Johnson, który był zdecydowanym faworytem komentatorów i bukmacherów od pierwszych dni walki o schedę po May, uzyskał aż 66,4 proc. głosów wśród 159 tys. członków Partii Konserwatywnej, przy frekwencji 87,4 proc.

Polityk, który pokonał w finałowej walce o schedę po ustępującej premier May obecnego szefa dyplomacji Jeremy'ego Hunta, przekonywał w swoim przemówieniu, że Partia Konserwatywna zawsze służyła Brytyjczykom w celu "znalezienia odpowiedniej równowagi pomiędzy instynktem, aby posiadać własny dom oraz zarabiać i wydawać pieniądze (...) a dzieleniem się i dawaniem każdemu szansy".

- Żadna pojedyncza partia nie ma monopolu na mądrość, ale jeśli spojrzymy na historię ostatnich dwustu lat istnienia tego ugrupowania to zobaczymy, że my, Partia Konserwatywna, zawsze najlepiej rozumieliśmy, tak myślę, ludzką naturę

 - zaznaczył.

W kluczowej kwestii wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, Johnson powtórzył zobowiązanie do opuszczenia Wspólnoty w terminie do 31 października br.

- Niczym drzemiący olbrzym, powstaniemy znowu i otrząśniemy się z braku wiary w siebie i negatywizmu za sprawą lepszej edukacji, lepszej infrastruktury, większej liczby policji i fantastycznej sieci światłowodów dostępnych w każdym domu. Zjednoczymy ten wspaniały kraj i poprowadzimy go naprzód

 - zapowiedział.

Ustępująca szefowa rządu złożyła swoje gratulacje nowemu liderowi torysów na Twitterze, pisząc, że "teraz musimy razem pracować nad zrealizowaniem brexitu, który spełnia oczekiwania całego kraju i pozwala na utrzymanie Jeremy'ego Corbyna z dala od rządu".

"Masz moje pełne wsparcie z tylnych ław poselskich"

- zapewniła.

"Dziękuję wszystkim za to, że daliście mi ten niewiarygodny zaszczyt. Skończył się czas kampanii i pora zacząć pracę w celu zjednoczenia naszego kraju i partii, zrealizowania brexitu i pokonania Corbyna"

- napisał na Twitterze sam Johnson