"Legiony" - superprodukcja o miłości, młodości i walce o niepodległość

"Legiony" od 20 września w kinach / fot. mat.pras.

  

Legiony" w reż. Dariusza Gajewskiego to polska superprodukcja o miłości, młodości i walce o niepodległość pokolenia z lat 1914-1916. - Nie chciałbym, żeby "Legiony" zakwalifikowano jako kino patriotyczne - mówi Bartosz Gelner, filmowy "Tadek". Film 20 września trafi do kin. W poniedziałek, 16 września, o godz. 20.00 w Złotych Tarasach w Warszawie odbędzie się uroczysta premiera "Legionów"

Zdjęcia do filmu (trwające łącznie niemal 60 dni) rozpoczęły się w sierpniu 2017 r. i zostały ukończone w kwietniu 2019. Budżet filmu to 27 milionów złotych. Zdjęcia były realizowane m.in. w Bieszczadach, Cieszynie, Tokarni, Stradowie, okolicach Krakowa, Mrągowa, Węgrowa oraz Otwocka.

"Legiony" to uniwersalna opowieść o przyjaźni, marzeniach, gorącym uczuciu i dorastaniu w trudnych czasach. Wielka historia w filmie jest tłem dla rozgrywającej się na pierwszym planie love story, w którą zamieszani są Józek (Sebastian Fabijański) - dezerter z carskiego wojska, Ola (Wiktoria Wolańska) - agentka wywiadu I Brygady oraz narzeczony Oli - Tadek (Bartosz Gelner) - ułan i członek Drużyn Strzeleckich. Ich spotkanie rozpocznie burzliwy romans, który wystawi relacje bohaterów na wielką próbę. Obok postaci fikcyjnych, których historie wzorowano na życiorysach prawdziwych legionistów, w filmie pojawia się szereg osobistości znanych z kart historii. Wśród nich: brygadier Józef Piłsudski (Jan Frycz), porucznik Stanisław Kaszubski ps. "Król" (Mirosław Baka), rotmistrz Zbigniew Dunin-Wąsowicz (Borys Szyc), porucznik Jerzy Topór-Kisielnicki (Antoni Pawlicki) i wielu innych.

Gelner, który wciela się w postać Tadeusz Zbarskiego, powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że to "osoba z dobrej rodziny, dobrze sytuowanej, z tzw. dobrego domu z tradycjami, który jako swoją powinność traktuje pójście do wojska czy zaangażowanie się w tak zwane odbudowywanie tej polskiej rzeczywistości". Jak mówił, "jest to romantyk, który spotyka się z jakimiś przeciwnościami i musi skonfrontować się z drugim głównym bohaterem - Józkiem".

Pytany, w jaki sposób poznawał realia swojego bohatera i czy dylematy bliskie Zbarskiemu są bliskie także jemu, odpowiedział: "ciężko jest tutaj mówić o konstruowaniu tego, co bohater mógł myśleć w danej sytuacji".

Ja zawsze wychodzę z założenia, że trzeba to przekładać na współczesne realia. To są jakieś piekielnie trudne decyzje, rozłąki z drugim bliskim człowiekiem, niewiadome czy żyje itd. Mam wrażenie, że my z Wiktorią Wolańską i z Sebastianem Fabijańskim, ten nasz dziwaczny trójkąt próbowaliśmy konstruować w miarę współcześnie, żeby to było bliskie widzowi, jeżeli chodzi o emocje, bo cały anturaż jest taki, a nie inny, mamy do czynienia z filmem kostiumowym, historycznym, a emocji trzeba było poszukać w sobie

 - wyjaśnił aktor.

"Legiony" to najdroższa krajowa superprodukcja od czasów "Miasta 44", zrealizowana przy użyciu najnowocześniejszych technik filmowych, ze scenami batalistycznymi - jak podkreśla dystrybutor filmu - "jakich w polskiej kinematografii jeszcze nigdy nie było". W piątek zaprezentowano pierwsze kadry z filmu. Jedna ze scen rekonstruuje bitwę pod Rokitną. Bitwa, która rozegrała się 13 czerwca 1915 r. pod Rokitną była jednym z najtragiczniejszych starć, jakie stoczyła II Brygada Legionów, która podczas pierwszej wojny światowej wchodziła w skład sił austriackich. Na froncie w okolicy Rokitnej koło Rarańczy (obecnie na Ukrainie) rosyjskie oddziały saperskie zbudowały system potrójnych i poczwórnych sieci okopów, zabezpieczonych dodatkowo drutem kolczastym. 

Z innych odcinków frontu ściągnięto artylerię i liczne karabiny maszynowe typu Maxim kal. 7,62 mm. Szarża trwała około 15-20 minut. Pod prowadzonym z kilku stron ogniem karabinów maszynowych ułanom udało się przedrzeć przez trzy linie rosyjskich okopów, lecz nie udało się pokonać ostatniej, czwartej linii. Chwilę po rozpoczęciu szarży zabrzmiały salwy austriackiej artylerii. Ogień na linię okopów otworzyła także rosyjska artyleria. Podczas szarży poległo 15 z ok. 70 ułanów, w tym dowodzący dywizjonem ułanów rtm. Zbigniew Dunin-Wąsowicz i dowódca 2. Szwadronu por. Jerzy Topór-Kisielnicki.

Kolejna scena to moment, w którym Józef Piłsudski (Jan Frycz) próbuje wytłumaczyć swoim podkomendnym, że mają funkcjonować bez podziałów na Strzelców i Drużyniaków, mają być jedną drużyną i każe im wymienić się odznakami. "Cały czas się zastanawiam jak ci młodzi ludzie próbowali to zrozumieć, z różnych, stron, zaborów, nagle coś się konstytuuje, tworzy, trzeba coś zrobić razem dla dobra większości. To była fajna przygoda i ciekawość funkcjonowania grupy. Ja z rozdania jestem indywidualistą i lubię chodzić własnymi ścieżkami, a tutaj nagle masz do czynienia z pełną uniformizacją ciebie. Nie masz swoich rzeczy, jesteś ubrany jak cała reszta w mundur" - mówił w rozmowie z PAP Gelner.

Zaznaczył, że nie chciałby, żeby "Legiony" były "wrzucone do worka kina patriotycznego, na które teraz jest boom".

Mam nadzieję, że to się nie wydarzyło w tym filmie. Ja chciałbym uniknąć chorego patriotyzmu po prostu. Takiej próby wyciągnięcia niektórych tematów na zasadzie, że nasz naród jest niezniszczalny

- podkreślił aktor.

Pytany, w jaki sposób powinno być tworzone kino historyczne bez sztampy, odpowiedział:

Mam nadzieję, że powinno być tworzone jak stworzone zostały "Legiony", czyli jest to kino historyczne, kostiumowe, ale jest tam także wątek miłosny.

"Dobrze by było, gdyby widz miał możliwości identyfikowania się z postaciami, które są w tym filmie oraz zadania sobie pytania, co ja zrobiłbym w takiej a nie innej sytuacji" - dodał. 

Producentami filmu są Maciej Pawlicki i Adam Borowski. Autorami scenariusza Tomasz Łysiak, Dariusz Gajewski, Michał Godzic i Maciej Pawlicki. Reżyserem obrazu jest Dariusz Gajewski, twórca takich produkcji jak "Warszawa" czy "Obce niebo". Polskim dystrybutorem filmu jest Kino Świat. Dystrybutor podkreśla, że podczas realizacji filmu nie zostało skrzywdzone żadne zwierzę.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Poseł Wróblewski o rezultacie PO-KO. "Czerwona kartka dla Schetyny"

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Kolejne setki tysięcy Polaków zaufało Prawu i Sprawiedliwości. Wyraźnie potwierdzono, że oczekuje się naszej dalszej polityki - mówił w rozmowie z portalem Niezalezna.pl poseł Prawa i Sprawiedliwości Bartłomiej Wróblewski. I skomentował też wynik Koalicji Obywatelskiej.

PiS z poparciem 43,6 proc. (239 mandatów) zwyciężył w niedzielnych wyborach parlamentarnych. Kolejne miejsca zajęły KO - 27,4 proc. (130 mandatów); SLD - 11,9 proc.(43 mandaty); PSL - 9,6 proc.(34 mandaty); Konfederacja - 6,4 proc. (13 mandatów).

To wynik znacznie lepszy niż cztery lata temu. Według wstępnych wyników badania IPSOS, notujemy sześcioprocentowy wzrost. Jednocześnie trzeba dodać, że zwiększyła się frekwencja. To oznacza, że kolejne setki tysięcy Polaków zaufało Prawu i Sprawiedliwości. Wyraźnie potwierdzono, że oczekuje się naszej dalszej polityki

- mówił w rozmowie z portalem Niezalezna.pl poseł PiS Bartłomiej Wróblewski.

Po ogłoszeniu wyników, Grzegorz Schetyna natychmiast wyszedł z apelem do ugrupowań opozycyjnych ws. współpracy w przyszłym Senacie. „Będziemy pracować nad współpracą. Senat… Senat jeszcze. Te wyniki ciągle przed nami. Wierzymy w zwycięstwo” – mówił.

Poseł Wróblewski wskazuje, że obecnie „Grzegorz Schetyna robi dobrą minę do złej gry, w której znalazła się Platforma Obywatelska, a wcześniej już Koalicja Europejska”.

[polecam:https://niezalezna.pl/292548-schetyna-juz-szuka-wymowki-po-przegranych-wyborach-to-nie-byla-rowna-walka]

Cztery lata temu PO i Nowoczesna mieli łącznie ponad 30 proc. poparcia. Dziś otrzymali o wiele gorszy wynik. Oznacza to drugą żółtą, lub czerwoną kartkę dla kierownictwa partii. To sytuacja trudna dla Grzegorza Schetyny

- odniósł się polityk.

Pytany o wysoką, ponad 60-procentową frekwencję odparł, że „poziom mobilizacji rodaków jest bardzo duży”.

Nie chcą pozostać z boku, chcą się wypowiedzieć. Mają do tego prawo. Tym, co mnie cieszy, to to, że oddanych głosów sumarycznie na prawicę jest bardzo dużo

- podsumował poseł Bartłomiej Wróblewski z Prawa i Sprawiedliwości.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl