W poprzednim sezonie Arka z trudem uniknęła spadku i ostatecznie uplasowała się na 13. pozycji. Wszystko wskazuje, że w rozpoczynających się w piątek rozgrywkach, a na ich inaugurację żółto-niebiescy podejmą o godz. 18 Jagiellonię Białystok, ten zespół również będzie musiał bronić się przed degradacją.

Z drużyny odeszli pomocnicy: Michał Janota, Luka Zarandia, Marko Vejinovic i Dawid Sołdecki oraz obrońcy Tadeusz Socha, Robert Sulewski i Karol Danielak. Za dwóch pierwszych Arka miała otrzymać milion euro, ale te pieniądze nie zostały, przynajmniej na razie, wydane na wzmocnienie zespołu.

Trudno będzie zwłaszcza zastąpić Janotę, Zarandię i Vejinovica, którzy decydowali o obliczu drużyny i - co ważniejsze - nie byli na bakier z wyszkoleniem technicznym. Zieliński nie ma ponadto specjalnie zmienników dla obu bocznych obrońców - Damiana Zbozienia i Adama Marciniaka, nie dysponuje też większym polem manewru w ataku.

"Odeszło trzech wiodących zawodników i z marszu na pewno nie jest łatwo ich zastąpić. Jeśli chodzi o poprzedni sezon, to piłkarsko jesteśmy dość mocno osłabieni, ale okienko transferowe jest otwarte. Próbujemy jakoś temu zaradzić, staramy się też zmienić styl, bo musimy grać inaczej, ale jedno jest pewne – w każdym meczu położymy na murawie serce. Liga pokaże, w jakiej mierze to wystarczy"

– przyznał w wywiadzie dla Arka TV 58-letni szkoleniowiec.

W przerwie letniej gdynianie pozyskali czterech zawodników - dwóch skrzydłowych: 23-letniego Hiszpana Santi Samanesa oraz niespełna 21-letniego Kamila Antonika, a także 27-letniego defensywnego pomocnika Azera Busuladzica z Bośni i Hercegowiny oraz 26-letniego ofensywnego zawodnika drugiej linii Gruzina Dawita Szirtładze. Ponadto z wypożyczeń wrócili Michał Żebrakowski (Warta Poznań), Jakub Wawszczyk (Radomiak Raków) i Oskar Repka (Chrobry Głogów).

"Staraliśmy się sprowadzić zawodników, którzy dają gwarancję jakości. Taki warunek spełnia Busuladzic, który regularnie grał w dobrych klubach ligi duńskiej oraz greckiej i od początku przygotowań jest z nami. Z drobnymi urazami borykał się natomiast Samanes, który wraca do treningu. Hiszpan to młody chłopak i dopiero zaczyna przygodę z większym futbolem, ale drzemie w nim spory potencjał, jest szybki, a do tego ma fajnie ułożoną lewą nogę"

– zauważył szkoleniowiec.

Spore zaległości ma natomiast Schirtładze, który na wiosnę w FC Ryga rozegrał dwa mecze i to w niepełnym wymiarze.

"Gruzina musimy odbudować fizycznie i doprowadzić do użyteczności. Widać jednak, że ma duże umiejętności. Pozytywne sygnały dawał nam natomiast w okresie przygotowawczym Antonik"

– zdradził.

Ten ostatni był z dorobkiem trzech trafień najskuteczniejszym zawodnikiem Arki w springach i to właśnie on, na prawej pomocy, powinien występować jako wymagany młodzieżowiec. W rezerwie pozostają Mateusz Młyński i Jan Łoś.

"Żaden trener w ekstraklasie nie jest w stanie zagwarantować, że jego zespół, w przypadku kontuzji i kartek takich piłkarzy, nie straci na jakości. Nie jestem zwolennikiem podobnych odgórnych rozwiązań, bo dla mnie to sztuczny przepis. Z jednej strony młodzi zawodnicy dostaną szansę gry, ale z drugiej powinno to iść naturalną ścieżką, a nie narzuconym systemem. Mamy pięciu młodzieżowców i nie ukrywam, że chcemy obsadzić konkretną pozycję, żeby mieć możliwość rotacji. W odwodzie pozostają lewy obrońca Wawszczyk oraz bramkarz Krzepisz"

- tłumaczył.

Od 4 do 12 lipca piłkarze Arki przebywali na zgrupowaniu w Gniewinie, rozegrali też sześć meczów kontrolnych. Pokonali drugoligową Elanę Toruń 3:1, przegrali z Pogonią Szczecin 1:4, zwyciężyli pierwszoligową Chojniczankę Chojnice 1:0, zremisowali z beniaminkiem niemieckiej trzeciej ligi Chemnitzer FC 2:2, okazali się lepsi od drugoligowej Olimpii Elbląg 2:1 oraz zremisowali z beniaminkiem ligi Irlandii Północnej Larne FC 1:1.

"Chciałbym, abyśmy sprawili miłą niespodziankę, ale bardzo realnie i inteligentnie ujął to Adam Marciniak na prezentacji drużyny. Nasz kapitan przyznał, że w niektórych meczach może nam zabraknąć umiejętności, ale na pewno nie cech wolicjonalnych. Z tego Arka zawsze była znana i ponownie musi być postrzegana jako zespół charakterny, który nigdy nie odpuszcza. Z pewnością w lidze jest sporo ekip, które mają od nas większy potencjał, ale życie pokazuje, że budżety i wysoko opłacani zawodnicy niekoniecznie są gwarantem lepszego miejsca w tabeli"

– podsumował Zieliński.