W zeszłym tygodniu zrezygnował minister administracji publicznej Lovro Kuszczević.

"Pracowałem pod ogromną presją, stałem się celem (ataków). Nie mogę zaakceptować tego bezprecedensowego ataku na mnie i moją rodzinę"

- powiedział Marić dziennikarzom.

Agencja Hina pisze, że Marić zarzucił mediom oszczerstwa, utrudnianie pracy jego resortu i stwarzanie "atmosfery linczu".

Według chorwackich mediów Marić, były sędzia piłkarki, miał podobno nabyć nieruchomości, w tym mieszkanie w Zagrzebiu, w podejrzanych okolicznościach, zanim został w 2016 r. ministrem. Pojawiły się też wątpliwości dotyczące jego udziału w renowacji części zakonu franciszkańskiego w stolicy. On sam zdecydowanie zaprzecza zarzutom.

Premier Chorwacji Andrej Plenković zapowiedział w zeszłym tygodniu, że przeprowadzi "wkrótce" reorganizację rządu. Oświadczył, że chce "bardziej ambitnej pracy przy realizacji celów politycznych".

Sekretarz polityczny opozycyjnej partii MOST Nikola Grmoja oświadczył, że odejście Maricia i Kuszczevicia było "wymuszone" i że "opinia publiczna znów nie dostaje odpowiedzi na zadawane przez media pytania, dotyczące możliwości korupcji". Dodał, że powrót ich obu do parlamentu "tylko umocni wrażenie, że większość parlamentarna została zbudowana na interesach i szantażu".