Dariusz Piontkowski przypomniał w radiowej Jedynce, że od września nauczyciele otrzymają kolejną już w tym roku, po styczniowej, podwyżkę płac.

"W związku z nowelizacją Karty nauczyciela, która przewiduje te podwyżki, potrzebne są dodatkowe pieniądze. Zdecydowana większość potrzebnych środków znajdzie się dodatkowo w budżecie, w ramach przesunięć wewnątrzbudżetowych, bez potrzeby nowelizowania go"

- powiedział minister edukacji.

Dodał, że ostatecznie z budżetu udało się uzyskać miliard złotych.

"Nie mówię, że jest to kwota, która w całości pokryje koszty podwyżki, ale znaleźliśmy zdecydowaną większość tych środków, potrzebnych na realizację podwyżek"

- podkreślił.

Przypomniał jednocześnie, że "jeszcze niedawno część mediów twierdziła, że większość kosztów podwyżki zostanie przerzucona na samorządy, a tak nie jest".

Dariusz Piontkowski wskazał również, że "zmiana Karty nauczyciela wprowadza minimalną wysokość dodatku za wychowawstwo w wysokości 300 złotych".

"Przy tej okazji nowelizujemy także rozporządzenie, które wskazuje jednoznacznie, że nauczyciele przedszkoli, nauczyciele wychowawcy pracujący w przedszkolach także mają prawo do dodatku za wychowawstwo, ale jego wysokość będą ustalały samorządy".

Jego zdaniem, to jest "wyjście naprzeciw postulatom także samorządów, które mówiły, że nie wiadomo, czy taki dodatek się należy".

Szef MEN zwrócił uwagę, że "nawet związki zawodowe mówią o tym, że trzeba całościowo rozmawiać o systemie wynagradzania nauczycieli - z jednej strony doprowadzić do ich uproszczenia, ale padają także radykalne postulaty, aby np. państwo jednoznacznie przyjęło na siebie ciężar wynagrodzeń osobowych".

"Ja przypomnę, że dzisiaj już także samorząd może spokojnie dopłacać, jeśli uzna, że z jakiegoś powodu warto docenić pracę nauczycieli (...) albo przez większe dodatki motywacyjne, albo przez zwiększenie płacy zasadniczej (samorząd) może zwiększyć wynagrodzenie nauczycieli. Tutaj przeszkód prawnych nie ma"

- dodał.