Zamordował kochanka żony - jest wyrok

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Ben_Kerckx

  

Sąd Najwyższy utrzymał karę 15 lat więzienia dla Tomasza K. za brutalne zabójstwo siekierą kochanka żony. Sąd ten oddalił tym samym kasację Ministra Sprawiedliwości, który wnioskował o surowszą karę dla zabójcy.

Chodzi o brutalne zabójstwo, do którego doszło w 2014 r. w Kielcach. 52-letni Tomasz K. motywowany zazdrością zabił siekierą kochanka żony. Został za to skazany przez sąd apelacyjny na 15 lat więzienia i zadośćuczynienie. Skargę kasacyjną od tego wyroku wniósł szef resortu sprawiedliwości.

W ustnych motywach środowego orzeczenia sędzia SN Andrzej Tomczyk podkreślił, że działanie Tomasza K. "nie może być ocenione jako podjęte z premedytacją, wskazujące na jego daleko posuniętą demoralizację i nakazujące tak długotrwałe oddziaływanie resocjalizacyjne".

"Sąd Najwyższy nie może powiedzieć, że Tomasz K. w ogóle nie wymaga resocjalizacji. Natomiast resocjalizacja, jako główny element oddziaływania, penitencjarnego w tym wypadku nie jest tak dalece niezbędna, jak wynika to z uzasadnienia kasacji"

- dodał sąd.

Według SN stopień demoralizacji skazanego "nie wskazuje na konieczność izolowania go, poprzez orzekanie kary o charakterze wyjątkowym, czyli 25 lat więzienia".

"Działania w afekcie nie przyjęto w tej sprawie, jednak jego poziom emocji był na tyle duży i na tyle rosnący, że dopuścił się tego nagannego postępowania, które zasługuje na karę najsurowszą (15 lat więzienia), ale nie na karę o charakterze wyjątkowym"

- wskazał sędzia.

Z ustaleń prokuratury w tej sprawie wynika, że Tomasz K. w sierpniu 2014 r. podstępem zwabił na spotkanie kochanka swojej żony, 43-letniego właściciela zakładu pogrzebowego z Kielc. K. zadał ofierze 25 ciosów siekierą, w tym 12 w głowę. Ciężko raniony przedsiębiorca zmarł tuż po przewiezieniu go do szpitala. Z kolei Tomasz K. zbiegł z miejsca zdarzenia i ukrył siekierę. Został zatrzymany następnego dnia przez policję.

Proces w tej sprawie ruszył przed Sądem Okręgowym w Kielcach w marcu 2015 r. i toczył się z wyłączeniem jawności. W kwietniu 2016 r. sąd ten uznał Tomasza K. winnym zabójstwa i skazał go za to na 25 lat więzienia i zapłatę 50 tys. zł zadośćuczynienia rodzinie ofiary.

Obrońca oskarżonego mec. Wojciech Czech złożył apelację od tego wyroku. W konsekwencji, we wrześniu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie obniżył karę 25 lat pozbawienia wolności do 15 lat. Jak podawał wtedy lokalny portal echodnia.eu "sąd nie zakwestionował zamiaru bezpośredniego oraz braku podstaw do kwestionowania poczytalności sprawcy, natomiast uwzględnił okoliczności w jakich działał oskarżony". Rzecznik tego sądu sędzia Leszek Szymański wyjaśniał wtedy portalowi, że sąd apelacyjny uwzględnił: długotrwały stres związany z sytuacją rodzinną, motywację, czyli działanie w wyniku zazdrości o małżonkę oraz pozytywne, długotrwałe funkcjonowanie w społeczeństwie.

Od wyroku skargę kasacyjną złożył Minister Sprawiedliwości. W skardze tej zarzucono orzeczeniu m.in. "rażącą niewspółmierność wymierzonej kary".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Pożegnanie bohaterów powstania styczniowego

/ Zrzut ekranu z TVP Info

  

W Wilnie po godzinie 13:00 (po 12:00 czasu polskiego) wyruszył z katedry kondukt żałobny z trumnami ze szczątkami 20 uczestników powstania styczniowego, w tych dwóch jego przywódców. W kondukcie idą m.in. prezydenci Polski i Litwy.

W południe (godz. 11:00 w Polsce) w Katedrze Wileńskiej odprawiona została msza pogrzebowa pod przewodnictwem biskupów Litwy, Polski i Białorusi. Po jej zakończeniu prezydenci Litwy i Polski, Gitanas Nauseda i Andrzej Duda oraz wicepremier Białorusi Ihar Pietryszenko wygłosili przemówienia, po czym kondukt żałobny wyruszył w stronę Cmentarza na Rossie, gdzie w centralnej kaplicy spoczną powstańcy.

Przed wileńską katedrą zgromadził się kilkusetosobowy tłum, który mógł uczestniczyć w nabożeństwie dzięki ustawionemu przed świątynią telebimowi. Wśród zgromadzonych można było zobaczyć liczne osoby trzymające flagi Polski, a także biało-czerwono-białe, nieuznawane przez władze w Mińsku flagi Białorusi oraz flagi Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Droga od katedry do cmentarza liczy około 3 km. Procesja żałobna przejdzie głównymi ulicami Starego Miasta: Zamkową, Wielką i Ostrobramską. Przy Kaplicy Ostrobramskiej kondukt zatrzyma się na modlitwę w trzech językach.

W uroczystościach pogrzebowych uczestniczą przedstawiciele władz Polski - prezydent Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą, premier Mateusz Morawiecki, szef MON Mariusz Błaszczak oraz przedstawiciele Sejmu i Senatu, w tym wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska (PiS) i wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO), a także reprezentanci władz Litwy, Ukrainy i Białorusi.

W 2017 roku na Górze Zamkowej, zwanej też Górą Giedymina, rozpoczęto badania archeologiczne, w trakcie których znaleziono szczątki powstańców styczniowych straconych na Placu Łukiskim. Źródła historyczne wskazują, że powieszono tam bądź rozstrzelano łącznie 21 osób, ale odnaleziono szczątki tylko 20.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl