Uczczono żołnierzy generała Andersa

zdjęcie ilustracyjne / twitter.com/@JanKasprzyk

  

Apelem pamięci i złożeniem kwiatów uczczono w Loreto żołnierzy 2. Korpusu Polskiego, którzy 75 lat temu - walcząc z Niemcami - wyzwalali miasta włoskiej Marchii nad Adriatykiem. Walki były ostre i zacięte - opowiadał weteran gen. Andersa kpt. Władysław Dąbrowski.

"Stoimy dzisiaj nad mogiłami tych, którzy 75 lat temu szli - jak ich poprzednicy - z ziemi włoskiej do Polski. Tak potoczyły się losy Rzeczypospolitej tamtego pokolenia, że do Polski musieli odbyć bardzo długą drogę, a wielu z nich do Polski nie doszło i spoczywa na Monte Cassino, tu w Loreto i w Bolonii. Ta ziemia jest święta. Ta ziemia jest święta, bo Półwysep Apeniński to przecież kolebka naszej cywilizacji łacińskiej i chrześcijańskiej, ale ta ziemia jest święta też dlatego, że wsiąkła w nią polska krew - krew rycerzy wolności, tych którzy poświęcili się w imię najpiękniejszych ideałów: wolności, godności, niepodległości"

- powiedział Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, który zorganizował weteranom dwudniową wycieczkę do Włoch.

"Tutaj, w tym miejscu, każdy Polak może czuć ogromną dumę z tego, że należy do narodu, który zawsze w historii staje po stronie wartości, po stronie dobra. W tym miejscu chcemy, czując tę dumę, podziękować tym, którzy wtedy, 75 lat temu, byli rycerzami dobrej sprawy i obronili Europę przed cywilizacją śmierci, przed nazizmem"

- dodał Kasprzyk, którego słowa zebrani uczestnicy uroczystości przyjęli oklaskami.

Obchody z okazji 75-lecia wyzwalania miast włoskiej Marchii, w tym Ankony, które potrwają we Włoszech do czwartku, odbyły się na polskiej nekropolii wojennej w Loreto - zbudowanej na kilku tarasach u stóp położonej na wzgórzu Bazyliki Loretańskiej. Spoczywa tam co najmniej 1080 żołnierzy 2. Korpusu Polskiego, którzy w maju 1944 r. okryli się chwałą zdobycia Monte Cassino. W mszy świętej, apelu pamięci i złożeniu kwiatów na grobach polskich żołnierzy wzięli udział ostatni żyjący weterani gen. Władysława Andersa, a także przedstawiciele polskich i włoskich władz. Obecna była m.in. przyszła ambasador we Włoszech, córka gen. Andersa - Anna Maria Anders.

"Dwa miesiące temu wielu z nas było razem na Monte Cassino, dzisiaj jesteśmy w kolejnym przepięknym miejscu, patrząc tutaj nad morze. Może to brzmi dziwnie, ale ja się cieszę jak jadę na te uroczystości. Ja się cieszę dlatego, że mówimy tutaj dużo o wojnie, o poświęceniu, a ja bym chciała powiedzieć coś o przyjaźni"

- mówiła Anna Maria Anders, podkreślając, że wizyty w miejscach polskiej narodowej pamięci we Włoszech stały się symbolem przyjaźni. "Moi kombatanci są jak rodzina" - dodała.

Reprezentujący władze Włoch burmistrz Loreto Paolo Niccoletti, który został przez szefa UdsKiOR odznaczony medalem "Pro Patria", podkreślił znaczenie polsko-włoskiej przyjaźni związanej nie tylko z poświęceniem żołnierzy gen. Andersa, ale także z postacią papieża Polaka Jana Pawła II.

"Miasto Loreto i Polskę łączą szczególne więzy, przede wszystkim tutaj znajduje się polski cmentarz wojenny, tutaj ma swoją siedzibę zgromadzenie polskich sióstr. Loreto gościło aż pięć razy świętego Jana Pawła II i jesteśmy pierwszym miastem we Włoszech, które nazwało jego imieniem miejski plac. Pamiętajmy także o tym, że jesteśmy miastem partnerskim Częstochowy"

- wymieniał Niccoletti, który podkreślił również znaczenie wspólnych wartości europejskich, które umacniają we wspólnocie m.in. tolerancję i demokrację. "Przed nami wielka odpowiedzialność, aby nie pozostawić młodych Europejczyków we władaniu wielkich kolosów: Rosji, Chin czy USA" - zaznaczył.

W rozmowie z dziennikarzami pochodzący z Nowogródka na dawnych polskich Kresach 94-letni kpt. Władysław Dąbrowski, który w składzie 15. Pułku Ułanów Poznańskich brał udział w całej kampanii włoskiej, w tym w walkach o Monte Cassino, Ankonę i Bolonię pytany o walki o Loreto i Ankonę mówił, że "były dość ostre" i "dość zaciekłe". Podkreślił też, że na cmentarzu w Loreto pochowanych jest wielu jego kolegów z jego pułku, który utworzono - jak zaznaczył - do zabezpieczenia sztabu generalnego polskiej armii i jej dowódcy gen. Władysława Andersa.

"Przeżywam, zawsze przeżywam jak idę nad te mogiły, żeby odmówić ten paciorek za tych kolegów, bo naprawdę muszę państwu powiedzieć, że byliśmy zżyci - mój pułk był naprawdę tak zżyty. Młodzi byli wszyscy, młodzi zapaleńcy"

- wspominał kombatant, zwracając uwagę, że w całej kampanii włoskiej z jego pułku zginęło 99 osób. "Jestem szczęśliwy, że Włochy zostały oswobodzone" - dodał kpt. Dąbrowski.

Uroczystości 75. rocznicy wyzwolenia Ankony będą kontynuowane w czwartek m.in. przy dawnej bramie tego miasta - Porta Santo Stefano. W obchodach tych, poza polską delegacją, wezmą udział przedstawiciele włoskich władz.

Po zdobyciu Monte Cassino i Rzymu głównym celem tzw. kampanii włoskiej było zdobycie portów Livorno i Ankony. Ze względu na silny opór wojsk niemieckich natarcie przebiegało powoli. W pierwszych dniach czerwca 2. Korpus Polski, walczący u boku aliantów, otrzymał zadanie jak najszybszego opanowania portu morskiego Ankona. Żołnierze polscy rozpoczęli natarcie 17 czerwca 1944 r. Cztery dni później dotarli nad rzekę Chienti, za którą znajdowały się niemieckie pozycje obronne. Próba sforsowania rzeki z marszu zakończyła się niepowodzeniem. Dalsze działania ofensywne zostały podjęte 30 czerwca, gdy Niemcy rozpoczęli odwrót.

Na początku lipca korpus stoczył bitwę pod Loreto. Stąd po przegrupowaniu sił, ruszył na Ankonę. Natarcie rozpoczęło się 17 lipca. Po przygotowaniu artyleryjskim i lotniczym 5. Kresowa Dywizja Piechoty zdobyła wzgórze Monte della Crescia, zaś 2. Brygada Pancerna Monte Torto. W rezultacie walk przełamana została obrona niemiecka. Opanowanie przez Polaków wzgórz w okolicy miasta przesądziło o wyniku bitwy o Ankonę. Następnego dnia, 18 lipca 1944 r. jednostki 5. Kresowej Dywizji Piechoty i 2. Brygady Pancernej ponownie zaatakowały pozycje niemieckie. Równocześnie, bez większego oporu, 3. Dywizja Strzelców Karpackich opanowała miasto i port.

W bitwie o Ankonę poległo 388 żołnierzy, 1636 zostało rannych, 126 uznano za zaginionych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Tragiczny bilans długiego weekendu

/ Vlad Artist

  

Od środy do niedzieli na polskich drogach zginęło 31 osób, a ponad pół tysiąca zostało rannych - wynika z danych przekazanych w poniedziałek PAP przez Komendę Główną Policji. Policjanci podkreślają, że tegoroczny sierpniowy weekend był bezpieczniejszy od ubiegłorocznego.

W środę o godz. 6, w związku z wyjazdami na długi weekend, policjanci zorganizowali akcję "Bezpieczny weekend", w ramach której prowadzili działania do niedzieli do godz. 22. W tym czasie, każdego dnia na drogi wyjeżdżało około 5 tys. policjantów drogówki. Pierwszego i ostatniego dnia akcji liczba policjantów na drogach przekraczała 5 tys.

Jak poinformowała PAP Komenda Głowna Policji od 14 do 18 sierpnia na polskich drogach doszło do 420 wypadków, co oznacza spadek o 13 wypadków, w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Policjanci odnotowali 31 ofiar śmiertelnych wypadków (w ubiegłym, roku w tym okresie zginęły 43 osoby), z czego do największej liczby wypadków śmiertelnych doszło w niedzielę. Z policyjnych statystyk wynika ponadto, że 505 osób zostało rannych w wypadkach - o 42 osoby mniej niż w roku ubiegłym. Zatrzymano także 1844 osoby, które kierowały pod wpływem alkoholu, czyli o 13 osób mniej niż podczas ubiegłorocznego długiego sierpniowego weekendu.

Z kolei na interaktywnej mapie policji, obrazującej wypadki śmiertelne, pojawiło się 468 pozycji (stan na 18 sierpnia).

"Mimo tego, że tegoroczny weekend był dłuższy od poprzedniego na drogach było znacznie bezpieczniej"

- ocenił w poniedziałek kom. Robert Opas z KGP. Dodał, że policjanci cały czas zwracają uwagę przede wszystkim na wzrost udziału ofiar śmiertelnych w wypadkach oraz na wzrost liczby osób kierujących pod wpływem alkoholu.

Z informacji policji wynika, że liczba kierowców zatrzymywanych za jazdę pod wpływem alkoholu wzrasta. Według danych na 12 sierpnia tego roku, liczba ta sięgnęła prawie 69 tys.

"Wzrost ten niepokoi tym bardziej, że od dawna w tym zakresie nie był notowany"

- mówił w rozmowie z PAP podinsp. Radosław Kobryś.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl