Jedno głosowanie starło uśmiech z twarzy socjalistów w PE. Czarnecki: „Mieli smutne miny”

Ursula van der Leyen / CC-BY-4.0: © European Union 2019 – Source: EP. (creativecommons.org/licenses/by/4.0/)

  

Uchylając rąbka tajemnicy wokół kulis głosowania w sprawie kandydatury Ursuli von der Leyen na szefową Komisji Europejskiej, Ryszard Czarnecki ujawnia, że polski rząd może być zadowolony z takiego obrotu spraw. Eurodeputowany PiS jest przekonany, że von der Leyen wie nie tylko, dzięki komu wygrała, ale dzięki komu będzie miała większość w tym PE, który w dużym stopniu będzie przeciwko niej.

Jestem przekonany, że Ursula von der Leyen będzie chciała działać na rzecz znacznie lepszych relacji między Komisją Europejską a polskim rządem niż było to do tej pory.
- powiedział europoseł Ryszard Czarnecki.

We wtorkowym głosowaniu w Parlamencie Europejskim w Strasburgu Niemka Ursula von der Leyen została wybrana na stanowisko szefowej Komisji Europejskiej.Na von der Leyen zagłosowało 383 europosłów, przeciwko jej kandydaturze było 327, od głosu wstrzymało się 22.
Delegacja PiS poparła jej kandydaturę.

Pani Von der Leyen wygrała dzięki głosom Prawa i Sprawiedliwości. Dzięki temu dziś lewica socjalistyczna, komuniści, Zieloni mieli smutne miny, bo aż siedem delegacji narodowych, w tym niemiecka i francuska, głosowały przeciwko niej. Myślę, że to jest inwestycja w wyraźne poprawienie relacji między Brukselą i Warszawą.
- mówił eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...


Epidemia nie tylko w zatłoczonych aglomeracjach. Prowincja apeluje: "Nie chcemy tu Nowego Jorku"

/ Famartin / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)

  

Prowincjonalne hrabstwo Garrett w stanie Maryland ściśle przestrzega zasad bezpieczeństwa w czasach epidemii. Pozamykano kościoły, jedzenie zamówić można jedynie na wynos, a miastowym turystom uniemożliwiono wynajem domów na terenie miasta. W obliczu rozprzestrzeniającego się koronawirusa, mieszkańcy mówią wprost: „nie chcemy tu Nowego Jorku”.

Nowy Jork to epicentrum epidemii, ale strach przed koronawirusem wykracza w USA poza tętniące zazwyczaj życiem wielkie aglomeracje. Na sennej amerykańskiej prowincji w konserwatywnym Maryland na wschodzie USA codzienne życie również uległo zmianom - drogi są puste, bary, restauracje i kościoły zamknięte, a ludzie pełni obaw. Szlaków turystycznych – zgodnie z rozporządzeniem gubernatora - nie można przemierzać w grupach większych niż 10 osób.

Mieszkańcy hrabstwa w Appalachach wciąż serdecznie uśmiechają się i pozdrawiają z odległości kilku metrów. W sklepach – ostatnich już miejscach, gdzie możliwy jest bliższy kontakt - przyznają, że zaraza przyszła do nich z Nowego Jorku.

- Zakażeni są z Nowego Jorku; niektórzy to ludzie od nas, którzy pracowali tam i wrócili

- mówi ekspedientka w sklepie. Małe hrabstwo, gdzie wykryto dotychczas trzy zakażenia SARS-CoV-2, postanowiło więc się bronić. Od czwartku nie można w nim już wynająć domu za pośrednictwem internetu. Skrywający się tu przed epidemią i gęstym zaludnieniem miastowi musieli opuścić wynajęte miejsca do godz. 17 w piątek, nawet jeśli mieli wykupione noclegi na dłużej.

Do nowego prawa musiała zastosować się Kris, która od lat wynajmuje turystom swój dawny rodzinny dom. - Nie miałam wyboru, w przeciwnym razie groziła mi kara do 5 tys. dolarów - mówi.

[polecam:https://niezalezna.pl/319482-zmarlo-niemowle-zakazone-koronawirusem-to-pierwszy-taki-przypadek-na-swiecie]

Według kobiety lokalne władze zdecydowały się na taki krok, gdyż w ostatnich dniach w regionie domy wynajmowali ludzie z Nowego Jorku.

- Niektórzy robili to nawet w 20 osób, w miejscach publicznych chodzili w dużych grupach. Teraz inni muszą przez nich cierpieć

- wzdycha Kris. Dla niej to finansowy cios, już wcześniej, zauważywszy kryzys na rynku, oferowała obniżone ceny.

Takich jak ona jest w Garrett więcej. Branża turystyczna, tak jak prawie wszędzie na świecie, przestała tu istnieć prawie z dnia na dzień. Obrazują to dobrze puste stoki narciarskie i szlaki dla piechurów. Pracująca na stacji benzynowej 72-letnia Pat mówi, że mnóstwo ludzi w hrabstwie już straciło pracę.

- Ruch jest zdecydowanie mniejszy. Ja też się boję, wszyscy się boimy - przyznaje, wskazując na dozownik ze środkiem dezynfekującym, który zainstalowano na stacji przed tygodniem.

[polecam:https://niezalezna.pl/319300-trump-deklaruje-100-tysiecynbsp-respiratoroacutew-w-100-dni]

Kobieta narzeka, że zamknięto jej bibliotekę, a lubi czytać. Nie może pójść do kościoła, bo te też są zamknięte. Mszy, gdyż nie ma w domu radia ani telewizora, słucha w swoim samochodzie. Z uśmiechem przyjmuje jednak przeciwności.

- Z wnuczką w dwa dni ułożyłam 750 puzzli

- śmieje się.

Mieszkańcy Garrett znajdują różne sposoby na dodawanie sobie otuchy w trudnych czasach. Jeżdżą na quadach, w kilka osób rozpalają ogniska czy wspólnie modlą się w mediach społecznościowych. "Msze odwołane, ale Bóg jest wciąż z nami" - pociesza napis przed jednym z lokalnych kościołów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts