Maszyna niosła ze sobą tabliczkę "LGBT-R to ja". Robot przywitał się z uczestnikami protestu i stanął w jednym szeregu wraz z nimi, co wywołało pewną konsternację wśród protestujących.

Interesującą teorię na temat robota ma Bartosz Staszewski, aktywista LGBT, któremu bardzo nie spodobała się naklejka, dołączona do bieżącego wydania "Gazety Polskiej". W komentarzu do wczorajszej akcji z robotem, na Twitterze stwierdził, że za robota przebrał się... redaktor naczelny tygodnika oraz "Gazety Polskiej Codziennie", Tomasz Sakiewicz.

Musimy uświadomić Staszewskiemu, że jest w wielkim błędzie. Redaktor Tomasz Sakiewicz przebywał wczoraj w Londynie, więc to nie on "występował" w roli robota.

Pan Bartosz Staszewski stwierdza tym samym, że mam dar bilokacji, bo akurat w tym czasie, gdy pod siedzibą "Gazety Polskiej" zjawił się robot LGBT-R, przebywałem w Londynie. Co prawda w najnowszych "Gwiezdnych wojnach" Luke Skywalker mógł przebywać na dwóch planetach naraz, ale ja niestety takich umiejętności nie posiadam. Choć pewnie niedługo usłyszę w odpowiedzi, że kierowałem robotem z Londynu na odległość

- mówi nam Tomasz Sakiewicz.