Lisiewicz: Wszyscy do kiosków! Wyprzedźmy terrorystów, naklejka w każdym polskim domu

okładka tygodnika "Gazeta Polska" / Gazeta Polska

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

  

Wzywanie policji, gdy w którymś sklepie sprzedawana jest Gazeta Polska z naklejką o LGBT oraz robienie zdjęć i informowanie o tym organizacji o orwellowskiej nazwie Wolne Sądy – takie działania zaleca zwolennikom ideologii LGBT jej centrala. Bądźmy w tych kioskach i sklepikach szybciej od nich! Wykupmy wszystkie egzemplarze Gazety Polskiej z naklejką dla siebie i znajomych. Liczy się każda godzina. Niech ta naklejka znajdzie się w każdym polskim domu. Bo w tych w dniach waży się przyszłość wolności w Polsce. Jeśli teraz ustąpimy, oni posuwać się będą dalej, aż staniemy się całkiem bezbronni, jak stało się to w niektórych zachodnich społeczeństwach – pisze dla portalu Niezależna.pl Piotr Lisiewicz, zastępca redaktora naczelnego Gazety Polskiej.

Sąd swoje postanowienie w sprawie naklejki o LGBT wydał błyskawicznie, przecząc tym samym powszechnemu przekonaniu obywateli o tym, że sądy w Polsce działają wolno, przewlekle, mało sprawnie. Są sprawy, w których działają wręcz błyskawicznie, tak że sędziowie z amerykańskich czy brytyjskich filmów mogliby się zawstydzić.

Jak poinformował Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny Gazety Polskiej, nie dostał on póki co żadnego postanowienia sądu w sprawie wstrzymania dystrybucji naklejki „Strefa wolna od LGBT” dołączonej do tygodnika Gazeta Polska, nie ma ona klauzuli natychmiastowej wykonalności, a poza tym w terminie 7 dni wydawca może zaskarżyć to postanowienie.
 

Małpy gwiżdżą, bulgoczą i syczą

Logika tęczowych terrorystów nie ma jednak z prawem nic wspólnego – nowe stalinowskie „trojki” już pognano do kiosków. Co nie dziwi o tyle, że wśród tych, którzy wnieśli do sądu obrzydliwe żądanie ocenzurowania Gazety Polskiej brylują Agnieszka Holland - córka publicysty pisma „Młodzież Stalinowska” oraz redaktora naczelnego „Walki Młodych” oraz Michał Broniatowski – syn kierownika Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa.
Gdy ojcowie wspomnianych obrońców LGBT wysługiwali się Stalinowi, powstał pewien wiersz. „Małpie daje się rozkaz i dwa tuziny guzików, w których zawarta jest gama gwizdów, bulgotów i syków” – pisał Feliks Konarski o pracy ubeka, który zagłuszał radio Wolna Europa. Nie przypadkiem Konarski, czyli legendarny Ref-Ren, autor „Czerwonych maków na Monte Cassino”, człowiek wielkiej kultury, porównał cenzorów do małp. Nie ma profesji traktowanej w polskim życiu z większą pogardą, niż działanie cenzora. Byli tacy, co pisali u nas peany na rzecz tyranów, a nawet panegiryki o UB, ale nikt nie napisał ody na cześć cenzora.
Naradę takich małp z wiersza Konarskiego obejrzałem właśnie na najbardziej obrzydliwym filmiku w historii III RP zamieszczonym przez inicjatywę Wolne Sądy. Wzięli w niej udział działacz LGBT Bartosz Staszewski, adwokaci Sylwia Gregorczyk-Abram i Michał Wawrykiewicz oraz Jacek Żakowski. Jeśli na którejś z twarzy szukali by Państwo choć śladu zażenowania tym, w czym bierze się udział, to jedynie na twarzy Żakowskiego. Reszta kompletnie nie rozumie, co się wydarzyło i głupawo uśmiecha się z powodu swego niebywałego sądowego sukcesu.

Apel do Państwa, żebyśmy wspólnie czuwali nad wykonaniem tego zabezpieczenia, które niewątpliwie będzie trudne, ale myślę, że to jest nasza wspólna odpowiedzialność, żeby domagać się i żądać tego wykonania.
- mówi mecenas Gregorczyk-Abram.


Największy sukces naklejki: każdy zobaczył, czym jest ideologia LGBT

Otóż po ukazaniu się tego filmiku nikt z Państwa w odniesieniu do ideologii LGBT nie ma prawa mówić NIE WIEDZIAŁEM. Ukazanie się naklejki Gazety Polskiej pokazało niedowiarkom, czym jest ta bandycka ideologia, której kwintesencją jest niszczenie wolności słowa. Żaden sąd nie wydałby podobnego postanowienia w sprawie grafiki z napisem „Strefa wolna od prawicy” czy „Strefa wolna od lewicy”. Wolno krytykować wszystkich, oprócz nowych świętych, jakimi są ideologowie lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów. Nie pomogły pojednawcze gesty redakcji, by nie podgrzewać nastrojów - oczywiste zapewnienia, że chodzi o ideologię, a nie osoby homoseksualne, z których ponad 90 proc. nie ma z ideologią LGBT nic wspólnego.
Ktoś zapyta zdziwiony: ale po co ruszać z armatą na wróbla? Dlaczego tak ciężkie działa wyprowadzono przeciw skromnej, prostej naklejce? Przecież to dało efekt odwrotny od zamierzonego: obejrzały ją miliony Polaków.


Zastraszyć tygodnik, by rodzic, robotnik i tramwajarz bali się podjąć walki

Otóż celem terrorystów jest właśnie zastraszenie tych milionów, utwierdzenie ich w przekonaniu, że ruch LGBT jest tak silny, że nie ma co z nim zadzierać. Że oni mogą wszystko. Żeby rodzic słysząc, że agitatorzy LGBT wkraczają do szkoły czy przedszkola, bał się zareagować. Żeby pracownik IKEI czy innego koncernu wyzyskującego Polaków siedział ze strachu cicho jak mysz pod miotłą. Żeby tramwajarz z Poznania bał się odmówić wyjazdu na ulice z tęczowymi chorągiewkami. Bo skoro oni mogą zabrać czołowy polski tygodnik z kiosków, to co im może zrobić rodzic, robotnik czy tramwajarz?
Walka o to, żebyśmy nie dali się zastraszyć terrorystom, jest dziś w kulminacyjnym punkcie. Polacy to naród, w którego genach jest bunt i przekora. Jeśli jeszcze wczoraj niektórzy z Państwa mieli wątpliwości, czy wywiesić u siebie tę naklejkę, to dziś nie powinni mieć śladu wahania. Ona musi stać się w Polsce normalnością, mainstreamem. Każdy z nas musi być dumny z tego, że walczy o to, by ideologia LGBT zniknęła z Polski, a w każdym razie stała się u nas marginesem marginesu.
Polska strefą wolną od ideologii LGBT!

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dość rosyjskich kłamstw! Burza w Parlamencie Europejskim. Poszło o... fałszowanie historii

zdjęcie ilustracyjne / pl.freeimages.com-license

  

Dziś w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się debata poświęcona znaczeniu pamięci historycznej dla przyszłości Europy. Jedną z jej inicjatorek debaty oraz rezolucji w tej sprawie była eurodeputowana PiS Anna Fotyga, która zwróciła uwagę, że powodem wpisania tego punktu do porządku obrad są między innymi ostatnie próby rehabilitowania paktu Ribbentrop-Mołotow przez władze rosyjskie. Po tych słowach w europarlamencie wywiązała się żywiołowa dyskusja.

Jak się dowiedzieliśmy, europarlament będzie jutro głosować nad rezolucją, w której potępi pakt Ribbentrop-Mołotow i odda hołd ofiarom obu totalitarnych reżimów - nazistowskiego i komunistycznego.

W 80-tą rocznicę wybuchu II wojny światowej chcemy przypomnieć o faktach i tragicznych konsekwencjach polityki nazistowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. To jest światełko nadziei, że Parlament Europejski, Europa, jest zdolna do wspólnej pamięci, do opisania wydarzeń historycznych, do wyciągania wniosków, do oddania czci wszystkim ofiarom wielkich totalitaryzmów i innych dyktatur” - mówiła współautorka tekstu rezolucji. „Ale również do szczególnego uhonorowania tych bohaterów, którzy występowali przeciwko straszliwym reżimom, również tych, którzy w naszej części świata występowali przeciwko dwóm reżimom. W świetle tych faktów, chcielibyśmy postulować ustanowienie święta w dniu 25 maja, w rocznicę egzekucji jednego z takich bohaterów, Rotmistrza Witolda Pileckiego.
- tłumaczyła podczas debaty była szefowa polskiej dyplomacji.

W projekcie dokumentu znalazła się propozycja ustanowienia Dnia Pamięci Bohaterów Walki z Totalitaryzmami. Święto ma przypadać w rocznicę śmierci Witolda Pileckiego, czyli 25 maja.

Jak relacjonowała Fotyga, po dwóch godzinach niełatwych negocjacji przedstawiciele grup politycznych byli w stanie uzgodnić w środę wspólny projekt rezolucji.

Cieszę się, że także inni europosłowie wspierają tę inicjatywę. Po dwóch godzinach negocjacji, wspólny tekst rezolucji podpisały cztery grupy polityczne - chadecy, socjaliści, liberałowie i konserwatyści.  Jutro zobaczymy, czy ta większość utrzyma wynegocjowany dzisiaj tekst. Nie jest to pewne, bo samo doprowadzenie do debaty i opracowania projektu dokumentu napotykało różne problemy i wymagało od nas ponadpartyjnego porozumienia, mobilizacji i wykorzystania różnych procedur.
- mówiła Fotyga, która prowadziła negocjacje w imieniu grupy EKR.

Projekt dokumentu zwraca uwagę, że II wojna światowa była bezpośrednią konsekwencją paktu Ribbentrop-Mołotow, który wraz z podpisanym 28 września traktatem o granicach i przyjaźni doprowadził do okupacji na blisko pół wieku połowy Europy. Dokument zauważa, iż nazistowskie zbrodnie zostały osądzone m.in. w Norymberdze, podczas gdy wciąż istnieje moralna potrzeba przeprowadzenia śledztw zbrodni stalinowskich. Europosłowie przypomnieli także, iż mimo że 24 grudnia 1989 roku Zjazd Deputowanych Ludowych ZSRS uchwalił rezolucję potępiającą pakt Ribbentrop-Mołotow, obecne rosyjskie władze zaprzeczają odpowiedzialności za konsekwencje paktu, winą za wybuch wojny obarczając Polskę, państwa bałtyckie i Zachód. Europarlament w projekcie dokumentu uznaje te kłamstwa za element wojny informacyjnej Kremla.

Debata w Parlamencie Europejskim była dość burzliwa.
 
Litwinka Rasa Juknevicziene (EPL) mówiła, że 80 lat po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow nadal odczuwane są jego szkodliwe konsekwencje.

Kreml działa na Ukrainie, w Mołdawii, Gruzji. Zachęca do kultu stalinizmu i rozpowszechnia kłamstwa” – mówiła. Jej rodaczka, europosłanka Vilija Blinkevicziute podkreśliła, że pochodzi z kraju, który zaznał masowych deportacji do gułagów. „Musimy przeciwstawić się próbom gloryfikacji reżimów komunistycznego i faszystowskiego i próbom minimalizacji przestępstw popełnionych przez te reżimy.
- wskazała.
 
Wielu posłów, którzy wzięli udział w debacie, wypowiadało się w podobnym duchu. Były jednak głosy krytyczne wobec projektu rezolucji. Na przykład Gilles Lebreton, Francuz ze skrajnie prawicowej frakcji Tożsamość i Demokracja, przekonywał, że choć nie można zapominać o zbrodniach komunizmu i nazizmu, to jednak nie można utożsamiać współczesnej Rosji ze zbrodniami czasów stalinowski, bo odcięła się ona od nich. Skrajnie lewicowi posłowie GUE wskazywali natomiast, że w rezolucji brakuje odniesień do tego, że... „to Armia Czerwona wyzwoliła Europę w czasie II wojny światowej i pokonała faszyzm”.
 
Do tych odpowiedzi odniósł się europoseł PO Radosław Sikorski.

Ta debata udowadnia, dlaczego potrzebujemy tej rezolucji. Koledzy ze skrajnej lewicy mówią, że Armia Czerwona pokonała Hitlera i to prawda, ale nie chcą pamiętać, że ZSRR był przez dwa lata sojusznikiem faszystowskich Niemiec i nie chcą pamiętać, że reżimy komunistyczne są odpowiedzialne za śmierć ok. 100 mln swoich własnych obywateli. Z kolei kolega z francuskiej skrajnej prawicy mówił, że współczesna Rosja odcięła się od spuścizny Związku Radzieckiego. Niestety, to nieprawda. W ostatnich dniach mieliśmy oficjalne stwierdzenia władz rosyjskich, ministerstw, ambasad, zaprzeczające faktom paktu z Hitlerem i inwazji na Polskę. Potrzebujemy więc tego dnia pamięci. Zgadzam się z moją poprzedniczką Anną Fotygą, że bardzo dobrym patronem dnia byłby Witold Pilecki, polski oficer, który zgłosił się na ochotnika do Oświęcimia. Zamiast nagrody za swoje bohaterstwo został zamordowany przez władze komunistyczne w sfingowanym procesie
- powiedział.
 
Natomiast europoseł PiS Joachim Brudziński mówił, że 10 lat temu, w 70. rocznicę wybuchu wojny na Westerplatte premier Rosji relatywizował powody wybuchu tej wojny, odwołując się do niesprawiedliwości Traktatu Wersalskiego. Przypomniał, że minister spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow po agresji sowieckiej Rosji na Polskę nazwał ją „pokracznym bękartem”.
 
Wczoraj, przedwczoraj mogliśmy usłyszeć z ust rosyjskich polityków kolejne próby relatywizowania historii. Mówimy o przyszłości Europy, (...) ale ta przyszłość musi być oparta na prawdzie. Prawda wygląda następująco – nie byłoby współczesnej Europy, gdyby nie filozofia grecka, prawo rzymskie i wartości wywiedzione ze Starego i Nowe Testamentu, czyli chrześcijaństwo.
- wskazał były szef MSWiA.
 
W debacie wypowiadał się też europoseł Andrzej Halicki z PO. Podkreślił, że pakt Ribbentrop-Mołotow, który był sojuszem dwóch totalitaryzmów, nie może być zapomniany.

Musi stanowić naukę na przyszłości, bowiem wszyscy, którzy ignorują radykalizmy, nacjonalizmy pozawalają na to, żeby to, co wydarzyło się w Europie w XX wieku, mogło powtórzyć się w przyszłości. Nie można na to pozwolić.
- mówił Halicki.
 
Kosma Złotowski z PiS mówił z kolei, że ZSRS atakując Polskę we wrześniu 1939 r. tłumaczył, że chroni ludność białoruską, ukraińską.

Ta ochrona polegała na milionowych wywózkach do obozów koncentracyjnych na Syberii. Ta ochrona polegała na terrorze. Szanowni państwo, nazizm się skończył, Związek Radziecki się skończył, ale te praktyki pozostały. Popatrzycie państwo na Gruzję, na Krym, na wschód Ukrainy. Tam dzisiaj wciąż świszczą kule. Z tych wydarzeń musimy wyciągnąć wnioski na przyszłość Europy.
- wskazał eurodeputowany PiS.
 
W debacie wzięła udział minister ds. europejskich sprawującej przewodnictwo w UE Finlandii Tytti Tuppurainen. Wykorzystała ją, żeby mówić o... konieczności poszanowania praworządności. Jak przekonywała, przez ochronę wspólnych wartości, UE chroni podstawy społeczeństw i integrację europejską.

Europa musi pamiętać swoją historię, by uczyć się z przeszłości i nie powtarzać błędów kształtując przyszłość.
- mówiła Finka.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP, EKR

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl