Wojsko poszukuje broni laserowej

/ Jeff Keyzer from San Francisco, CA, USA [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

  

Inspektorat Uzbrojenia ogłosił rozpoczęcie dialogu technicznego pod kryptonimem LASER. W ramach dialogu chce sprawdzić możliwości pozyskania dla polskiego wojska broni laserowej do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych (BSP).

Inspektorat Uzbrojenia MON ogłosił rozpoczęcie dialogu technicznego o nazwie: "Zwiększenie możliwości rażenia bezzałogowych statków powietrznych za pomocą laserowych systemów broni skierowanej energii (LSBSE) kr. LASER".

W ramach dialogu Inspektorat chce przekazać informacje o realizowanym w ramach fazy analityczno-koncepcyjnej zadaniu pozyskania broni potencjalnym wykonawcom, zidentyfikować ich, a także uzyskać ogólne informacje na temat broni, której poszukuje, i jej dostępności na rynku.

Jak podano w informacji, celem zadania jest pozyskanie laserowych systemów broni skierowanej energii do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych. Zadaniem LSBSE ma być "efektywne uszkodzenie i eliminacja obiektu z pola walki". Inspektorat wspomina w ogłoszeniu, że poszukuje broni o możliwościach "precyzyjnego nakierowania", w której wstępne naprowadzanie na cel ma być realizowane na podstawie informacji z systemów radarowych lub "wizualnej obserwacji pola walki". Kluczową techniką naprowadzania i śledzenia ma być "precyzyjny system celowania wykorzystujący promieniowanie laserowe".

Broń na być skonstruowana z wykorzystaniem "wysokowydajnych źródeł energii o dużej pojemności" oraz "układów natychmiastowego przekazywania energii". LSBSE ze względu na "wykonywanie zadań taktycznych" powinien charakteryzować się "dużą skutecznością rażenia". Inspektorat wyjaśnia, że chodzi o uszkodzenie bezzałogowych statków powietrznych, aż do ich zniszczenia przez przepalenie kadłuba. Ponadto poszukiwana broń ma mieć nie tylko dużą moc wyjściową "efektora laserowego", ale też duży zasięg rażenia. Ma mieć także możliwość śledzenia ruchu obiektu podczas rażenia.

Poszukiwana broń laserowa musi mieć możliwość wykonania swojej misji w bardzo krótkim czasie. Krótki ma być też odstęp czasu do następnego rażenia impulsem. System laserowy ma być odporny na zakłócenia, w tym "w szczególności mylenie sytemu obserwacji". Pożądana cechą jest też zdolność rażenia nieopancerzonych celów naziemnych.

System broni musi umożliwiać "bezpieczną rejestrację pozyskanych danych" oraz "bezpieczną i odporną na zakłócenia transmisję informacji obrazowej i danych telemetrycznych". Format obrazu i danych powinien być zgodny z narodowymi systemami dowodzenia i łączności.

Docelowo Inspektorat przewiduje, że poszukiwana broń będzie umieszczona na mobilnej platformie kołowej lub gąsienicowej. Oczekuje też, że będzie można ją z łatwością transportować na duże odległości, drogą powietrzną, morską i lądową, "bez konieczności stosowania skomplikowanych zabiegów organizacyjnych oraz procedur załadunkowych".

Inspektorat zakłada, że broń laserowa zostanie pozyskana wraz z niezbędnym oprogramowaniem, które już w chwili jej pozyskania umożliwi współpracę z systemami będącymi na wyposażeniu polskich sił zbrojnych. Pozyskane ma też być wyposażenie do serwisowania broni. Przeglądy techniczne, czynności obsługowe, badania, kalibracja oraz konserwacja nowej broni musi być możliwa do przeprowadzenia przez personel techniczny Sił Zbrojnych RP.

Inspektorat dopuszcza różne formy pozyskania wspomnianego sprzętu wojskowego - wymienia: "zakup, zakup z dostosowaniem, wykonanie pracy rozwojowej".

Potencjalni wykonawcy, którzy mają w swojej ofercie broń spełniającą ogólne wymagania przedstawione przez Inspektorat, albo są w stanie dostosować swoje oferty od tych wymagań, bądź deklarują wykonanie pracy rozwojowej, w wyniku której broń powstanie, powinni zgłosić się do Inspektoratu Uzbrojenia do 31 lipca 2019 r. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Kary za zakłócanie Marszu Pamięci

zdjęcie ilustracyjne / pixel2013 CC0

  

Sąd w Hajnówce (Podlaskie) ukarał dziś grzywnami pierwszą grupę osób, obwinionych o to, że próbowały uniemożliwić przejście uczestników Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych, zorganizowanego w tym mieście w lutym przez środowiska narodowe. Orzeczenie nie jest prawomocne.

To wyrok w pierwszym z serii procesów uczestników kontrmanifestacji, którym policja postawiła zarzuty z Kodeksu wykroczeń.

W tej sprawie dziesięć osób obwinionych było o to, że 23 lutego przeszkadzały lub usiłowały przeszkodzić w organizowaniu albo w przebiegu legalnego zgromadzenia, jakim był marsz. Policja obwinia je również o to, że utrudniały ruch na drodze publicznej.

Jak dowiedziała się Polska Agencja Prasowa w Sądzie Rejonowym w Bielsku Podlaskim [jego wydziałem zamiejscowym jest sąd w Hajnówce], obwinieni zostali dziś ukarani grzywnami od 180 do 200 zł; w przypadku dwóch osób grzywny są nieco niższe, bo sąd uniewinnił je od jednego z trzech zarzutów.

W sądzie w Hajnówce są wnioski o ukaranie w sumie prawie 70 osób. Na razie większość z nich czeka jeszcze na wyznaczenie terminów rozpraw.

W lutym tego roku Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych przeszedł ulicami Hajnówki po raz czwarty. Inicjatywa od początku wzbudza w tym mieście emocje, bo upamiętnia m.in. postać kpt. Romualda Rajsa "Burego", którego oddziały podziemia niepodległościowego w 1946 r. spacyfikowały kilka wsi w okolicach Bielska Podlaskiego, zamieszkiwanych przez prawosławną ludność pochodzenia białoruskiego. Zginęło wówczas 79 osób, w tym dzieci.

W Hajnówce znaczną część mieszkańców stanowią prawosławni pochodzenia białoruskiego. Władze miasta próbowały tegorocznego marszu środowisk narodowych administracyjnie zakazać, ale sąd ów zakaz uchylił. W dniu przemarszu na jego trasie stanęło kilkadziesiąt osób próbujących go zablokować. Nie dopuściła jednak do tego policja, która szczelnym kordonem oddzieliła protestujących od uczestników marszu, gdy ci przechodzili obok.

Osoby, które nie chciały zejść z trasy marszu, funkcjonariusze usunęli. 

- W stosunku do grupy osób policjanci wykonują czynności w związku z próbą zakłócenia przez nich legalnego zgromadzenia

 - informowała wtedy podlaska policja w mediach społecznościowych. A jej rzecznik Tomasz Krupa podał potem, że policja podjęła czynności wobec 76 osób.

Sam marsz przebiegł spokojnie. Według szacunków policji, wzięło w nim udział około trzystu osób, a funkcjonariusze nie odnotowali eksponowania zakazanych przez prawo symboli.

W czerwcu tego roku Sąd Okręgowy w Białymstoku prawomocnie uniewinnił kilkunastu aktywistów ruchu Obywatele RP, obwinionych o próbę zakłócenia trzeciej edycji marszu, czyli zorganizowanego w 2018 roku. Protestujący stanęli wtedy na trasie marszu z transparentami m.in. "Bury nie jest bohaterem" i "Moją ojczyzną jest człowieczeństwo". Policja usunęła ich, uznając, że doszło do próby zakłócenia legalnie zgłoszonej manifestacji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl