Po raz pierwszy piszę źle o kimś, ale... Grupa osób niepełnosprawnych miała (…) umówione i opłacone zwiedzanie muzeum (…) w Wadowicach. Podjechali akurat w chwili, kiedy burza uniemożliwiła wyjście z autokaru. Ludzie na wózkach, jeden praktycznie leżący. Kiedy możliwe już było wyjście, personel muzeum odmówił wpuszczenia, bo się spóźnili. Mimo próśb. Nie było tłoku, mogli nawet dołączyć do innej grupy

– napisała w niedzielę zakonnica na swoim profilu na portalu społecznościowym.

Siostra Chmielewska ironizowała, że św. Jan Paweł II jest „z pewnością dumny” z „bezdusznych strażników porządku i świętości”. „Rozgoryczeni i upokorzeni moi ludzie odjechali z niczym. (…) Wstyd Wadowice” – dodała.

Krótko potem zakonnica dodała, że osobiście przeprosił ją dyrektor Muzeum:

Sprawa zatem załatwiona i z pewnością uczuli pracowników tej placówki.

Muzeum w poniedziałek wydało oświadczenie, w którym wyraziło ubolewanie, że doszło do takiej sytuacji.

Zaznaczyć jednak musimy, że sytuacja nie wyglądała tak, jak jest ona obecnie przedstawiana, skutkiem czego pod adresem Muzeum kierowane są nieuzasadnione zarzuty

– wskazała placówka zaznaczając zarazem, że dołoży starań, by w przyszłości zapobiec podobnym sytuacjom.

Wadowicka placówka wyraziła żal, że pomimo próby wyjaśnienia przyczyn odmowy udostępnienia wystawy, „nie została podjęta jakakolwiek próba zrozumienia sytuacji Muzeum i wspólnego wyjaśnienia zdarzenia”.

Zdajemy sobie sprawę, że ze względu na warunki pogodowe, spóźnienie nie było zawinione przez grupę. Należy jednak wziąć pod uwagę również fakt, że brak możliwości zwiedzania wystawy w późniejszych godzinach również wynikał z okoliczności obiektywnych, niezależnych i niezawinionych przez Muzeum, a nasza instytucja czyniła wszelkie starania, by zwiedzanie mogło się jednak odbyć

– głosi oświadczenie.