USA zaostrzają przepisy wobec imigrantów

/ Flickr/ Descrier/CC BY 2.0

  

Administracja Donalda Trumpa ogłosiła, że o azyl w USA nie będą mogli ubiegać się migranci, którzy nie złożyli wcześniej wniosku o to w "bezpiecznym" kraju trzecim. Nowy plan ma ograniczyć migrację z Ameryki Środkowej, budzi jednak kontrowersje w USA.

Zgodnie z nowym prawem cudzoziemiec, który "wkracza lub próbuje wkroczyć do USA przez południową granicę" i nie złożył wniosku o azyl w kraju trzecim, nie kwalifikuje się do przyznania mu azylu.

Przepis wejdzie w życie jutro Dotyczy również dzieci, które przekroczyły granicę samodzielnie. Migranci przybywający do USA będą też musieli we wstępnych rozmowach udowodnić, że mają uzasadnione obawy przed powrotem do swego kraju.

Są jednak pewne wyjątki, w których można ubiegać się o azyl

- odnotowuje agencja AP.

Dotyczy to osób, które padły ofiarą handlu ludźmi, złożyły w kraju trzecim odpowiedni wniosek, ale nie przyznano im azylu, lub gdy kraj, przez który dotarli do USA, nie podpisał międzynarodowych traktatów w sprawie migracji.

Amerykańska administracja broni nowego prawa, utrzymując, że wprowadza ono "kolejne restrykcje i limity". W ocenie AP krok Trumpa "ma zasadniczo na celu zakończenie ochrony azylowej na południowej granicy", gdzie kierują się tysiące migrantów z Ameryki Środkowej. Agencja uważa, że to istotny zwrot w polityce migracyjnej USA.

Prokurator generalny USA William Barr mówił w poniedziałek, że Stany Zjednoczone to "hojne państwo, ale jest całkowicie przytłoczone" obciążeniami związanymi z zatrzymywaniem migrantów na granicy z Meksykiem. Nowe prawo - jak powiedział - ma utrudniać próby wykorzystywania przez migrantów systemu azylowego w celu uzyskania zezwolenia na wjazd do USA.

AP uważa, że nowa polityka migracyjna "prawie na pewno będzie musiała zmierzyć się z prawnymi wyzwaniami", przypomina też, że amerykańskie prawo zezwala uchodźcom na staranie się o azyl. Zaznacza ponadto, że zapisy regulujące, który kraj uznaje się za "bezpieczny", są "mało precyzyjne".

Przedstawiciele administracji Trumpa argumentują, że wstępne badanie azylowe przechodzi większość migrantów i jedynie niewielka część z nich otrzymuje azyl. Nowe prawo ma niwelować tę lukę.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Czy to już koniec Wiosny? Media informują: Partia Biedronia może... połączyć się z SLD

Robert Biedroń / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Po wyborach parlamentarnych Wiosna ma przestać istnieć i połączyć się z SLD. Z kolei Sojusz będzie przekazywał pod stołem partii Razem jedną piątą swojej subwencji z budżetu państwa - takie sensacyjne informacje podaje dziś "Wprost". Dziennikarze tygodnika mieli dotrzeć do tajnych dokumentów negocjacyjnych Lewicy, których zapisy mogą być obejściem prawa.

Tygodnik "Wprost" dotarł do - jak twierdzi - tajnego załącznika przyjętego wraz z uchwałą Rady Krajowej partii Razem.

"W dokumencie z początku sierpnia zawarte są ustalenia dotyczące wspólnego startu w wyborach parlamentarnych oraz planów dalszej współpracy SLD, Wiosny i Razem. Okazuje się, że liderzy tych partii przyjęli ustalenia, o których - mówiąc delikatnie - nie informują opinii publicznej"

- informuje gazeta.

[polecam:https://niezalezna.pl/284163-macierewicz-nie-ma-zludzen-wobec-lewicy-to-proba-reanimacji-dawnego-pzpr-przeksztalconego-w-sld]

Jakie to ustalenia? To, o czym pisze dziś tygodnik, budzi zdumienie. Załącznik ma zakładać m.in. to, że po wyborach parlamentarnych Wiosna Roberta Biedronia może połączyć się z SLD.

"W dokumencie czytamy, że SLD zobowiązuje się do finansowania wskazanej przez Razem organizacji pozarządowej na poziomie 20 proc. uzyskanej subwencji, w oparciu o czteroletnią umowę, z sankcjami prawnymi uniemożliwiającymi jej rozwiązanie przed terminem. Z tajnego dokumentu wynika tez, że Wiosna i SLD planują po wyborach powołanie wspólnej partii. Przy czym nie oczekują od Razem, że się do nich przyłączy. Razem zagwarantowało sobie też prawo do powołania niezależnego koła w przyszłym Sejmie"

- pisze "Wprost".

"Wygląda mi to na próbę obejścia ustawy o partiach politycznych" - cytuje tygodnik ekspertkę od prawa wyborczego Annę Godzwon. "Rzecz w tym, że zgodnie z przepisami majątek partii może być przekazywany tylko na cele statutowe lub organizacyjne" - dodaje ekspertka.

Do sprawy odniósł się też już lider Partii Razem, koalicjanta Wiosny i SLD. Zaprzeczył on doniesieniom gazety.

"Obawiam się, że redakcja „Wprost” wyprodukowała coś w oparciu o swoją wyobraźnię. W oczywisty sposób nie może być tajnego załącznika do umowy koalicyjnej w chwili, kiedy koalicyjny komitet wyborczy nie istnieje. Nie ma takiego dokumentu. Bądźmy poważni. Ktoś sobie coś wyprodukował w oparciu o plotki i własne wyobrażenia"

– mówił Adrian Zandberg w rozmowie z Maciejem Głogowskim w „Poranku” TOK FM.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl