Prokuratura: Miś Uszatek ma wrócić do Łodzi

/ Przemysław Woźnica [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)]

  

Miś Uszatek i inne eksponaty studia Se-Ma-For, zabezpieczone w ubiegłym roku przez komornika i przechowywane w magazynie w stolicy, decyzją prokuratury powrócą do Łodzi – poinformował wiceprezydent Łodzi Krzysztof Piątkowski.

Jesienią ubiegłego roku zbiór eksponatów pochodzących z dawnego studia filmowego Se-Ma-For, znajdujący się w prywatnym Muzeum Animacji Se-Ma-For w Łodzi - w tym figurki postaci z filmów o Misiu Uszatku, Colargolu oraz elementy dekoracji m.in. z nagrodzonej Oscarem produkcji "Piotruś i wilk" - został przejęty i zabezpieczony przez komornika, a następnie przewieziony do Warszawy i złożony w magazynie.

"21 września powiadomiłem prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez osobę, która przejęła kolekcję i zaproponowałem, aby eksponaty zostały zabezpieczone jako dowód w sprawie i przekazane instytucji godnej zaufania – Narodowe Centrum Kultury Filmowej w Łodzi. Przedmiotem powiadomienia o popełnieniu przestępstwa był zarzut narażenia na zniszczenie tych ważnych dla dziedzictwa filmowego Łodzi przedmiotów przez osoby odpowiedzialne za sprawowanie opieki nad kolekcją i prowadzenie Muzeum Animacji"

– zaznaczył Piątkowski.

Jak podał, w piątek łódzka prokuratura zaakceptowała wniosek magistratu, a Narodowe Centrum Kultury Filmowej już zajęło się organizacją transportu. W ciągu kilku najbliższych dni kolekcja powinna trafić do jego siedziby, gdzie jej stan zostanie oceniony pod okiem prokuratury.

W październiku 2018 r. podczas wizyty w Łodzi wiceminister kultury Paweł Lewandowski wyjaśniał, że komornik, który - po ogłoszeniu upadłości przez spółkę Se-Ma-For Technical Solution - zajął eksponaty o wysokiej wartości kulturowej, jest zobowiązany do zaoferowania prawa pierwokupu instytucji kultury wskazanej przez Ministerstwo Kultury. Obiecał wówczas, że resort odkupi wszystkie eksponaty, które mają wartość kulturową - to kilkadziesiąt przedmiotów wycenionych na ok. 300 tys. zł - i przekaże je Narodowemu Centrum Kultury Filmowej.

Według Ministerstwa Kultury prowadząca prywatne Muzeum Animacji firma Se-Ma-For Technical Solution nie była kontynuacją prawną wytwórni filmowej Se-Ma-For, która była spółką skarbu państwa ani też właścicielem dziedzictwa dawnego Studia Małych Form Se-Ma-For, Studia Filmowego Semafor i ich poprzedników prawnych (do 1989 r. studio kilka razy zmieniało nazwy), a spuścizna ta należy do resortu i pozostaje w dyspozycji Filmoteki Narodowej Instytutu Audiowizualnego.

Jak ustaliło wówczas ministerstwo, większość eksponatów, które były wystawiane w prywatnym Muzeum Animacji Se-Ma-For, było czasowo użyczone przez łódzkie muzea, m.in. Muzeum Kinematografii i Muzeum Archeologiczno-Etnograficzne. Nie zostały zajęte przez komornika, lecz powróciły do swoich właścicieli. Pozostałe pamiątki firma Se-Ma-For miała kupić na licytacji komorniczej w 1999 r. po upadku oryginalnego studia Se-Ma-For. Prawdopodobnie to one znajdują się w nieotwieranych od momentu zajęcia przez komornika pudłach, które decyzją prokuratury trafią teraz do Narodowego Centrum Kultury Filmowej.

Tradycja Se-Ma-Fora sięga 1947 r., gdy w Łodzi powstał pierwszy polski lalkowy film animowany. Od 1960 do 1990 r. działało Studio Małych Form Se-Ma-For, przez kolejnych dziewięć lat Studio Filmowe Semafor. Z łódzkiej wytwórni wyszło wiele kultowych animacji, m.in. "Przygody misia Colargola", "Zaczarowany ołówek", "Miś Uszatek", "Opowiadania Muminków", seria o kocie Filemonie. W latach 90. w koprodukcji polsko-brytyjskiej powstał w niej nagrodzony Oscarem "Piotruś i wilk".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Tusk nie przekonał Johnsona

Boris Johnson / By EU2017EE Estonian Presidency - Boris Johnson, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=62286829

  

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk poinformował, że rozmawiał z premierem Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem o sytuacji po głosowaniu w Izbie Gmin i czeka teraz na list w sprawie przedłużenia brexitu. Johnson z kolei napisał w liście do parlamentarzystów, że zamierza powiedzieć UE, iż dalsze odkładanie brexitu nie jest rozwiązaniem.

"Czekam na list. Właśnie rozmawiałem z premierem Borisem Johnsonem o sytuacji po głosowaniu w Izbie Gmin" - napisał Tusk na Twitterze.

"Nie będę negocjował z Unią Europejską przełożenia terminu. Powiem UE to, co mówiłem brytyjskiej opinii publicznej przez 88 dni mojego urzędowania na stanowisku premiera - dalsze opóźnienie nie jest rozwiązaniem. Jest zupełnie możliwe, że nasi przyjaciele w Unii Europejskiej odrzucą żądanie parlamentu o dalsze opóźnienie (albo nie podejmą decyzji szybko)"

- napisał z kolei Johnson w liście, którego treść cytuje stacja Sky News.

W sobotę Izba Gmin przyjęła poprawkę odkładającą poparcie dla uzgodnionego w czwartek porozumienia z UE do czasu przyjęcia i wejścia w życie niezbędnych ustaw związanych z brexitem. W związku z tym Johnson powinien jeszcze w sobotę wysłać do Brukseli wniosek o przełożenie brexitu do 31 stycznia 2020 roku. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl