Niemcy: atak na rabina z dzieckiem! „Agresja przeciw Żydom zaczęła żyć własnym życiem”

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com /Creative Commons CC0/MurlocCra4ler

  

U naszych zachodnich sąsiadów coraz bardziej widoczny jest problem antysemityzmu, objawiający się m.in. atakami na Żydów. W Berlinie zaatakowano rabina miejscowej gminy żydowskiej Yehuda Teichtal, który - w obecności swego dziecka - został zelżony i opluty przez dwóch mężczyzn mówiących po arabsku. Teichtal komentując zajście stwierdził, że agresja przeciw Żydom zaczęła żyć własnym życiem.

- Niestety musimy stwierdzić, że agresja przeciwko Żydom, zarówno na podwórkach szkolnych, jak i na ulicach Berlina zaczęła żyć własnym życiem. Nadal jednak jestem przekonany: większość ludzi w Berlinie nie chce zaakceptować agresji wobec żydów, jako części ich codzienności

- powiedział Teichtal, cytowany w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej Gminy Żydowskiej w Berlinie.

- Większość Berlińczyków chce, by Żydzi mogli spokojnie przeżywać swoją wiarę, bez odczuwania strachu, że zostaną zwymyślani, opluci, czy wręcz pobici. Oczywiście nie będziemy się teraz ukrywać, tylko nadal budować na miłości, tolerancji, dialogu i edukacji

- zapewnił rabin.

Jak informuje gmina, do ataku doszło w ubiegły weekend, po nabożeństwie, które Teichtal odprawił w synagodze w berlińskiej dzielnicy Wilmersdorf.

Przewodniczący wspólnoty, Gideon Joffe, zaapelował po incydencie do policji o wzmocnienie ochrony synagog, by żydzi mogli bezpiecznie uczestniczyć w modłach.

W ten sam weekend doszło też do ataku na studenta noszącego jarmułkę na dworcu w pobliskim Poczdamie. 25-latek również został opluty i znieważony. Napastnikiem okazał się 19-letni Syryjczyk.

Według statystyk prowadzonych przez Punkt Badań i Informacji o Antysemityzmie (RIAS) w Berlinie w 2018 roku doszło do 1083 antysemickich incydentów. O 14 proc. więcej niż w 2017 r.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ratunek dla rannego żeglarza

zdjęcie ilustracyjne / pixabay

  

Polskim służbom ratowniczym udało się w poniedziałek rano podjąć z dryfującego na Bałtyku jachtu Konsal 2 żeglarza, który w trakcie regat złamał rękę. Próby podjęcia i przetransportowania na ląd poszkodowanego sternika trwały od późnego wieczora w niedzielę.

O zakończonej powodzeniem akcji poinformował w poniedziałek Rafał Goeck – rzecznik prasowy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa.

Wyjaśnił on, że poszkodowany sternik został podjęty z pokładu jachtu Konsal 2 przez załogę statku ratowniczego "Sztorm" tuż przed godz. 10. Statek wraca na polskie wybrzeże.

"Najprawdopodobniej dopłynie do portu w Helu, gdzie poszkodowany, będący w dobrym stanie, zostanie przekazany służbom medycznym"

– poinformował Goeck.

Jak przekazał rzecznik, decyzja, co się stanie z samym jachtem, należy do Rosjan z racji tego, że znajduje się on w ich strefie odpowiedzialności SAR (Search and rescue).

Dodał, że akcja ratownicza miała swój początek w niedzielę późnym wieczorem, kiedy to polskie służby ratownicze otrzymały informację, że sternik polskiego jachtu Konsal 2 biorącego udział w regatach żeglarzy samotników "Bitwa o Gotland", złamał rękę i potrzebuje pomocy. Konsal 2 znajdował się wówczas około 30 mil morskich (około 55 km) na północ od przylądka Rozewie.

Goeck wyjaśnił, że tuż po przyjęciu zgłoszenia na miejsce wysłano (z lotniska w Gdyni - Babich Dołach) śmigłowiec Marynarki Wojennej oraz statek ratowniczy "Bryza" (z Władysławowa). Jako pierwszy na miejsce doleciał śmigłowiec. Próbowano z niego opuścić na pokład jachtu ratownika, uniemożliwił to jednak silny wiatr i duże falowanie wody (na Bałtyku panuje sztormowa pogoda). Akcję utrudniał też fakt, że poszkodowany sternik nie mógł manewrować jachtem, miał także kłopot z obsługą radia.

Rzecznik poinformował, że w trakcie nocnej akcji w śmigłowcu zepsuł się jeden z dwóch silników i helikopter musiał awaryjnie wracać na ląd. Około godz. 1 w nocy na miejsce dopłynął statek ratowniczy "Bryza", ale także jego załodze nie udało się przedostać na jacht. W "Bryzie" kończyło się paliwo i na miejsce wysłano kolejny statek ratowniczy – "Sztorm", który stacjonuje w Helu.

"Sztorm" dopłynął na miejsce i przed godz. 10 w poniedziałek jego załoga, korzystając z chwil, gdy morze było spokojniejsze, podjęła poszkodowanego na swój pokład.

Goeck poinformował, że jacht Konsal 2 zdryfował. W chwili, gdy podejmowano z niego sternika, znajdował się około 50 mil morskich na północny zachód od Kaliningradu w strefie pozostającej pod pieczą rosyjskich służb ratowniczych. Rzecznik wyjaśnił, że to Rosjanie zdecydują co zrobić z dryfującą jednostką.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl