Będzie czwarty sezon "Stranger Things"

David Harbour w roli szeryfa Hawkins w serialu "Stranger Things" / fot. mat.pras.

Robert Tekieli

Dziennikarz, publicysta, animator kultury niezależnej, poeta lingwistyczny. Jest felietonistą „Gazety Polskiej\" i „Gazety Polskiej Codziennie\". Od maja 2017 jest zastępcą redaktora naczelnego stacji

Kontakt z autorem

  

Będzie czwarty sezon „Stranger Things”. Ten filmowy thriller fantasy pobił rekordy oglądalności serwisu Netflix. Pierwszy odcinek trzeciej serii w ciągu czterech dni zobaczyło co najmniej 41 mln użytkowników. Czwartej, kolejnej serii można się spodziewać w połowie przyszłego roku.

Trzeci sezon „Stranger Things” (premiera 4 lipca) pobił absolutny rekord oglądalności platformy streamingowej Netflix. Włączono go w 40,7 mln gospodarstw domowych, na 154 mln kont na całym świecie. 5 proc. respondentów, którzy obecnie nie są abonentami Netflixa, planuje subskrybować usługę, aby obejrzeć właśnie ten serial. Co ważne, ponieważ serwis traci widzów przez swoją skrajną poprawność polityczną.

„Stranger Things” to serialo tajemniczych zdarzeniach w prowincjonalnym miasteczku Hawkins, zagubionym w lasach stanu Indiana. Ustabilizowane i nudne życie mieszkańców ulega gwałtownym zaburzeniom, gdy nagle okazuje się, że w tajemniczych okolicznościach zaginął młody chłopak, a chwilę później pojawia się dziewczynka obdarzona wyjątkową mocą.

Skąd taka popularność serialu? Przecież wszystko, co w nim jest, już widzieliśmy. Przerażający, równoległy świat, potwory, tajny eksperyment rządowy, dysponująca nadprzyrodzonymi zdolnościami mała dziewczynka z numerem wytatuowanym na przedramieniu, dzielny szeryf, oszalała matka zaginionego chłopca. Może chodzi o to, że fabuła jest nostalgicznym powrotem do dzieciństwa lat 80.?

Serial trzyma w napięciu i jest dobrze zagrany. Genialna jest Winona Ryder, grająca zrozpaczoną matkę zaginionego chłopca. Jej kreacja przerasta serial, mogłaby się spokojne znaleźć w najbardziej kultowych fabułach wszech czasów, kręconych przez absolutnych mistrzów kina. Doskonała jest też grająca obdarzoną mocami Jedenastkę 15-letnia dziś Millie Bobby Brown. Przezabawny i wzruszający (scena na szkolnym balu) jest Gaten Matarazzo, grający Dustina. Równie ciekawą postać stworzył David Harbour. Gra dzielnego i odważnego małomiasteczkowego szeryfa po przejściach. Lekko zapuszczonego fizycznie, choć nie tak grubego jak ostatnio karykaturalny Christ Hemsworth wcielający się w postać Thora, nordyckiego boga piorunów w depresji („Avengers. Koniec gry”).

Co zadziwiające, nadużywający alkoholu facet w średnim wieku, z wąsem i piwnym brzuchem, zrobił furorę wśród pań. Okazało się, że ciało tatuśka („dad bod”), skrzyżowanie ciała umięśnionego z lekką nadwagą, kręci masę kobiet. I tak popularny serial telewizyjny niesie nadzieję dla wielu panów na całej linii już zrezygnowanych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, gpcodziennie.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kuriozalny proces Nitras kontra Cenckiewicz. Poseł PO się nie przygotował

/ Lukasz Szelemej/Gazeta Polska

  

Dziś w Sądzie Okręgowym w Szczecinie odbył się proces w trybie odwoławczym, który Sławomirowi Cenckiewiczowi wytoczył poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras. Kulisy całej sprawy są dość absurdalne, bo chodzi o... podanie dalej memów na Twitterze. Cenckiewicz informuje, że Nitras - znany z "obrony sądów" - nie wziął na rozprawę nawet dowodu osobistego.

Cenckiewicz został zobowiązany do usunięcia z Twittera treści, które nie spodobały się Nitrasowi, choć o wyroku i samej rozprawie dowiedział się z Twittera.

Sprawa ma dalszy ciąg - tym razem w trybie odwoławczym.

[polecam:https://niezalezna.pl/284309-slawomir-cenckiewicz-prosi-o-wsparcie-chodzi-o-proces-z-nitrasem-za-podanie-dalej-memow]

Nitrasa oburzyło to, że Cenckiewicz podał dalej na Twitterze memy dotyczące jego osoby.

Dzisiejszą rozprawę na swoim internetowym portalu opisuje Radio Szczecin.

Zdaniem posła PO-KO sugerują one, że jest złodziejem. Polityk opozycji twierdzi, że do tej pory ludzie wyzywają go na ulicy. 

Takich przypadków są co najmniej dziesiątki, jeśli nie setki. Żeby nie być gołosłownym, ostatnio, gdy wychodziłem wraz z rodziną z pizzerii na ulicy Poniatowskiego, starsza pani nazwała mnie bandytą, złodziejem, który powinien siedzieć w więzieniu 

- mówił w sądzie Nitras.

Mecenas Zbigniew Bogucki - obrońca Sławomira Cenckiewicza - odpowiadając Nitrasowi powiedział, że "kto sieje wiatr, ten zbiera burzę"

Jest posłem, który budzi jedne z największych emocji, ale pewnie na tym mu zależy, a skoro mu na tym zależy, to wpisuje w ten sposób w swoją działalność niejako przyzwolenie na to. Skoro ja w ten sposób walczę i takim mieczem wojuje, to mogę od tego miecza również zginąć 

- mówił.

Cenckiewicz stwierdził zaś, że to, co spotyka na ulicach Nitrasa, nie ma związku z podanymi przez niego dalej wpisami na Twitterze.

Ciekawe sytuacje miały miejsce jeszcze przed rozprawą. Nitras - znany z "obrony sądów" nie wziął ze sobą dowodu osobistego. Nie podał też ręki prof. Cenckiewiczowi.

Wyrok w tej sprawie zapadnie 4 września.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: radioszczecin.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl