Co Niemcy myślą o stanie zdrowia Merkel? Jest sondaż

Zdjęcie ilustracyjne / By Dirk Vorderstraße - Bundeskanzlerin Angela Merkel (CDU) in Hamm, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=31872516

  

Blisko 60 proc. Niemców uważa, że stan zdrowia kanclerz Angeli Merkel to jej prywatna sprawa - wynika z opublikowanego w sobotę sondażu. Pytania na ten temat pojawiły się ostatnio, gdy u Merkel kilkakrotnie podczas oficjalnych wydarzeń wystąpiły drgawki.

Na pytanie: "Czy pani/pana zdaniem Angela Merkel powinna udostępnić publicznie informacje na temat swojego stanu zdrowia, czy też jest to jej prywatna sprawa?" 59 proc. respondentów zgodziło się z drugim stanowiskiem, 34 proc. opowiedziało się za publikacją takich danych, a 7 proc. nie miało zdania.

Badanie opinii publicznej przeprowadził ośrodek Civey w czwartek i piątek z udziałem 4495 respondentów, stanowiących reprezentatywną próbę dla ogółu osób uprawnionych w Niemczech do głosowania. Wykonanie sondażu zlecił regionalny dziennik "Augsburger Allgemeine".

W środę Merkel silnie drżała podczas spotkania z premierem Finlandii w Berlinie. Wcześniej do podobnej sytuacji doszło 18 czerwca, kiedy witała w Berlinie nowego prezydenta Ukrainy, i 27 czerwca podczas zaprzysiężenia nowej minister sprawiedliwości.

W czwartek podczas uroczystego powitania w Berlinie premier Danii Merkel wysłuchała hymnów państwowych na siedząco. Niemieckie media podkreślały, że to "absolutnie nietypowe" pominięcie zasad protokołu zastosowano na wyraźne życzenie Merkel.

Dokładna przyczyna powtarzających się przypadków niedyspozycji niemieckiej kanclerz nie jest znana. Ona sama przekonywała, że powodem były odwodnienie i upały, a ostatni napad drgawek, który nastąpił, gdy w Berlinie było chłodno i panowało zachmurzenie, tłumaczyła względami psychicznymi i "nieprzepracowaniem" poprzednich ataków.

W czwartek Merkel zapewniła, że dba o swoje zdrowie i zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności spoczywającej na niej w związku z pełnioną funkcją. Odmówiła też podania szczegółowych informacji na temat swojego stanu fizycznego.

Powtarzające się napady drgawek wywołały jednak zaniepokojenie opinii publicznej stanem fizycznym kanclerz i sprowokowały debatę wśród polityków jej chadeckiej partii CDU o tym, czy nie powinna przekazać władzy następcy lub następczyni przed zapowiedzianym terminem w 2021 roku.

Blisko 65-letnia Merkel, która zdecydowanie chroni życie prywatne przed zainteresowaniem mediów, rządzi Niemcami od 2005 roku i zadeklarowała, że nie zamierza startować w najbliższych wyborach parlamentarnych w 2021 roku.

Na czwartą kadencję kanclerza zdecydowała się po dłuższym namyśle i pod koniec 2016 roku mówiła, że będzie pełniła tę funkcję, "jeśli zdrowie pozwoli". Reuters przypomina jej wypowiedź z 1998 roku, gdy mówiła, że "nie chce odchodzić z polityki jako półżywy wrak".

Merkel słynie z sumiennego podejścia do pracy oraz z tego, że podczas wielogodzinnych negocjacji na szczytach UE jest w stanie wytrwać dłużej niż inni przywódcy, nie tracąc przy tym z oczu złożonych szczegółów omawianych kwestii - pisze Reuters.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Jedna wypowiedz Kidawy-Błońskiej wystarczyła, by podpaść kilku klubom w Sejmie... jednocześnie!

Małgorzata Kidawa-Błońska / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Ogromne emocje wywołała wypowiedź Małgorzaty Kidawy na temat projektu PiS ws. zniesienia 30-krotności składek na ZUS i ewentualnego poparcia dla tego pomysłu po stronie posłów Lewicy. „Wypowiedź wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na temat głosowania posłów Lewicy ws. 30-krotności składek na ZUS była niepotrzebna i nie powinna paść” - ucina stanowczo rzecznik klubu KP PSL-Kukiz'15 Miłosz Motyka

Kidawa-Błońska zapytana w czwartek w TVN24, czy jej zdaniem Lewica może poprzeć projekt PiS ws. zniesienia 30-krotności składek na ZUS, jeśli nie poprze go Porozumienie Jarosława Gowina, odpowiedziała:

Mam nadzieję, że nawet na Lewicy ekonomia ma znaczenie i przyszłość systemu emerytalnego (...). Jeśli zagłosują to znaczy, że są nic nie warci.
- oznajmiła.

Tymczasem rzecznik klubu PSL-Kukiz'15 Miłosz Motyka nie ma najmniejszych wątpliwości, że wypowiedź Kidawy-Błońskiej była niepotrzebna i nie powinna paść.

Jeśli ten Sejm ma być właśnie w atmosferze prowadzenia obrad koncyliacyjny, spokojny, prowadzony ponad podziałami to słowa wykluczające kogokolwiek są niepotrzebne. Zresztą do tej pory one były zarezerwowane raczej dla strony rządzącej, więc niech tak pozostanie. Każdy poseł jest bardzo ważny i niezwykle istotny w tej izbie uzyskując wysokie poparcie społeczeństwa. Tym bardziej Lewica, na którą zagłosowało przecież blisko dwa miliony wyborców.
- zwrócił uwagę rzecznik klubu parlamentarnego PSL-Kukiz'15.

W środę posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt ustawy likwidujący od 2020 r. górny limit przychodu, do którego płaci się składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe - który wynosi 30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Według autorów projektu ma to przynieść wzrost wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oszacowany na 7,1 mld zł. Przeciwne takiemu rozwiązaniu jest Porozumienie - koalicjant PiS w Zjednoczonej Prawicy.

W czwartek wicepremier Gowin oświadczył, że jeżeli chodzi o Porozumienie, to sprawa projektu PiS zniesienia 30-krotności składki na ZUS jest przesądzona.

Jest formalna uchwała zarządu partii zakazująca posłom głosowania za likwidacją 30-krotności ZUS. W tej sprawie nie może być żadnej wątpliwości, jak zagłosujemy.
- powiedział wicepremier.

Odnosząc się do wypowiedzi Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Miłosz Motyka zwracał uwagę, że ujrzeliśmy inną twarz polityk Koalicji Obywatelskiej.

To nie jest koncyliacyjna postawa, z którą z reguły była kojarzona pani Małgorzata Kidawa-Błońska, ale bardziej bym to nazywał wypowiedzią niefortunną, niż mającą na celu kogokolwiek obrazić.
- dodał.

Projekt nowelizacji m.in. ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych zakłada, że począwszy od 2020 r. składka na ubezpieczenia emerytalne i rentowe będzie odprowadzana od całości przychodu. Zniesienie 30-krotności ma - jak napisano w uzasadnieniu projektu - przynieść wzrost wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oszacowany na 7,1 mld zł. W uzasadnieniu oszacowano też, że zarobki wyższe niż 30-krotność przeciętnego wynagrodzenia osiąga ok. 370 tys. osób.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl