Wprawdzie to Rada Europejska nominuje kandydata na stanowisko szefa Komisji Europejskiej, ale wybiera go europarlament. Parlament Europejski musi zatwierdzić nowego przewodniczącego Komisji bezwzględną większością głosów - 50 proc. plus jeden. Jeżeli kandydat nie uzyska wymaganej większości, państwa członkowskie muszą w ciągu miesiąca zaproponować innego kandydata.

Jeśli dziś Niemka uzyska wymaganą większość, zostanie pierwszą kobietą na tym stanowisku. Wynik głosowania jest jednak wielką niewiadomą. Po pierwsze dlatego, że będzie ono tajne i część europosłów nawet z rodziny politycznej von der Leyen może jej nie poprzeć. Po drugie dlatego, że większość grup jeszcze nie zadeklarowała, czy zamierza poprzeć kandydaturę obecnej minister obrony Niemiec, czy ją odrzucić. Frakcje czekają, co kandydatka powie podczas debaty przed głosowaniem.

Von der Leyen może być w zasadzie tylko spokojna o głosy deputowanych Europejskiej Partii Ludowej (EPL). To największa frakcja w europarlamencie, która liczy 182 europosłów. Poparcie grupy zadeklarowali jej liderzy.

Jak zagłosują europosłowie Prawa i Sprawiedliwości? "Zdecydujemy podczas dzisiejszego głosowania" - napisała na Twitterze Beata Mazurek. Europarlamentarzystka podkreśliła również, jakie oczekiwania stawiane są przed von der Leyen.

"Oczekujemy, że przyszła szefowa Komisji Europejskiej zadba o przestrzeganie zasad w Parlamencie Europejskim wobec wszystkich krajów i odrzuci ideologię"

- napisała Beata Mazurek.

Może być to odniesienie do dwukrotnego odrzucenia kandydatury Beaty Szydło na szefową jednej z komisji w Parlamencie Europejskim. Według polityków PiS, takie działanie europosłów mogło mieć podłoże ideologiczne.