Sakiewicz wyjaśnia sens akcji #StrefaWolnaOdLGBT: Naklejki sprzeciwiają się nietolerancji

naklejka, która będzie dołączona do tygodnika "Gazeta Polska" / arch. Gazeta Polska

  

W kolejnym numerze "Gazety Polskiej" dodatkiem będzie naklejka "Strefa Wolna od LGBT". Informacja o tym fakcie nie spodobała się administratorom Instagrama. Serwis społecznościowy usunął wpis informacyjny, twierdząc, że jest to... mowa nienawiści. Cała akcja wywołała paniczną wręcz reakcję środowisk lewicowych i części polityków. Tymczasem redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Tomasz Sakiewicz wyjaśnia

Zaczęło się od zamieszczonej w mediach społecznościowych „Gazety Polskiej” informacji o tym, że w najbliższym numerze - w kioskach od 24 lipca - dodatkiem do gazety będzie naklejka „Strefa Wolna od LGBT” z przekreślonym tęczowym symbolem, którym często posługują się homoseksualiści, transwestyci i biseksualiści, domagający się m.in. wprowadzenia „małżeństw” jednopłciowych. Nalepka to znak sprzeciwu nie wobec konkretnych osób, ale wobec radykalnie lewicowej ideologii godzącej w rodzinę i wartości, na których od wieków opiera się europejska cywilizacja.


 
Była to odpowiedź na tysiące zgłoszeń naszych czytelników, aby w końcu sprzeciwić się atakowaniu każdego, kto myśli inaczej niż ideolodzy LGBT. Ludzi trzeba szanować wszystkich, nawet jeśli są to homoseksualiści. Mamy prawo również krytykować swoje poglądy nawzajem. Jeśli jednak niszczy się wizerunki, uważane przez nas za święte, atakuje się wręcz duchownych – należy reagować.
- mówił Tomasz Sakiewicz odnosząc się do pomysłu dołączenia do tygodnika naklejki.
T. Sakiewicz odpowiada G. Mosbacher w sprawie naklejek.


T. Sakiewicz odpowiada G. Mosbacher w sprawie naklejek. "Sprzeciwiamy się narzucaniu poglądów siłą"

Na antenie Telewizji Republika redaktor naczelny „Gazety Polskiej” zwrócił również uwagę na sam symbol LGBT i jego wykorzystanie w przestrzeni publicznej.

Symbol LGBT dziś zaczyna się niektórym kojarzyć z tym, czym był sierp i młot czy swastyka. Być może przyświecają im dobre intencje. Za komunistami też stały dobre intencje. Bardzo często za strasznymi ideami stoją dobre intencje. Nie wiem jak daleko zamierzają pójść, ale wyrzucanie z pracy, z uczelni, poniżanie ludzi wierzących, ataki na miejsca dla nas święte to już za wiele.
- mówił Sakiewicz.



Tomasz Sakiewicz odniósł się również do wpisu ambasador Mosbacher i podkreślił, że w rzeczywistości naklejki nie są przejawem nietolerancji, lecz wręcz przeciwnie – sprzeciwiają się wszelkim przejawom nietolerancji.

Mówiąc z przymrużeniem oka, to atak na lewicę. Nasze naklejki sprzeciwiają się nietolerancji i braku różności. Pani ambasador miała pewnie co innego na myśli. Zamieściła tę wypowiedź, zanim jeszcze ruszył druk – sarkastycznie odniósł się do wpisu Mosbacher. Wyraził też żal wobec Donalda Trumpa, „bo po takich wypowiedziach (ambasador Mosbacher –red.) traci głosy Polonii. – Promowanie radykalnych lewicowych ideologii bardzo szkodzi możliwości poparcia Donalda Trumpa.
- tłumaczył na antenie Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Były polityk przyznał się do zabójstwa syna. Podtrzymywał, że "nie ma innego wyjścia"

/ 外務省ホームページ [CC BY 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/4.0)]

  

Były japoński wiceminister rolnictwa, leśnictwa i rybołówstwa Hideaki Kumazawa przyznał się, już w pierwszym dniu procesu, do zabicia swojego 44-letniego syna Eiichiro. Agencja Kyodo opisała dramatyczne kulisy zbrodni.

Kumazawa jest oskarżony o to, że 1 czerwca br. zadał swojemu synowi wielokrotne ciosy nożem w szyję, doprowadzając do jego śmierci wskutek znacznej utraty krwi.

Zdaniem japońskiej prokuratury były wiceminister obawiał się o swoje bezpieczeństwo, gdyż jego syn, mieszkający z rodzicami, już wcześniej zachowywał się w sposób agresywny, a kilka dni przed zabójstwem w domu doszło do awantury.

Jak pisze Kyodo, Kumazawa zaplanował zabójstwo syna. Oskarżony zostawił karteczkę z napisem: "Myślę, że nie ma innego wyjścia". Po zaatakowaniu syna zadzwonił na policję i zgłosił sprawę.

Jak pisze Kyodo, podczas aresztowania Kumazawa powiedział, że obawiał się, że jego syn może kiedyś zrobić krzywdę dzieciom - podobnie jak napastnik, który kilka dni wcześniej zaatakował nożem uczennice na przystanku w Kawasaki. Zginęły wtedy dwie osoby, a 18 zostało rannych. Sprawca odebrał sobie życie.

Obrona mówiła w środę, że u Eiichiro zdiagnozowano schizofrenię i zespół Aspergera, a oskarżony "wspierał swojego najstarszego syna i opiekował się nim". "Nagle został zmuszony do tego, żeby go zabić, bo uznał, że w przeciwnym wypadku sam zostanie zabity" - powiedział prawnik Kumazawy.

Kumazawa został wiceministrem obrony w 2001 r. Ustąpił ze stanowiska w 2002 r. w związku z krytyką wobec tego, jak ministerstwo reagowało na pojawienie się przypadków gąbczastej encefalopatii bydła (BSE), potocznie znanej jako choroba szalonych krów. W latach 2005-2008 był ambasadorem Japonii w Czechach.

Sprawa, jak pisze Kyodo, budzi w Japonii ogromne zainteresowanie ze względu na dużą liczbę tzw. hikikomori, czyli osób w wieku od 40 do 64 lat, które odcinają się od kontaktów społecznych. Władze szacują, że w Japonii takich ludzi jest nawet 613 tys.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl