Oskarżył T. Sakiewicza, że to on... przebrał się za robota LGBT-R. Mamy odpowiedź szefa "GP"

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Do nietypowego wydarzenia doszło wczoraj przed redakcją "Gazety Polskiej". Do protestujących tam od kilku dni przedstawicieli środowisk LGBT wyszedł... robot. Bartosz Staszewski, aktywista LGBT, twierdzi, że za robota przebrał się... Tomasz Sakiewicz. Niestety, jest on w wielkim błędzie - redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie" był wczoraj za granicą, a daru bilokacji nie posiada.

Maszyna niosła ze sobą tabliczkę "LGBT-R to ja". Robot przywitał się z uczestnikami protestu i stanął w jednym szeregu wraz z nimi, co wywołało pewną konsternację wśród protestujących.

Interesującą teorię na temat robota ma Bartosz Staszewski, aktywista LGBT, któremu bardzo nie spodobała się naklejka, dołączona do bieżącego wydania "Gazety Polskiej". W komentarzu do wczorajszej akcji z robotem, na Twitterze stwierdził, że za robota przebrał się... redaktor naczelny tygodnika oraz "Gazety Polskiej Codziennie", Tomasz Sakiewicz.

Musimy uświadomić Staszewskiemu, że jest w wielkim błędzie. Redaktor Tomasz Sakiewicz przebywał wczoraj w Londynie, więc to nie on "występował" w roli robota.

Pan Bartosz Staszewski stwierdza tym samym, że mam dar bilokacji, bo akurat w tym czasie, gdy pod siedzibą "Gazety Polskiej" zjawił się robot LGBT-R, przebywałem w Londynie. Co prawda w najnowszych "Gwiezdnych wojnach" Luke Skywalker mógł przebywać na dwóch planetach naraz, ale ja niestety takich umiejętności nie posiadam. Choć pewnie niedługo usłyszę w odpowiedzi, że kierowałem robotem z Londynu na odległość

- mówi nam Tomasz Sakiewicz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

To był najdłuższy lot pasażerski w historii. Linie zastanawiają się, czy na stałe wprowadzić go do oferty

/ By John Taggart from Claydon Banbury, Oxfordshire - VH-ZND 11042018LHR, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=68365114

  

19 godzin i 16 minut trwał najdłuższy w historii lot samolotu pasażerskiego. W tym czasie trasę 16 200 km między Nowym Jorkiem a Sydney pokonał- bez międzylądowania - Boeing 787-9 Dreamliner australijskich linii lotniczych Qantas.

Był to lot testowy.

Maszyna, na pokładzie której znajdowało się 40 pasażerów, głównie pracowników Qantas, lekarzy i naukowców, oraz dziesięciu członków załogi, wystartowała w piątek wieczorem (czasu lokalnego) z Nowego Jorku i wylądowała w niedzielę rano (czasu miejscowego) w Sydney.

Najważniejszym celem tego lotu było sprawdzenie pod kątem medycznym reakcji członków załogi i pasażerów na tak długą podróż powietrzną. Do końca roku Qantas chce przeprowadzić dwa kolejne tego rodzaju loty. Do tego czasu australijskie linie zamierzają podjąć decyzję, czy wprowadzą do swej oferty 20-godzinne loty.

Obecnie najdłuższe połączenie lotnicze, które trwa ponad 18 godzin, obsługują na trasie Singapur - Nowy Jork linie Singapore Airlines. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl