Skandaliczna sesja nastolatek na grobach w Łodzi. Obie już usłyszały zarzuty

/ lodzka.policja.gov.pl

  

Dwie 14-latki, które urządziły sesję zdjęciową na cmentarzu na łódzkim Widzewie, zostały zatrzymane przez policję i usłyszały zarzuty dot. znieważenia i ograbienia miejsca pochówku - poinformował dzisiaj kom. Marcin Fiedukowicz z wydziału prasowego KMP w Łodzi.

Dzisiaj, 23 lipca, Komenda Miejska Policji w Łodzi poinformowała o postępowaniu prowadzonym w sprawie sesji zdjęciowej nastolatek na cmentarzu w łódzkiej dzielnicy Widzew. Zdjęcia, które nastolatki w sobotę umieściły na jednym z portali społecznościowych, zwróciły uwagę policjantów.

- Zainteresowało nas, że jest to czyn znieważania miejsca spoczynku i ograbienie, które jest przestępstwem ściganym z urzędu. Dlatego działania zostały podjęte, zanim jakikolwiek zgłoszenie zostało złożone

 - powiedział Marcin Fiedukowicz z wydziału prasowego KMP w Łodzi.

Jak informuje policja, nastolatki przestawiały na grobach znicze i kwiaty, oraz fotografowały się w różnych pozach przy, oraz w bezpośrednim sąsiedztwie nagrobków. Dodatkowo zabrały krzyż znaleziony w alejce cmentarza i porzuciły go w innym miejscu na terenie tej samej nekropolii.

Po tym, jak zdjęcia zaczęły pojawiać się na innych stronach internetowych, jedna z dziewczyn zgłosiła się na komisariat policji wraz z mamą. Po ustaleniu tożsamości drugiej z nastolatek, została ona zatrzymana w miejscu zamieszkania i przesłuchana.

Po złożeniu wyjaśnień obie 14-latki usłyszały zarzuty dot. znieważenia oraz ograbienia miejsca pochówku i zostały zwolnione do domu. Z racji na wiek o ich dalszym losie zdecyduje Sąd Rodzinny i Nieletnich.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Premier Hiszpanii zgodził się przyjąć statek z migrantami. Spadła na niego fala krytyki

/ Von Gregor Rom - Eigenes Werk, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=67851365

  

Hiszpańskie media oraz politycy, głównie opozycji, nie szczędzą rządowi Pedro Sancheza krytyki w związku z wydaniem w niedzielę zgody na przyjęcie statku organizacji Open Arms ze 107 migrantami na pokładzie. Ale wątpliwości co do decyzji ma nawet wicepremier Carmen Calvo.

Wiceszefowa hiszpańskiego rządu potwierdziła, że socjalistyczny gabinet zgodził się na otwarcie portów na Balearach dla jednostki z nielegalnymi migrantami, której przyjęcia przez dwa tygodnie odmawiały Włochy. Wcześniej w niedzielę rząd Sancheza zgodził się na wpłynięcie jej do portu w Algeciras, ale kapitan statku Open Arms odrzucił tę propozycję, twierdząc, że to zbyt odległy kierunek.

Calvo zaznaczając, że do poniedziałkowego południa rząd nie otrzymał odpowiedzi ze strony Open Arms, nie ukrywała niezadowolenia z możliwości przyjęcia statku z migrantami. Zarzuciła kapitanowi jednostki, jak i kierownictwu tej pozarządowej organizacji “nieodpowiedzialność”.

- Statek mógł dotrzeć do Malty, aby część pasażerów została przyjęta przez ten kraj. Open Arms wolał jednak płynąć do Włoch

 - powiedziała w rozmowie z radiem “Cadena Ser” Calvo.

W poniedziałek krytyki Sanchezowi nie szczędzą posłowie opozycji parlamentarnej, a także media. Dzienniki “El Mundo” i “ABC” wskazują, że premier uległ naciskom międzynarodowym, aby przyjąć Open Arms, która “w przeszłości złamała już porozumienie” z Madrytem w sprawie dostarczania migrantów do hiszpańskich portów.

- Wystarczyły słowa krytyki ze strony aktora Richarda Gere i lewicowych aktywistów, aby Sanchez chciał upiększyć swój wizerunek (…). Jego rząd pokazuje, że nie prowadzi poważnych działań w polityce migracyjnej i jest uległy na naciski określonych grup

 - napisał “El Mundo”.

W czerwcu hiszpańska pozarządowa organizacja Open Arms złamała warunki porozumienia z władzami w Madrycie, na podstawie którego w kwietniu wypuszczony został z portu w Barcelonie jej statek. Aktywiści, którzy zobowiązali się odstąpić od działań polegających na wyławianiu płynących do Europy migrantów, wypłynęli w kierunku Libii. Jednostka miała zakaz prowadzenia misji na Morzu Śródziemnym od stycznia 2019 r.

- Jesteśmy zablokowani sześć miesięcy. Nie wytrzymamy już dłużej. Podnosimy kotwicę i płyniemy. Prędzej zostaniemy uwięzieni niż staniemy się wspólnikami

 - oświadczył w czerwcu w komunikacie szef Open Arms Oscar Camps.

Zgodnie z hiszpańskimi przepisami za nielegalne wypłynięcie w morze jednostki Open Arms organizacji tej grozi grzywna do 901 tys. euro.

Zablokowanie w porcie w Barcelonie statku organizacji Campsa to nie pierwsza sytuacja z uniemożliwieniem tej jednostce pływania po Morzu Śródziemnym. W przeszłości przez miesiąc była ona blokowana we Włoszech, gdzie tamtejszy rząd oskarżył Open Arms o udział w procederze przerzucania do UE nielegalnych migrantów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl