Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski zorganizował dziś konferencję prasową, na której oskarżył polityków Prawa i Sprawiedliwości o "ustawianie blokad przeciw Marszowi Równości", jaki odbył się w sobotę w stolicy województwa podlaskiego. W Białymstoku zarejestrowano wtedy wiele zgromadzeń, doszło do zamieszek.

"Chciałbym zaznaczyć, że pan prezydent na konferencji atakował prawie wszystkich, poza samym sobą. Zaatakował mnie, radnych, kurię, klub Jagiellonia Białystok. Nie uderzył się tylko we własne piersi"

- powiedział Artur Kosicki, marszałek województwa podlaskiego w rozmowie z redaktor Katarzyną Gójską.

Jak przyznał, wszedł w posiadanie informacji, z których wynika, że prezydent Białegostoku był ostrzegany przed możliwością zamieszek ulicznych podczas kilku zgromadzeń, jakie miały miejsce w Białymstoku.

"Dysponuję dowodami, z których wprost wynika, że Komendant Miejski Policji na długo przed marszem pisze do pana prezydenta, że kilka zgromadzeń o tym samym miejscu i czasie powoduje realne zagrożenie konfrontacji tych uczestników"

- ujawnił Kosicki.

Dlaczego więc prezydent Tadeusz Truskolaski nie zareagował lub zareagował nieodpowiednio na te pismo?

"Pan prezydent zadaje się ze środowiskiem zarówno typowo lewicowym, czy to z panem Rabiejem czy Biedroniem. Może chodzi o kwestie polityczne? Nie wiem, to pytanie do pana prezydenta. Dla mnie najważniejsze było bezpieczeństwo mieszkańców naszego miasta"

- mówił Kosicki.

Marszałek Podlasia podkreśla, że jutro złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Tadeusza Truskolaskiego. Miałoby ono polegać na niedopełnieniu obowiązków, co doprowadzić miało do obniżenia poziomu bezpieczeństwa na ulicach Białegostoku w trakcie sobotnich wydarzeń.

"Można było tego wszystkiego uniknąć. Trzeba było zakazać marszu albo zakazać wszystkich marszów, jeżeli mogły być w stosunku do siebie niebezpieczne. Na pikniku rodzinnym, który zorganizowałem, było parę tysięcy rodzin, gdzie propagowaliśmy ideę rodziny, o jakiej mowa jest w Konstytucji. Wszyscy się dobrze bawili, bez ekscesów"

- zakończył Kosicki.