Zakaz lotów nad Muzeum Auschwitz Birkenau

Zdjęcie ilustracyjne / By Pimke - Praca własna, CC BY 2.5 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=755157

  

Miejsce Pamięci Auschwitz jest najprawdopodobniej pierwszym muzeum na świecie, dla którego stworzono oficjalną strefę zakazu lotów – poinformowała dzisiaj placówka, która tłumaczy wprowadzenie takiego rozwiązania przede wszystkim względami bezpieczeństwa.

„Pozwoli to na lepsze zabezpieczenie autentycznej poobozowej przestrzeni oraz osób zwiedzających Miejsce Pamięci poprzez m.in. możliwość regulowania lotów dronami nad historycznym terenem odwiedzanym przez ponad 2 mln ludzi rocznie”

– poinformował Paweł Sawicki z biura prasowego Muzeum.

Jak dodał, strefa „EP P20 Muzeum Auschwitz Birkenau” została oficjalnie wprowadzona rozporządzeniem ministra infrastruktury z 5 marca br. Weszło ono w życie 2 lipca.

„Z roku na rok rośnie zainteresowanie lotami nad Miejscem Pamięci. Drony ułatwiają fotografowanie z nieba nawet osobom prywatnym. Zdarzało się, że kilka takich maszyn było używanych jednocześnie nad terenami poobozowymi bez naszej najmniejszej wiedzy. Rodziło to poważne pytania o bezpieczeństwo zarówno historycznych obiektów, jak i o bezpieczeństwo ludzi przebywających na terenie. Ważne jest również to, iż latający dron, w szczególności w pobliżu grup, zwyczajnie przeszkadza przewodnikom i odwiedzającym”

– powiedział cytowany w komunikacie dyrektor Muzeum Piotr Cywiński.

Podkreślił, że już kilka lat temu kierowana przez niego instytucja zaczęła wprowadzać ograniczenia dotyczące korzystania z dronów. Zgody na loty wydawane są niemal wyłącznie ekipom filmowym. Zwykle odbywają się one przed otwarciem lub po zamknięciu Muzeum.

„Dotychczas jednak nie mieliśmy narzędzi prawnych, by zapewniać wszystkim bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej znajdującej się nad historycznym poobozowym terenem. Obecnie się to zmieniło i – chyba jako pierwsze muzeum na świecie – mamy możliwość kontroli tego, co dzieje się nad głowami naszymi i osób odwiedzających”

– powiedział Cywiński.

Zdaniem Bartosza Bartyzela, rzecznika Muzeum, tereny byłego niemieckiego obozu Auschwitz I znajdowały się do tej pory w strefie zakazu lotów, który dotyczył pobliskiej firmy chemicznej Synthos. „Przestrzeń nad byłym obozem Auschwitz II-Birkenau nie była w taki sposób chroniona. Stworzenie oficjalnej strefy ułatwi nam koordynowanie aktywności operatorów dronów i innych lotów w Miejscu Pamięci, a także daje Muzeum prawne narzędzia pozwalające na reakcję w przypadku lotów wykonywanych bez naszej zgody” – powiedział Bartyzel.

Informacje o zasadach wykonywania lotów w nowej strefie oraz wymogach dla operatorów dronów Muzeum umieściło na stronie internetowej http://auschwitz.org/epp20.


Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.

W 1947 r. na terenie byłych obozów Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau powstało muzeum. W ub.r. zwiedziło je ponad 2,15 mln osób. Były obóz w 1979 r. został wpisany, jako jedyny tego typu obiekt, na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Co najmniej 1,7 mln na ulicach Hongkongu

zdjęcie ilustracyjne / Studio Incendo CC BY 2.0

  

Co najmniej 1,7 mln osób wzięło udział w niedzielę w antyrządowej manifestacji w Parku Wiktorii w Hongkongu – podali organizatorzy, apelując do władz o wysłuchanie głosu protestujących. Według policji w szczytowym momencie demonstrowało 128 tys. osób.

Część uczestników manifestacji przeszła z Parku Wiktorii do dzielnicy Central oraz przed budynki rządowe w dzielnicy Admiralty. Policja wyraziła zgodę na demonstrację w parku, ale nie zezwoliła na marsz do Central, o co wnioskował organizator, Obywatelski Front Praw Człowieka (CHRF).

Przedstawiciel Frontu Jimmy Sham ocenił to jako „nieuzasadnione restrykcje” nałożone przez policję i dodał, że z ich powodu wiele osób nie mogło nawet wejść do Parku Wiktorii, gdy był on już wypełniony ludźmi. W szacunkowej liczbie 1,7 mln nie uwzględniono tych, którzy nie dostali się do parku, lecz byli zmuszeni iść prosto w kierunku Central i Admiralty – wyjaśnił.

Choć po oficjalnym zakończeniu manifestacji część jej uczestników zablokowała ulicę Harcourt Road w Admiralty, niedzielny wieczór był stosunkowo spokojny. Protestujący, którzy blokowali ulicę, rozeszli się po ostrzeżeniach ze strony policji i nie doszło do starć.

Sham ocenił, że pokojowy protest był „dokładnie tym, czego życzyła sobie (szefowa administracji Hongkongu) Carrie Lam”. Jego zdaniem musi ona odpowiedzieć na pięć postulatów, zgłaszanych przez protestujących, aby „pokazać Hongkończykom, że opinie wyrażone pokojowo i racjonalnie mogą zostać wysłuchane”. „Jeśli pozostanie głucha, podsyci kolejne radykalne protesty” - ocenił.

Był to już 11. z rzędu weekend protestów przeciwko władzom Hongkongu i zgłoszonemu przez nie projektowi nowelizacji prawa ekstradycyjnego, która umożliwiłaby m.in. transfer podejrzanych do Chin kontynentalnych. Protestujący żądają również niezależnego śledztwa w sprawie możliwego nadużycia siły przez policję, uwolnienia wszystkich osób zatrzymanych w związku z demonstracjami, wycofania wobec nich określenia „zamieszki” oraz powszechnych, demokratycznych wyborów władz regionu.

CHRF złożył już wniosek w sprawie kolejnego marszu, planowanego na 31 sierpnia – podała publiczna hongkońska rozgłośnia RTHK.

W ostatnich tygodniach regularnie dochodziło do starć pomiędzy protestującymi a policją. Hongkońskie władze zarzucały demonstrantom brutalność, a rząd centralny ChRL dopatrywał się w ich działaniach „oznak terroryzmu”. Chiny zgromadziły tymczasem oddziały Zbrojnej Policji Ludowej w mieście Shenzhen po drugiej stronie granicy administracyjnej, co większość komentatorów uznaje za pokaz siły i próbę wystraszenia demonstrantów.

Krytycy nowelizacji prawa ekstradycyjnego uznają ten popierany przez Pekin projekt za zagrożenie dla praworządności Hongkongu i kolejny przejaw ograniczania jego autonomii przez komunistyczny rząd centralny ChRL. Początkowo wyrażali swój sprzeciw w dużych, pokojowych marszach, co jednak nie przekonało władz Hongkongu do wycofania projektu ustawy.

Dopiero po okupacji okolic siedziby parlamentu i starciach z policją z 12 czerwca, w których obrażenia odniosło co najmniej 81 osób, lokalny rząd ogłosił bezterminowe wstrzymanie prac nad projektem nowelizacji. Lam oświadczyła później, że projekt „jest martwy”, ale odmówiła jego całkowitego wycofania, czego domagają się demonstranci.

W 2014 roku władze nie ustąpiły pod żądaniami setek tysięcy uczestników tzw. rewolucji parasolek, którzy domagali się powszechnych wyborów szefa hongkońskiej administracji. Lam została na to stanowisko wybrana przez lojalny wobec Pekinu komitet elektorów. Według demokratów wykonuje ona polecenia rządu centralnego i nie liczy się ze zdaniem Hongkończyków, co doprowadziło do obecnego kryzysu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl