Kasprzyk z trybun oglądał sobotni mecz towarzyski Polaków z Holendrami. Gdy zawodnicy i Heynen wychodzili z szatni był w pobliżu, ale wówczas nie rozmawiał z Belgiem. Temat ich stosunków stał się głośny za sprawą turnieju finałowego Ligi Narodów. Trener chciał jak najszybciej dołączyć do podopiecznych trenujących w tym czasie w Zakopanem i opuścił Chicago przed meczem o trzecie miejsce. Szef związku powiedział wówczas, że zrobił to bez uprzedzenia działaczy. Później przyznał, że informacja nie dotarła do niego, ale wiedzieli o tym inni przedstawiciele krajowej federacji.

"Bardzo szanuję Vitala i cieszę się, że jest z nami. Zmienił oblicze naszej siatkówki w tym sensie, że nie zamyka się w jednej szóstce czy siódemce tak, jak robili to Włosi, tylko gra całym składem. To ważne"

- tymi słowami Kasprzyk zaczął wypowiedź na pytanie o Belga.

"Jesteśmy w dobrych relacjach i nie jest to zagrożone w jakikolwiek sposób. Spotkaliśmy się i porozmawialiśmy po jego powrocie z USA. Sprawę nieporozumienia wyjaśniliśmy wcześniej. Nie było w tym winy Vitala. To była kwestia braku komunikacji, ale i skutek nadmiaru pracy w ostatnim czasie, bo poza obiema reprezentacjami seniorskimi grały też cztery młodzieżowe, plażowicze mieli bardzo ważne turnieje w kontekście rankingu olimpijskiego. Czasem jakaś informacja umknie, no i te częste wyjazdy"

- dodał szef PZPS.