 sierpnia, z okazji 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego wygłosił homilię. Metropolita krakowski podkreślił, że to z powstańczych mogił narodziła się wolna Polska.

"Trzeba było długo na nią czekać. Czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie czerwona, ale tęczowa"

- stwierdził.

Te słowa hierarchy wzbudziły oburzenie środowisk związanych z ideologią LGBT. Na tym jednak się nie skończyło. Film z homilii, który zamieszczony został na profilu Radia Maryja, został zablokowany przez serwis YouTube. Wcześniej YouTube blokował kanały m.in. Witolda Gadowskiego. Ws. homilii abp. Marka Jędraszewskiego YouTube przyznał się do błędu.

Portal Niezalezna.pl zapytał o przypadki podobnej cenzury wiceministra cyfryzacji, Adama Andruszkiewicza.

Przede wszystkim analizujemy wszystkie tego typu przypadki i zgłoszenia, bardzo uważnie się im przyglądamy. Oczywiście, jesteśmy w kontakcie z przedstawicielami Google i YouTube. Nasze stanowisko jest bardzo jasne i klarowne - wolność słowa w Polsce jest i ma być. Nie zgadzamy się na żadną cenzurę prewencyjną, ani cenzurę ideologiczną, chyba, że ktoś łamie prawo, to wtedy sprawa jest oczywista. W momencie, kiedy nie dochodzi do łamania prawa, to nikt nie ma prawa stosować cenzury w imię swoich ideologii

- powiedział nam wiceminister.

Adam Andruszkiewicz podkreślił, że "do tej sprawy trzeba podejść systemowo".

Udaje nam się powoli załatwiać kwestie np. z Facebookiem - w tamtym roku podpisaliśmy porozumienie o punkcie kontaktowym, gdzie użytkownicy Facebooka uzyskają możliwość weryfikacji odmowy dotyczącej odwołania od decyzji o blokadzie treści na ich profilu

- przypomniał.

Wiceminister podkreślił, że "tak samo rozmawiamy z Twitterem, Google czy Youtube, abyśmy jako państwo polskie systemowo uporządkowali te sprawy tak, aby po pierwsze - obywatele mieli jasno sprecyzowane możliwości działania na tych serwisach, tak aby nie dochodziło do dziwnych przypadków cenzury ideologicznej czy prewencyjnej, a po drugie - żeby istniały możliwości procedury odwoławczej - to jest standard, który powinien być zachowany".

Chciałbym zaapelować, aby dać nam możliwość podejść do tej sprawy spokojnie. Oczywiście, my działamy, ale nic nie wydarzy się w ciągu dnia. My oczywiście rozmawiamy, ale wbrew obiegowej opinii Ministerstwo Cyfryzacji, nie jest organem nadzoru dla tych portali społecznościowych. To nie jest tak, że my nadzorujemy np. YouTube i możemy wydawać im polecenia. My, jako państwo polskie, będziemy rozmawiać i starać się to rozwiązywać, ale nie jesteśmy nadzorcami tych serwisów

- wskazał.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Koronawirus we Włoszech: Ostrożność na lotniskach

Zdjęcie ilustracyjne / twitter.com

  

Choć epidemia koronawirusa najbardziej zagraża krajom azjatyckim, to jest państwo w Europie, które mocno odczuwa skutki tej choroby. To Włochy - wprowadza się tam nadzwyczajne środki ostrożności na lotniskach. Mimo to, wciąż informowani jesteśmy o kolejnych przypadkach koronawirusa w tym kraju.

Do 61 wzrosła liczba przypadków zarażenia koronawirusem we Włoszech - podały w sobotę służby medyczne. Ognisko zachorowań znajduje się w regionach Lombardia i Wenecja Euganejska na północy, gdzie zmarły dwie osoby. Jest już też pierwszy chory w Piemoncie.

Włochy są na pierwszym miejscu w Europie pod względem liczby przypadków groźnego wirusa, którego epidemia wybuchła w Chinach. Liczba potwierdzonych przypadków rośnie szybko. W ciągu niecałej doby zwiększyła się ponad trzykrotnie. Wśród zarażonych są lekarze.

Najwięcej zachorowań - 46, według najnowszych informacji, zanotowano w Lombardii, w tym także w rejonie Mediolanu. Również z Turynu, stolicy Piemontu napłynęła wiadomość o pierwszym w tym regionie chorym.

Wprowadzono nadzwyczajne środki ostrożności. Na nagraniu widzimy, jak służby lotniskowe badają temperaturę ciała podróżnym:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts