Pomiary prędkości, wpadły osoby poszukiwane

Zdjęcie ilustracyjne / policja.pl

  

Podczas kaskadowych pomiarów prędkości policjanci zatrzymali 24 osoby, które były poszukiwane przez policję - powiedział dziś podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Pięć poszukiwanych osób zatrzymano w samym województwie dolnośląskim.

Kaskadowy pomiar prędkości był prowadzony 9 lipca w godzinach 6-22. W tym czasie na drogi w całej Polsce wyjechało prawie 5,2 tys. policjantów, którzy kontrolowali prędkość pojazdów w terenie zabudowanym i poza nim. Kontrole najczęściej były prowadzone w miejscach, gdzie dochodziło wcześniej do wypadków drogowych i tam, gdzie kierowcy stale przekraczali prędkość.

W akcji policjanci wykorzystali 330 wideorejestratorów, ponad 1,5 tys. ręcznych mierników prędkości, w tym mierników laserowych i radarowych. Podczas działań skontrolowano ponad 24,6 tys. pojazdów i wykryto prawie 15,3 tys. przekroczeń prędkości. Przy okazji prowadzonej akcji policjanci zatrzymali 24 osoby poszukiwane przez policję, z czego pięć z nich w samym województwie dolnośląskim.

"Na tym przykładzie widać, że tego typu akcje, oprócz poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym przynoszą również inne wymierne korzyści w postaci zatrzymania osób poszukiwanych"

- zaznaczył podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Informację o wynikach kontroli jako pierwsze podało RMF FM.

Kaskadowy pomiar prędkości oznacza, że kontrola odbywa się w tym samym czasie na kilku odcinkach drogi. Mogą w niej brać udział dwie, trzy lub więcej załóg policji. Często takie kontrole odbywają się na krótkim odcinku drogi. Jak informowała policja, celem akcji jest egzekwowanie przestrzegania ograniczeń prędkości i dbanie o bezpieczeństwo na drodze.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zdelegalizowano neonazistowską organizację w Niemczech. Chodzi o słynne Combat 18

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

Niemieckie MSW ogłosiło w czwartek decyzję o delegalizacji neonazistowskiej organizacji Combat 18 Deutschland. Jak podkreślono, ma to być wyraźny sygnał przeciwko antysemityzmowi i skrajnie prawicowemu ekstremizmowi.

Dzisiejszy zakaz ma jasne przesłanie: w naszym społeczeństwie nie ma miejsca na prawicowy ekstremizm i antysemityzm

 - oznajmił niemiecki minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer.

Dodał również, że organizacja "rozsiewała (...) nienawiść, rozpowszechniając neonazistowską muzykę i organizując koncerty ekstremistycznych zespołów".

W związku z delegalizacją Combat 18 w sześciu niemieckich krajach związkowych trwały od rana policyjne akcje wymierzone w członków zrzeszenia. W ich trakcie funkcjonariusze zabezpieczyli m.in. telefony komórkowe, komputery, nazistowskie pamiątki, materiały propagandowe - poinformowało MSW.

Combat 18 jest uznawana za zbrojne ramię nielegalnej w Niemczech sieci organizacji neonazistowskich Blood and Honour (Krew i Honor). Powstała w latach 90. ubiegłego wieku w Wielkiej Brytanii. Liczba "18" symbolizuje pierwszą i ósmą literę alfabetu - A oraz H, czyli inicjały Adolfa Hitlera.

Symbolem grupy, której członkowie przygotowują się do "wojny ras", jest smok. Często noszą oni też czarne koszulki i kurtki z napisem C-18. Po delegalizacji znaki te nie będą już mogły być używane.

Chociaż politycy różnych opcji politycznych od dawna domagali się zakazania działalności Combat 18, było to utrudnione ze względu na brak wyraźnej hierarchii i scentralizowanego zarządzania. C-18 działa bowiem na zasadzie "oporu bez przywódcy".

Irene Mihalic, posłanka opozycyjnych Zielonych w Bundestagu, oceniła decyzję MSW pozytywnie, ale wyraziła opinię, że została ona podjęta o wiele za późno. Z kolei Martina Renner z postkomunistycznej partii Lewica uważa, że delegalizacja Combat 18 to tylko symboliczny gest. "Zapowiadało się to od pół roku. To dość czasu, żeby ukryć broń, źródła finansowania i wykasować ślady komunikacji" - napisała polityk na Twitterze.

Tymczasem Benjamin Strasser z liberalnej FDP zwraca uwagę, że C-18 należy do najbardziej radykalnych grup w neonazistowskim spektrum, i przypomina, że "jeszcze do niedawna ministerstwo spraw wewnętrznych zaprzeczało jakoby w Niemczech istniały jej struktury".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts