Historyczna deklaracja współpracy podpisana przez A. Dudę i D. Trumpa. Co sądzą o niej Polacy?

/ fot. Jakub Szymczuk/KPRP

  

Ponad połowa Polaków jest zdania, że stosunki między Polską a Stanami Zjednoczonymi są obecnie dobre. Polacy pozytywnie oceniają również podpisanie przez prezydentów Andrzeja Dudę i Donalda Trumpa deklaracji o polsko-amerykańskiej współpracy obronnej - tak wynika z przedstawionego przez CBOS badania.

52 proc. badanych uważa, że obecnie stosunki polsko-amerykańskie są dobre (spadek o 1 pkt proc. w porównaniu z marcem br.), 32 proc. sądzi, że nie są one ani dobre, ani złe (wzrost o 2 pkt proc. w porównaniu z marcem), a zaledwie 4 proc. twierdzi, że relacje między naszym krajem a Stanami Zjednoczonymi są złe (spadek o 2 pkt proc.). 12 proc. nie ma wyrobionej opinii na ten temat.

Jak zauważa CBOS, obecna ocena stosunków polsko-amerykańskich jest najlepsza z notowanych w ciągu ostatnich ośmiu lat, daleko jej jednak do rekordowego poziomu z marca 1990 r., gdy stosunki polsko-amerykańskie za dobre uznawało 80 proc. respondentów.

W porównaniu z marcem przybyło badanych oceniających, że beneficjentem wzajemnych relacji są głównie Stany Zjednoczone (wzrost z 32 do 39 proc.). Zmniejszył się natomiast odsetek respondentów uważających, że korzyści z tych relacji odnosi głównie nasz kraj (spadek z 7 do 3 proc.). 43 proc. ankietowanych ocenia, że korzyści z relacji polsko-amerykańskich rozkładają się mniej więcej po równo (od marca br. spadek o 2 pkt proc.).

CBOS zapytał też o ocenę podpisanej 12 czerwca przez prezydentów Polski i USA "Deklaracji o współpracy obronnej w zakresie obecności sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych Ameryki na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej". Deklaracja spotkała się z pozytywnym odbiorem 53 proc. Polaków, negatywny stosunek ma do niej 15 proc. badanych, natomiast 32 proc. respondentów nie ma na ten temat wyrobionego zdania.

Jak podaje CBOS, badani pozytywnie odbierający polsko-amerykańską deklarację najczęściej mówili ogólnie o zwiększeniu bezpieczeństwa Polski, poprawie obronności (51 proc.). Wśród bardziej szczegółowych argumentów na pierwszy plan wysuwa się odstraszanie Rosji (15 proc.) oraz zapewnienie wsparcia Amerykanów w razie zagrożenia bezpieczeństwa Polski, ataku na Polskę (11 proc.). Dość często mówiono także o zacieśnieniu współpracy obu krajów, wzmocnieniu przyjaźni polsko-amerykańskiej oraz wyrażano przekonanie, że Polska potrzebuje silnego sojusznika, sama jest za słaba (po 7 proc.). Z podpisaną deklaracją jej zwolennicy dość często wiążą także nadzieje na pozyskanie sprzętu i nowych technologii przez polską armię oraz transfer wiedzy i doświadczenia do polskiego wojska (6 proc.).

Negatywne oceny deklaracji o polsko-amerykańskiej współpracy obronnej motywowane są przez badanych najczęściej faktem, iż koszty utrzymania wojsk amerykańskich w Polsce ponosić będzie nasz kraj (28 proc.) oraz przekonaniem, że nie przyniesie ona Polsce żadnych korzyści - będą je czerpać jedynie Stany Zjednoczone (21 proc.). Dość często wyrażano też sprzeciw wobec obecności jakichkolwiek obcych wojsk w Polsce, gdyż stacjonowanie ich w kraju w przekonaniu respondentów oznacza jego okupację (15 proc.). Co dziewiąty badany negatywnie odbierający deklarację wyraził obawę, że obecność wojsk amerykańskich pogłębi kryzys w relacjach polsko-rosyjskich, stwarza pretekst do agresji ze strony Rosji (11 proc.). Niewiele rzadziej mówiono też, że generalnie obecność wojsk amerykański powoduje wzrost zagrożenia, wmieszania w konflikt zbrojny mocarstw (9 proc.). Część respondentów nie wierzy też, że w razie zagrożenia Amerykanie będą bronić Polski (6 proc. negatywnie odbierających postanowienia deklaracji).

Jak podaje CBOS, decyzja ministra obrony narodowej o zakupie dla polskich Sił Powietrznych 32 amerykańskich samolotów F-35 pozytywnie oceniana jest przez 45 proc. Polaków, a negatywnie przez 21 proc. badanych; 34 proc. pytanych nie potrafiło jej ocenić.

Badanie przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 4–11 lipca 2019 r. na liczącej 1077 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy będą mieli droższy prąd

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

W Niemczech w 2020 roku znowu wzrosną rachunki za prąd. Gospodarstwa domowe zapłacą od około 20 euro do ponad 50 euro więcej w skali roku. Ceny prądu w Niemczech dla klientów indywidualnych i tak należą do najwyższych w Unii Europejskiej.

Powodem kolejnej podwyżki jest planowane zwiększenie opłaty na wsparcie odnawialnych źródeł energii (tzw. EEG-Umlage). Jest ona uiszczana przez odbiorców w rachunkach za prąd i stanowi ok. 25 proc. całej ceny. O planowanym wzroście poinformowali we wtorek operatorzy największych sieci przesyłowych energii.

Obecnie wysokość EEG-Umlage za kilowatogodzinę wynosi 6,41 eurocenta. W 2020 roku będzie to o 5,5 proc. więcej - 6,76 eurocenta. Nie jest to jednak jedyny składnik podwyżki. Średnio o 9 proc. wzrosnąć ma też opłata sieciowa, która składa się na kolejną jedną czwartą końcowego rachunku.

Decyzja, czy przerzucić wyższe opłaty na odbiorców indywidualnych, należy co prawda do dostawców prądu, ale eksperci są zgodni, że do tego dojdzie.

Jak wyliczył tygodnik "Der Spiegel", jednoosobowe gospodarstwo domowe zapłaci w 2020 roku średnio o około 21 euro więcej w skali rocznej, gospodarstwo trzyosobowe - około 37 euro, a czteroosobowe - 53 euro.

Roczne rachunki za prąd czteroosobowego gospodarstwa domowego wynoszą w RFN około 1200 euro. Ceny energii elektrycznej w Niemczech i Danii należą do najwyższych w Unii Europejskiej.

Tabloid "Bild" w środę z oburzeniem skomentował zapowiedziane podwyżki.

"Wielka koalicja reklamowała swój pakiet klimatyczny, mówiąc o sprawiedliwości społecznej. Tymczasem wychodzi na to, że zapowiadane ulgi będą nic nie warte. Coś podobnego można życzliwie nazwać naginaniem liczb. Albo po prostu kłamstwem. Takie eksperymenty księgowe nie przekonają obywateli do ochrony klimatu. Nie może tak być, że na końcu to zawsze obywatel budzi się z ręką w nocniku"

- przekonuje najpoczytniejszy dziennik w RFN.

W ubiegłym tygodniu rząd Niemiec przyjął tzw. pakiet klimatyczny, czyli szereg projektów ustaw dotyczących ochrony klimatu. Wprowadza on m.in. wiążący prawnie cel ograniczenia emisji CO2 oraz zobowiązuje wszystkie ministerstwa, by do tego celu dążyły.

Zgodnie z przyjętymi projektami ustaw do 2030 roku Niemcy mają emitować o 55 proc. mniej gazów cieplarnianych niż w roku 1990. Do 2050 roku RFN ma stać się "neutralna klimatycznie", czyli osiągnąć zerowe emisje netto.

Oprócz promowania podróży transportem publicznym przewiduje się podniesienie cen biletów samolotowych oraz kosztów emisji CO2. Wszystkie zyski z nowego systemu wyceny emisji CO2 zgodnie z zapowiedziami mają być przeznaczone na ochronę klimatu lub wracać do obywateli w postaci ulg podatkowych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl