Premier w Katowicach, prezes PiS w Warszawie, wicepremier Jacek Sasin w Chełmie, wicepremier i szef resortu kultury Piotr Gliński w Łodzi, szef KPRM Michał Dworczyk w Wałbrzychu - to niektóre "jedynki" list Prawa i Sprawiedliwości na jesienne wybory do Sejmu.

J. Kaczyński, który przedstawił listę "jedynek" w 41 okręgach podkreślił, że zmiany na pierwszych miejscach - w porównaniu do poprzednich wyborów - są "daleko idące" i wiążą się m.in. z wynikami wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Zdaniem prof. Maliszewskiego "jedynki" PiS są przemyślane i dobrze zaplanowane strategicznie. Odnosząc się do startu premiera z Katowic, wskazał, że właśnie to miasto i generalnie Śląsk jest najważniejszym polskim okręgiem "bitewnym", a zwycięstwo tam jest skorelowane ze zwycięstwem w całym kraju.

"Start akurat w Katowicach jest bardzo ważny dla Zjednoczonej Prawicy i będzie istotny dla ogólnego wyniku wyborczego"

- dodał.

Wynik warszawski prezesa PiS będzie miał natomiast - mówił Maliszewski - charakter prestiżowy i istotny dla morale partii rządzącej.

"Są też inne rozwiązania, czyli np. wicepremier Jarosław Gowin, szef Porozumienia, zrezygnował z "jedynki" z tego względu, że wiedział, iż jeśli ma do dyspozycji dwie +jedynki+, to lepiej wypromować młodych polityków, mieć więcej szabel w przyszłym Sejmie"

- zauważył politolog. Jak dodał, Gowin do Sejmu - podobnie jak w poprzednich latach - i tak odstanie się z dalszego miejsca.

Maliszewski przypomniał też przebieg wyborów do europarlamentu, kiedy według niego nie doceniono rozplanowania kształtu list. "Efekt tego taki, że opozycja jest w rozsypce, podzielona. Ta przegrana miała strategicznie duże konsekwencje" - podkreślił.

"Teraz jest podobnie - najpierw PiS przedstawia program, a później robi to opozycja. Teraz PiS przedstawia swoje jedynki i widać, że są zaplanowane dobrze strategicznie" - przekonywał politolog. W jego ocenie PiS tym samym o kilka korków wyprzedza opozycję, która - jak zauważył - nie wiadomo, w jakich blokach wystartuje.