Rewelacje w sprawie superprodukcji ujawnił brytyjski The Mail on Sunday. Portal dotarł do informatora, który zdradził, jak wygląda scena otwierająca film o roboczym tytule: „Bond 25”.

Jak podaje portal wprost.pl, na początku filmu jest kluczowa scena, w której szef brytyjskich służb mówi: „Chodź 007”, a wtedy wchodzi... Lashana Lynch.

Czarnoskóra aktorka nie wcieli się w główną rolę, a jedynie przejmie pseudonim po Jamesie Bondzie, który przechodzi na emeryturę. Agent powróci po tym, gdy postać grana przez Ralpha Fiennesa wezwie go, by zmierzył się z nowym globalnym kryzysem

- czytamy.

Informator serwisu zdradził, że James Bond, w roli którego zobaczymy Daniela Craiga, będzie starał się uwieść nową agentkę 007.

Wątek czarnoskórej agentki został wprowadzony przez Phoebe Waller-Bridge, czyli pisarkę, która miała zapewnić, że scenariusz będzie odzwierciedlał zmiany, jakie zachodzą w ostatnich latach w społeczeństwie.

W rozmowie z mediami zdradziła, jak jej zdaniem powinno postrzegać się postać głównego bohatera.

Wiele mówiło się o tym, że Bond teraz nie jest ważny z powodu tego, kim jest i jak traktuje kobiety

– przyznała Waller-Bridge.

Myślę, że teraz jest absolutnie ważny. Produkcja musi się rozwijać. Musi ewoluować a najważniejsze jest to, że film właściwie traktuje kobiety. A Bond nie musi. On musi być wierny swojemu charakterowi

– podsumowała.