Funkcjonariusze weryfikują wszystkie informacje i sprawdzają miejsca, w których mógł przebywać ojciec z synem, a śledczy skupiają się na analizie zebranych danych i dowodów w sprawie. Jednak do tej pory chłopca nie udało się odnaleźć.

Trzeba zwrócić uwagę na akweny wodne. Każdy ślad, każda informacja ma bardzo duże znaczenie, bo może nas przybliżyć do prawdy, o tym, co się tego dnia wydarzyło. Należy z tych puzzli ułożyć jedną układankę. W kryminalistyce liczy się każdy drobiazg. Nie ma nieważnych śladów. Każdy ślad podlega badaniom specjalistycznym i interpretacji - powiedział Brunon Hołyst, profesor nauk prawnych, specjalizujący się w zagadnieniach kryminalistyki i kryminologii.

Kryminolog odniósł się również do przekazywanych przez media informacji o tym, że ojciec 5-letniego Dawida miał problemy z hazardem, przed zaginięciem chłopca przestał się pojawiać w pracy, a pełnomocnik żony pod koniec czerwca złożył zawiadomienie do prokuratury o znęcaniu się psychicznym przez Pawła Ż. nad kobietą.

Widać, że ten czas wolny od pracy wykorzystał na zaplanowanie całego zdarzenia, bo do tej pory nie wiemy, co się stało z tym dzieckiem. Ojciec chłopca mógł być w stanie stresu i najprawdopodobniej takiej pogłębionej depresji, bo z jednej strony rozleciało mu się małżeństwo, a z drugiej strony być może miał skłonność do hazardu, a więc kłopoty finansowe. Wziął ten urlop po to, by przygotować plan zbrodni. Była to kumulacja pewnych czynników stresogennych, determinujących jego późniejsze działania
- wskazał Brunon Hołyst.

Dodał, że jego zdaniem Paweł Ż. zaplanował swoje działanie.

Wyjazd do Warszawy i z powrotem do Grodziska Mazowieckiego. To nie był impuls, to nie było działanie w afekcie. Gdyby działał pod wpływem impulsu, to wyszedłby z domu i od razu dokonał jakiegoś czynu, a tu widać, że coś się u niego kształtowało prawdopodobnie od chwili, kiedy żona złożyła zawiadomienie o psychicznym molestowaniu.
- podkreślił Hołyst.