Według rosyjskiej agencji międzynarodowy nakaz aresztowania mężczyzny wydał 15 maja sąd rejonowy w Samarze. Reuters pisze, że adwokat Rużeczki odmówił komentarza.

19 kwietnia poinformowano, że rurociągiem Przyjaźń płynie przez Białoruś w kierunku zachodnim zanieczyszczona ropa. W surowcu wykryto przekroczenie norm chlorków organicznych. Białoruskie rafinerie ograniczyły produkcję paliw o 50 proc. Tranzyt ropy wstrzymały czasowo polski PERN, ukraińska Ukrtransnafta, a także białoruski operator.

Polski operator wznowił odbiór 9 czerwca.

W końcu czerwca status podejrzanych w rosyjskim śledztwie w sprawie zanieczyszczenia ropy miało 13 osób. Pierwsi pracownicy firmy Transnieft Drużba zostali objęci śledztwem na początku czerwca. Są to cztery osoby - przedstawiciele lokalnych oddziałów zarządzania rurociągiem oraz punktu przyjmowania surowca Łopatino. Zdaniem śledczych właśnie w tym punkcie zanieczyszczona ropa mogła trafić do systemu rurociągu Przyjaźń. Później śledztwem objęto kolejne trzy osoby z grona pracowników Transnieft Drużba.

Inni podejrzani związani byli z kilkoma firmami z obwodu samarskiego, w tym ze spółkami Samaratransnieft-Terminal (STNT) i Nieftiepieriewałka. Za problemy z jakością ropy w rurociągu Przyjaźń rosyjski koncern Transnieft winił najpierw STNT. Według Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej sześcioro podejrzanych w okresie od sierpnia 2018 r. do kwietnia br. sprzeniewierzyło surowiec o wartości co najmniej 1 mln rubli (ok. 15,3 tys. dol). W marcu i kwietniu 2019 r., aby ukryć te malwersacje, dostarczyli oni ropę naftową nieodpowiadającą standardom jakości do węzła w obwodzie samarskim, skąd trafiła ona do systemu rurociągu Przyjaźń.

Jedynym, który przyznał się do winy jest zatrzymany w maju Siergiej Bałandin, wicedyrektor spółki Magistral.