Europoseł w mocnych słowach o poparciu von der Leyen: Nie chciałbym być w towarzystwie komuchów

Polityczna Kawa / telewizjarepublika.pl/screenshot

  

Podczas dzisiejszej audycji w Telewizji Republika mówiono m.in. o wizycie Ursuli von der Leyen i wysunięciu  kandydatury Krzysztofa Szczerskiego na komisarza KE. - Ważne, w jakim towarzystwie się jest. Ja nie chciałbym być w towarzystwie socjalistów, komuchów, zielonych. Uważam, że stworzyliśmy sobie obszar do polskiej gry - mówił dziś w programie Tomasza Sakiewicza "Polityczna Kawa" Ryszard Czarnecki.

Tomasz Sakiewicz wskazał na wagę wizyty von dr Leyen przypominając, że dotychczas mieliśmy do czynienia jedynie z częstymi wizytami Fransa Timmermansa, a szef Komisji Europejskiej podczas całej swojej kadencji nie odwiedził w ogóle naszego kraju.

"To jest bardzo doniosły fakt. Najpierw Francja, potem Polska, na 27 krajów członkowskich Unii, pomijając ojczyznę, czyli Niemcy"

- ocenił Czarnecki.

Zdaniem europosła jest to „sygnał do Europy i do świata, że Polska jest bardzo ważnym krajem, że z Polską można się różnić, ale Polski nie można ominąć”.

"Trzeba z nią się ułożyć, trzeba z nią się dogadać. To taki pewien pragmatyzm niemieckiej przewodniczącej Komisji Europejskiej dał o sobie znać. Mam wrażenie, że ona też doskonale policzyła głosy oddana za nią. 26 europosłów PiS-u na nią głosowało. (…) Gdyby nie te głosy przewodniczącą Komisji Europejskiej by nie była"

- mówił.

Polityk przypomniał wypowiedź niemieckiego komentatora, cytowaną w brytyjskiej prasie, który wskazał, że „najgorszym scenariuszem byłoby, gdyby pani von der Lyen wybrano głosami prawicy”.

"Tak się stało, bo zwracam uwagę, wszyscy Zieloni przeciwko niej, wszyscy komuniści przeciwko niej. Aż siedem delegacji narodowych, gdy chodzi o socjalistów, było przeciwko niej, w tym jej rodzime SPD, koalicjant. (…) Większość posłów niemieckich głosowała przeciwko von der Lyen"

 - zaznaczył polityk PiS i podkreślił, że przewodnicząca von der Lyen „wisi na polskich głosach”, a to będzie bardzo istotne. gdy "będzie przychodziła do Parlamentu Europejskiego z konkretnymi sprawami".

"Ważne, w jakim towarzystwie się jest. Ja nie chciałbym być w towarzystwie socjalistów, komuchów, zielonych w tym proteście przeciwko pani von der Lyen. Uważam, że stworzyliśmy sobie obszar do polskiej gry"

- podkreślił Ryszard Czarnecki.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Szokujące doniesienia "Le Monde". Rosyjscy hakerzy mieli zdominować sztab Macrona w 2017 roku

/ / Wladimir Putin i Emmanuel Macron / / Kremlin.ru [CC BY 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/4.0)]

  

„Hakerzy pracujący dla wywiadu wojskowego Rosji wykradli maile sztabu wyborczego Emmanuela Macrona przed wyborami prezydenckimi we Francji w 2017 roku” – podał dziś dziennik „Le Monde”. Dziennikarze gazety powołują się na  ustalenia specjalnego zespołu Google'a i organizacji FireEye.

FireEye specjalizuje się w tropieniu bardzo wyrafinowanych przestępstw cybernetycznych, zwłaszcza związanych z rosyjskimi służbami. Analizy FireEye i Google'a potwierdziły, że dwa zespoły hakerów powiązane z GRU zaatakowały zaplecze wyborcze Macrona.

Najpierw grupa APT28 w marcu 2017 roku rozpoczęła ataki typu spear phishing, polegające na wysyłaniu maili od rzekomo zaufanego nadawcy, których celem jest uzyskanie poufnych informacji, takich jak hasła dostępowe. Według Google'a w maju 2017 roku, na dwa dni przed drugą tura wyborów prezydenckich we Francji, grupa Sandworm, rozpoczęła następną rundę ataków, przy użyciu tej samej metody.

Macron oskarżył wtedy Rosję o to, że prowadzi we Francji "operację destabilizacji", która miała na celu "sianie niepokoju i dezinformacji".

W lutym "Financial Times" napisał, że grupa APT28, łączona z cyberatakami na Demokratów w USA i wyciekiem maili sztabu Macrona, działa jak agencja wywiadowcza, "gromadząca dane geopolityczne i informacje pomagające w kształtowaniu rosyjskiej polityki".

"FT" napisał też wówczas, powołując się na FireEye, że hakerzy z grupy Sandworm "są bardziej dyskretni niż APT28, ale atakują wiele rządów i władz lokalnych w Europie za pomocą spersonalizowanych ataków (spear phishing), zwłaszcza w Polsce".

Japońska firma Trend Micro zajmująca się cyberbezpieczeństwem jako pierwsza w kwietniu 2017 roku ostrzegła, że APT28 atakuje sztab wyborczy Macrona, ale informacji tych nie udało się wtedy potwierdzić. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl