Do zdarzenia doszło - jak podaje europosłanka - dziś rano, ok. godz. 8:30 czasu lokalnego przed jednym z hoteli w Brukseli. Doszło tam do ataku na kierowcę auta, którym do Parlamentu Europejskiego miała przemieścić się Beata Kempa. 

- Wychodząc z hotelu (...) zauważyłam, że [kierowca] został zaatakowany przez trzech meżczyzn, dobrze zbudowanych, o urodzie arabskiej

- mówiła w TVP Info eurodeputowana.

 - Kierowca został poturbowany, a samochód opluty i skopany. Zdążyłam się cofnąć, wezwałam policję

- stwierdziła europosłanka, dodając, że podała policji numery rejestracyjne auta, którym oddalili się napastnicy.

- Jeden z mężczyzn był bardzo agresywny. Pół sekudny wcześniej - i nie wiadomo jakby się mogło skończyć. Ten poziom agresji był bardzo wysoki

- powiedziała Beata Kempa.

Pytana o przyczyny ataku, odparł, że to był " taki atak agresji, komuś nie spodobał się samochód, może kierowca, powód żaden".

Mówiła, że nie sądzi, aby napastnicy wiedzieli kim ona jest i by akt agresji był związany z pracą europosła. Podkreśliła, że zatrzymuje się w różnych hotelach. 

Policja, jak relacjonowała, pojawiła się na miejscu bardzo szybko.

"Zostawiłam oczywiście swoje dane. Jestem w stanie oczywiście zeznać w sprawie tego pana. Kierowca zachował się bardzo profesjonalnie. Było mi go bardzo szkoda. Był bardzo roztrzęsiony

" – zaznaczyła.

Dodała, że zamierza spotkać się z przełożonymi kierowcy z PE i podziękować za jego postawę. "Był naprawdę w obliczu bardzo dużego zagrożenia" – podkreśliła.