Tomasz Siemoniak był dzisiaj w Polskim Radiu pytany o ustawę dezubekizacyjną. Zapytany, czy prawdziwe są doniesienia "Gazety Polskiej", wedle których PO porozumiała się z Klubem Generałów w kwestii przywrócenia osobom pełniącym służbę w okresie PRL wyższych emerytur, odpowiedział.

- Nasze stanowisko jest jasne co do tego, że ta ustawa dyskryminacyjna przyjęta w 2016 r. jest ustawą absurdalną. (...) Odbiera emerytury ludziom, którzy służyli kilka tygodni w 1989 r., potem służyli i narażali zdrowie w wolnej Polsce.

Siemoniak potwierdził, że jeżeli PO dojdzie do władzy, to obali ustawę dezubekizacyjną.

Dziś o te słowa Siemoniaka pytany był w programie "W punkt" przez Katarzynę Gójską opozycjonista z czasów PRL, Andrzej Rozpłochowski.

- W sensie politycznym, te słowa dowodzą, że Platforma jest młodszą generacją postkomuny. (...) Dla mnie SB była organizacją zbrodniczą in extenso, samą w sobie. Faryzejskimi są próby gadania, że ktoś tam tylko troszeczkę był, że ktoś nie szkodził, że ktoś był szyfeantem, że ktoś tam sprzątał. Wszyscy, którzy pracowali w zbrodniczej organizacji dobrowolnie, szli tam, bo chcieli, dla apanaży, dla wygody, bo przywileje SB były niesamowite wobec losu reszty obywateli

- powiedział Rozpłochowski.

Zapytany o trwałą siłę lobby, "działającego na rzecz ochrony komunistycznych służb" 30 lat po transformacji ustrojowej, opozycjonista stwierdził, że "cały komunistyczny obóz z okresu PRL (...) przeszedł do dalszej działalności politycznej po okrągłym stole".

- Nie tylko było lustracji, ale i dekomunizacji. Ta gruba kreska nie wyeliminowała z życia politycznego w wolnej Polsce zdradzieckiego systemu komunistycznego, który był systemem zniewalającym Polskę. Był włąściwie okupacją sowiecką robioną polskimi rękami

- podkreślił Rozpłochowski.