Premier Morawiecki dobrze rozłożył akcenty

Wizyta nowej szefowej Komisji Europejskiej w Polsce była znakomitą okazją do omówienia ważnych dla Polski tematów. Z okazji tej skorzystał premier Mateusz Morawiecki. Premier mądrze rozłożył akcenty kładąc nacisk na kwestie kluczowe z punktu widzenia naszej gospodarki.

szefowa KE Ursula von der Leyen i premier Mateusz Morawiecki
Fot. Krystian Maj / KPRM

Promocja małych i średnich firm jest w najgłębszym interesie polskiej gospodarki. Promocja na jednolitym, wspólnym rynku Unii Europejskiej. Rozmawialiśmy, jak małe i średnie przedsiębiorstwa mogą być jeszcze bardziej w nowej kadencji KE, pod kierownictwem Ursuli von der Leyen, promowane – powiedział szef polskiego rządu po rozmowie z przewodniczącą Komisji. To potrzebne słowa. Zdecydowana większość firm w Polsce to właśnie te z sektora MŚP, to w tych podmiotach dominuje polski kapitał i to one w dużej mierze stanowią o potencjalne naszego rozwoju. Stąd tak istotnym jest, aby miały one jak najlepsze warunki na wspólnym unijnym rynku. Mateusz Morawiecki wskazał także, rozmawiając z Ursulą von der Leyen na rosnący protekcjonizm, nie tylko ten w światowym handlu, ale także rozwijający się w samej Unii. 

Szef polskiego rządu mówił o podcinaniu skrzydeł polskim firmom, które w Europie radzą sobie coraz lepiej, zdobywając kolejne rynki. To w odniesieniu do planów związanych z unijną polityką klimatyczną, lansowanych także przez Ursule von der Leyen. W tej sprawie nowa szefowa KE zamierza iść wydeptaną już ścieżką zakładającą tzw. neutralność emisyjną w Europie. Pomysł dla Polski nie do przyjęcia, ważne jednak, aby ten temat przedstawiać w Unii posługując się racjonalną argumentacją. Wydaje się, że premier Morawiecki obrał taką właśnie strategię. Trzeba mieć bowiem na uwadze, że brukselskie elity przyjmują za pewnik odpowiedzialność człowieka za zmiany klimatu, nie zważając na to, że mają one charakter cykliczny i trudno mówić tu o roli ludzi w ich prokurowaniu. Konsekwencje ekonomiczne tego ślepego przekonania mogą zaś uderzyć szczególnie w Polskę. W tym aspekcie należy spokojnie, acz stanowczo, artykułować swój sprzeciw wobec nowego klimatycznego ładu kolanem przepychanego na unijnych salonach. 

Poruszany był także temat kolejnej perspektywy budżetowej. W związku z brexitem pieniędzy do podziału może być mniej. W Brukseli karierę robi natomiast opcja powiązania wysokości wypłat ze wspólnej kasy z tzw. praworządnością. Tak zwaną, ponieważ nie wiadomo co ten termin ma znaczyć i kto miałby oceniać, czy dany kraj wypełnia unijne standardy czy też nie. Sama tematyka praworządności na spotkaniu się nie pojawiła. Ważne jednak, aby Polska wskazywała, że cięcia budżetowe pod pretekstem wyjścia Brytyjczyków z Unii nie mają uzasadnienia i wspólnotę stać na budżet na odpowiednio wysokim poziomie. Jak zauważył szef polskiego rządu, środki znaleźć można chociażby uszczelniając podatki. Roczna strata państw członkowskich z powodu istniejących w nim luk to ponad 150 mld zł. 

W rozmowach padło także nazwisko prof. Szczerskiego jako kandydata na polskiego komisarza. Nie wiadomo jednak, jak na to nazwisko zareagowała niemiecka polityk oraz na jaką ewentualnie tekę mógłby liczyć szef prezydenckiej kancelarii. Istnieje także poważne ryzyko, że przesłuchująca Szczerskiego komisja chcąc zrobić na złość polskiemu rządowi zagłosuje przeciw tej kandydaturze. Powodem nie będzie brak kompetencji - Szczerski to profesor nauk humanistycznych specjalizujący się w kwestiach europejskich - tylko rewanż za zablokowanie pupila lewicowych salonów Fransa Timmermansa. Przykładem takiej postawy było uniemożliwienie wyboru Beaty Szydło na szefową komisji zatrudnienia w Parlamencie Europejskim.  

 



Źródło: mat.pras, niezalezna.pl

 

Kamil Goral
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo