Polscy komisarze w ekipie von der Leyen? Europoseł wymienia trzy znane nazwiska

Ursula von der Leyen / fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

  

Nie cichną spekulacje, kto z Polaków zajmie stanowiska unijnych komisarzy i jakie będa to teki. W rozmowie z "Rzeczpospolitą", prof. Zdzisław Krasnodębski, eurodeputowany PiS, ujawnił trzy nazwiska, które pojawiają się w tym kontekście. - Mamy znakomicie przygotowanych specjalistów - deklaruje Krasnodębski.

W rozmowie z "Rzeczpospolitą", której fragment publikuje dzisiaj portal rp.pl, europoseł PiS, był pytany czy w zamian za poparcie Ursuli von der Leyen na stanowisko przewodniczącej Komisji Europejskiej, Polska otrzyma ważną tekę w jej ekipie.

- Mamy takie sygnały. Polska jest zainteresowana kluczowymi tekami gospodarczymi jak rolnictwo, wspólny rynek, energia czy handel zagraniczny

 - powiedział Krasnodębski.

- Mamy znakomicie przygotowanych specjalistów, którzy, mamy nadzieję, nie spotkają się z ideologicznym sprzeciwem Parlamentu Europejskim: Konrada Szymańskiego, Jerzego Kwiecińskiego czy Jadwigę Emilewicz. Ale pozostajemy ostrożni, bo choć w prywatnych rozmowach chwali się PiS choćby za to, że nie utworzył wspólnej frakcji w europarlamencie z Marine Le Pen, rozróżnia się sytuację w Polsce i na Węgrzech, to w wystąpieniach publicznych najczęściej wraca bezwzględna i niesprawiedliwa krytyka Polski. Nasz związek z kanclerz Merkel, z CDU/CSU, porównałbym więc do nieskonsumowanego małżeństwa. Pozostajemy w wiecznym narzeczeństwie i mam nadzieję, że wreszcie przekształci się ono w trwały związek

 - dodaje polityk PiS.

O tekach dla polskich polityków w "nowej" Komisji Europejskiej spekuluje się od dłuższego czasu. Politycy partii rządzącej w Polsce wielokrotnie podkreślali, że kluczowa jest dla nich teka komisarza zajmującego się sprawami energii. Dobre teki dla Polaków miałyby być formą "wynagrodzenia" za poparcie przez eurodeputowanych z Polski kandydatury Ursuli von der Leyen na szefową Komisji Europejskiej. 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ciężkie czasy dla kasyn w stanie Nowy Jork

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Kasyna w stanie Nowy Jork, mające w założeniu być lukratywnym biznesem dla właścicieli i źródłem dochodów dla władz stanowych, przeżywają ostatnio ciężkie czasy. Kłopoty nie ominęły salonów gry także w innych częściach Ameryki; wciąż jednak otwierane są nowe.

Początkowo kasyna - uważane za "jaskinie hazardu" - były prowadzone przez przedstawicieli rdzennych plemion indiańskich. W poszukiwaniu funduszy, a także nowych sposobów finansowania różnych programów, władze stanowe przystały z czasem na budowę nie-indiańskich kasyn na terytoriach podległych ich jurysdykcji.

W stanie Nowy Jork miało to pomóc m.in. w ożywieniu regionu górskiego wokół pasma Catskills. Z punktu widzenia właścicieli był to jednak w dużym stopniu niewypał.

Resorts World Catskills (RWC) traci według dziennika "New York Times" od momentu otwarcia kasyna w lutym 2018 r. Nie dopisuje mu frekwencja, a właściciele muszą spłacać ogromne pożyczki. Straty liczone w wielu dziesiątkach milionów dolarów sprawiły, że RWC stoi dziś w obliczu bankructwa.

Zyski osłabia nasycenie rynku. Zanim Nowy Jork zdecydował się na własne kasyna, Indianie posiadali już pięć swoich. Były też tzw. Racinos Racino, łączące tor wyścigowy z kasynem.

Jeśli chodzi o Nowy Jork, w niektórych przypadkach hazard jest ograniczony do automatów. Sporo miejsc oferuje jednak gry stołowe, jak blackjack, poker i ruletka. Władze stanowe zgodziły się już na obstawianie zawodów sportowych, ale wciąż nie zezwalają na zakłady on-line.

Z powodu rosnącej konkurencji profit się kurczy. Dotyczy to nie tylko kasyn nowojorskich. Mekka hazardu popadła w tarapaty w całej Ameryce.

"Kiedy miałeś tylko jedno kasyno w każdym stanie, było wspaniałe. Teraz jest jak na wojnie"

– przekonywał cytowany przez "NYT" Alan Woinski, analityk i konsultant branży hazardowej.

Gubernator stanu Nowy Jork, Andrew Cuomo broni decyzji o rozwoju kasyn - upatruje w tym sposobu na szybkie i bezbolesne tworzenie miejsc pracy. "Powołaliśmy kasyna w stanie Nowy Jork, nie dlatego, że był to najwspanialszy przemysł na świecie, ale dlatego, że gospodarka stanu cierpiała przez dziesięciolecia" – uzasadniał w jednym z wywiadów radiowych gubernator.

Urzędnicy w stolicy stanu Nowy Jork, Albany, mówią o 171 mln dolarów z opłat licencyjnych, którymi cztery nowe kasyna zasiliły kasę władz stanowych i lokalnych. Wskazują też na dodatkowe fundusze płynące z podatków.

Przedstawiciele zarządów niektórych kasyn przyznają, że jeśli nawet władzom i lokalnym społecznościom hazard przynosi korzyści, to nie dotyczy to ich właścicieli.

Dyrektor generalny Rush Street, prowadzącej Rivers Casino w Schenectady, Greg Carlin argumentuje, że przychody są poniżej pierwotnych oczekiwań, a koszty wyższe niż spodziewane. "Nie był to sukces z punktu widzenia właścicieli, ani inwestorów" - podkreśla.

Aby sprostać wyzwaniom kasyna starają się być elastyczne w swej strategii. Usiłują dostosować się do przewidywanych potrzeb klientów w swych okolicach. I tak Resorts World postanowił zbudować salon gier wideo w gęsto zaludnionym powiecie Orange w pobliżu Nowego Jorku. Jednocześnie zamknął Racino nie przynoszące wystarczających zysków w Monticello. Z kolei właściciele Racino w Aqueduct Racetrack i Yonkers Raceway sugerują, że mogą szybko przekształcić swoją działalność w pełne kasyna.

Inni mają nadzieję, że władze Nowego Jorku wyrażą zgodę na mobilne obstawianie zawodów sportowych - przy użyciu nawet telefonów komórkowych.

Sztucznie ogranicza się też szanse na wygraną. Stanowa Komisja Gier w Nowym Jorku (NYSGC) pozytywnie odniosła się np. do postulatu Empire Resorts o zmniejszenie wymaganej liczby automatów do gry, co podnosi dochody kasyn. NYSGC ma sfinansować niezależne badanie branży kasyn, w tym potencjalnego rynku dla maksymalnie trzech nowych. Niektórzy analitycy wyrażają jednak wątpliwości czy zlokalizowanie ich w górnej, północnej części stanu ma sens. Zwracają uwagę na fakt, że w pobliżu nie ma dużych, liczących ponad milion mieszkańców miast.

Wciąż zaostrza się walka o klienta. Pod koniec czerwca powstało duże kasyno w niedalekim Bostonie w Massachusetts. W sierpniu w Springfield, w tym samym stanie, otworzyło podwoje kolejne kasyno.

Jednocześnie obserwatorzy dostrzegają przyhamowanie pędu do hazardu u wielu potencjalnych graczy, wśród których było wiele osób starszych. Zauważył to także Janusz Skowron, który pracuje od lat z polonijnymi seniorami.

"Jeszcze kilkanaście lat temu seniorzy kuszeni byli do odwiedzania kasyn np. w Atlantic City lub indiańskich w Conneticut tanimi czy bezpłatnymi autobusami. Uczestnicy wyjazdów dostawali darmowe kupony do gry i tanie posiłki. Teraz i kupony i szansa na wygraną są mniejsze. Entuzjazm do wyjazdów osłabł" – powiedział Skowron.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl