Bogaci jeszcze bogatsi

  

Ruszył 28. sezon Ligi Mistrzów pod tym szyldem, w sumie to 65. turniej, który wyłoni najlepszą klubową ekipę Starego Kontynentu. Na 1. rundzie kwalifikacyjnej zakończył swoją przygodę mistrz Polski z Gliwic, który sprezentował awans faworyzowanej ekipie białoruskiej.

Rozgrywki, które przyciągają gigantyczną widownię i niebotyczne pieniądze, rozgrywki coraz bardziej dla bogatych. Bo chodzi o to, żeby bogaci byli jeszcze bogatsi. 81 europejskich zespołów z 54 federacji piłkarskich powalczy o przekroczenie bram piłkarskiego raju, choć większa część w tym raju już jest. Do obsadzenia pozostało ledwie sześć wolnych miejsc w rozgrywkach grupowych tej elitarnej ligi.
Walkę o piłkarskie eldorado rozpoczęły 32 ekipy europejskich średniaków lub słabeuszy. Nowy system rozgrywek wprowadzony w ubiegłym sezonie faworyzuje piłkarskich potentatów. Ci, którzy do nich nie należą, muszą się przebijać przez gęste sito kwalifikacji. Ostatnim reprezentującym nas klubem była warszawska Legia, która przed trzema laty nie przyniosła wstydu, ale też nic wielkiego nie zwojowała, bo zwojować nie mogła. W bardzo trudnej grupie, m.in. z Realem Madryt i Borussią Dortmund, potrafiła urwać punkt gigantom z Madrytu i ostatecznie zająć 3. miejsce w grupie. Kolejne podejścia stołeczni palili, najpierw przegrywając z Kazachami w III rundzie kwalifikacyjnej, by przed rokiem odpaść rundę wcześniej ze słowackim Spartakiem Trnava.

Mission impossible Piasta

Legia była w pierwszych rundach kwalifikacyjnych rozstawiona i trafiała na teoretycznie słabszych rywali, Piast od początku nie miał roli faworyta. Ekipa ze Śląska trzeci raz występuje w europejskich pucharach. Dwie poprzednie przygody były nieudane. W Lidze Europy gliwiczan eliminowały kolejno zespoły z Azerbejdżanu i Szwecji. W debiucie najbardziej prestiżowych rozgrywek podopieczni Waldemara Fornalika osiągnęli obiecujący bramkowy remis z białoruskim BATE. W rewanżu przez ponad 80 minut Piast wydawał się mieć kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Goście z Białorusi nie oddali w tym czasie celnego strzału na ich bramkę. W 82. minucie spotkania bramkarz gospodarzy swoją niezrozumiałą interwencją sprezentował BATE karnego, pięć minut później gliwiczan pogrążył Wołkow.
Zeszłoroczny finał w Madrycie był wewnętrzną sprawą klubów angielskich, które zdominowały rozgrywki europejskie, bo w finale Ligi Europy zmierzyły się też kluby z Premier League. Choć to, co najciekawsze, działo się w półfinałach, które obfitowały w piłkarskie cuda. W niesamowitych okolicznościach pożegnała się z rozgrywkami rewelacja z Amsterdamu, ale jeszcze większym zaskoczeniem były wydarzenia z drugiego półfinału, w którym Duma Katalonii uległa Liverpoolowi aż 0:4. Kto będzie dyktował warunki w obecnym cyklu? Faworyci niezmiennie pozostają podobni. Ktoś z wielkich ligi angielskiej, hiszpańskiej, PSG, o ile utrzyma Neymara i Mbappé, bardzo mocny będzie Juventus, zmniejszył swoje szanse na sukces osłabiony Bayern.

Transferowe hity

Na razie na potęgę wzmacniają się kluby z hiszpańskiej La Liga. Rekordzistą jest klub z Madrytu, który na transfery wydał ponad 300 mln euro. Transferowym hitem, ale też realnym wzmocnieniem powinien być reprezentant Belgii Eden Hazard, który kosztował ekipę z Madrytu 100 mln euro, za kolejne 60 sprowadzono obiecującego serbskiego napastnika Lukę Jovicia. Barça dopięła swego i pozyskała z Atletico reprezentanta Francji ­Antoine’a Griezmanna za 120 mln euro. Podobno klub musiał wziąć na jego zakup pożyczkę. Przejście francuskiego napastnika odbyło się w atmosferze skandalu. Z jego odejściem nie mógł się pogodzić nie tylko klub, ale i fani, którzy zniszczyli tabliczkę poświęconą mistrzowi świata. Barça 75 mln wydała na zakup utalentowanego holenderskiego pomocnika Frankiego de Jonga. W sumie Duma Katalonii przeznaczyła na nowe nabytki ponad 220 mln euro. Niewiele mniej, bo niecałe 210 mln euro, wydał na zakupy Atletico Madryt, w tym na 19-letniego portugalskiego napastnika aż 126 mln euro.

W najmocniejszej europejskiej lidze nie obserwowaliśmy transferowego szaleństwa. Najwięcej z klubów Premier League na wzmocnienia wydał Manchester City, który przeznaczył na nowych zawodników 90 mln euro, podobnie finalista zeszłorocznych rozgrywek Totenham. „Tylko” 70 mln na transfery wydały Czerwone Diabły. Najlepiej w obecnym okienku transferowym zarobiła londyńska Chelsea, która sprzedała Edena Hazarda za 100 mln euro.

Wiele wątpliwości pozostaje wciąż przy nazwiskach Neymara i Mbappé. Ten pierwszy oficjalnie pozostaje zawodnikiem mistrza Francji. Piłkarz udał się wraz z drużyną na obóz do Chin. Temat jego odejścia do Barcelony jest jednak nadal aktualny. Podobno w rozmowie z dyrektorem sportowym PSG Brazylijczyk miał powiedzieć, że chce odejść do klubu z Katalonii jeszcze w tym oknie transferowym. Bardziej wątpliwe jest odejście młodego Francuza do Realu. Tymczasem francuski klub ani myśli rezygnować i sprowadził za 32 mln euro środkowego obrońcę Abadou Diallo z Dortmundu. Nie zasypia gruszek w popiele inny faworyt do triumfu w LM Juventus Turyn. Na celowniku Starej Damy znalazł się holenderski talent z Ajaxu Amsterdam Matthijs de Ligt, za którego Bianconeri mają zapłacić 65 mln euro. Na zasadzie wolnego transferu do Turynu przybył Walijczyk Aaron Ramsey.

Rozgrywki (nie) tylko dla bogatych

Kierunek, w którym podążają rozgrywki piłkarskiej Ligi Mistrzów, coraz bardziej niepokoi. Jeszcze bardziej liczą się interesy najbardziej zamożnych. To futbolowi potentaci dyktują warunki, bo to oni zapewniają gigantyczne zyski. Z roku na rok rośnie pula nagród dla uczestników tych lukratywnych rozgrywek. Poprzedni sezon był pod tym względem rekordowy, bo w sumie do podziału były prawie 2 mld euro. Finaliści zgarnęli niebagatelne kwoty. Triumfator z samych premii zarobił 71 mln, łącznie 107 mln. Przegrany z finału niewiele mniej, bo nieco ponad 100 mln.

W obecnym sezonie torcik do podziału jest jeszcze bardziej okazały. UEFA ma do dyspozycji ponad 3 mld euro, które są przeznaczone na Ligę Mistrzów, Ligę Europy i Superpuchar Europy. Za awans do fazy grupowej klub jest bogatszy o ponad 15 mln euro. Ale to nie wszystko. Zwycięstwo meczowe to 2,7 mln, remis blisko milion. UEFA płaci też za wyjście z grupy i awans do kolejnej fazy. Finał jest wyceniany na 15 mln.

Piłka nożna jest najpopularniejszym sportem na świecie, w mniejszym lub większym stopniu interesuje się nią połowa populacji zamieszkujących naszą planetę. Od lat bije też rekordy oglądalności. Od poprzedniego sezonu wszystkie spotkania LM można obejrzeć w telewizji Polsat, jeden mecz, podobnie jak w zeszłym sezonie, można będzie obejrzeć w telewizji publicznej.

Zanim na dobre rozpoczęła się przygoda mistrza Polski z LM, już się skończyła, pozostało nam kibicowanie naszym z Bayernu, Borussi, Juventusu czy Napoli. Z pewnością nie zabraknie tego wszystkiego, co fani kochają w futbolu: wielkich emocji, najwyższego poziomu, nieoczekiwanych rozstrzygnięć i objawienia się nowych gwiazd.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts