Niemiecki mord na Zamku w Lublinie

  

Wojska niemieckie, na kilka godzin przed opuszczeniem Lublina, zamordowały ok. 300 Polaków i Żydów przetrzymywanych w więzieniu na lubelskim Zamku, w tym kobiety i dzieci.

Mord więźniów na zamku był związany z akcją likwidacji funkcjonującego tam od października 1939 r. więzienia. W lipcu 1944 r., kiedy wojska sowieckie zbliżały się do Polski, na zamku przetrzymywano ok. 2 tys. osób. Wielu z nich wywieziono, a około tysiąca w dniach od 19 do 21 lipca zgładzono w drodze do obozu koncentracyjnego na Majdanku w specjalnych ciężarówkach, w których byli oni zatruwani spalinami.

22 lipca 1944 r. Niemcy wycofując się przed wojskami sowieckimi, które zbliżały się do Lublina, w ciągu dwóch godzin rozstrzelali ponad 300 osób. Mieszkańcy Lublina, którzy po opuszczeniu Zamku przez Niemców, przyszli szukać swoich bliskich, zobaczyli w celach stosy ludzkich ciał. Wielu więźniów zostało zamordowanych strzałem w tył głowy, co później komunistyczna propaganda wykorzystywała jako argument na niemieckie sprawstwo zbrodni katyńskiej.

28 lipca 1944 r. odbył się uroczysty pogrzeb 127 ofiar masakry, które pochowano u podnóża Zamku. Zwłoki innych rozstrzelanych zabrały ich rodziny. Ciała pogrzebanych u podnóża Zamku ludzi ekshumowano w 1954 r. i złożono w zbiorowej mogile na cmentarzu przy ul. Lipowej.

W okresie okupacji niemieckiej przez więzienie na zamku lubelskim przeszło ok. 40 tys. ludzi, z czego 18,6 tys. deportowano do obozów. W egzekucjach i samochodowej komorze gazowej straconych zostało 4,5 tys. więźniów, a 2,2 tys. zmarło na skutek tortur lub chorób i wycieńczenia. Losy kilku tysięcy więzionych tam ludzi są nieznane.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dzieje.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Czy to już koniec Wiosny? Media informują: Partia Biedronia może... połączyć się z SLD

Robert Biedroń / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Po wyborach parlamentarnych Wiosna ma przestać istnieć i połączyć się z SLD. Z kolei Sojusz będzie przekazywał pod stołem partii Razem jedną piątą swojej subwencji z budżetu państwa - takie sensacyjne informacje podaje dziś "Wprost". Dziennikarze tygodnika mieli dotrzeć do tajnych dokumentów negocjacyjnych Lewicy, których zapisy mogą być obejściem prawa.

Tygodnik "Wprost" dotarł do - jak twierdzi - tajnego załącznika przyjętego wraz z uchwałą Rady Krajowej partii Razem.

"W dokumencie z początku sierpnia zawarte są ustalenia dotyczące wspólnego startu w wyborach parlamentarnych oraz planów dalszej współpracy SLD, Wiosny i Razem. Okazuje się, że liderzy tych partii przyjęli ustalenia, o których - mówiąc delikatnie - nie informują opinii publicznej"

- informuje gazeta.

[polecam:https://niezalezna.pl/284163-macierewicz-nie-ma-zludzen-wobec-lewicy-to-proba-reanimacji-dawnego-pzpr-przeksztalconego-w-sld]

Jakie to ustalenia? To, o czym pisze dziś tygodnik, budzi zdumienie. Załącznik ma zakładać m.in. to, że po wyborach parlamentarnych Wiosna Roberta Biedronia może połączyć się z SLD.

"W dokumencie czytamy, że SLD zobowiązuje się do finansowania wskazanej przez Razem organizacji pozarządowej na poziomie 20 proc. uzyskanej subwencji, w oparciu o czteroletnią umowę, z sankcjami prawnymi uniemożliwiającymi jej rozwiązanie przed terminem. Z tajnego dokumentu wynika tez, że Wiosna i SLD planują po wyborach powołanie wspólnej partii. Przy czym nie oczekują od Razem, że się do nich przyłączy. Razem zagwarantowało sobie też prawo do powołania niezależnego koła w przyszłym Sejmie"

- pisze "Wprost".

"Wygląda mi to na próbę obejścia ustawy o partiach politycznych" - cytuje tygodnik ekspertkę od prawa wyborczego Annę Godzwon. "Rzecz w tym, że zgodnie z przepisami majątek partii może być przekazywany tylko na cele statutowe lub organizacyjne" - dodaje ekspertka.

Do sprawy odniósł się też już lider Partii Razem, koalicjanta Wiosny i SLD. Zaprzeczył on doniesieniom gazety.

"Obawiam się, że redakcja „Wprost” wyprodukowała coś w oparciu o swoją wyobraźnię. W oczywisty sposób nie może być tajnego załącznika do umowy koalicyjnej w chwili, kiedy koalicyjny komitet wyborczy nie istnieje. Nie ma takiego dokumentu. Bądźmy poważni. Ktoś sobie coś wyprodukował w oparciu o plotki i własne wyobrażenia"

– mówił Adrian Zandberg w rozmowie z Maciejem Głogowskim w „Poranku” TOK FM.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl