Kapitan statku przewożącego migrantów pozywa Salviniego. Żali się na "falę nienawiści"

Carola Rackete / Von Paul Lovis Wagner / Sea-Watch.org - Sea Watch, by mail, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=80185420

  

Kapitan statku niemieckiej organizacji Sea Watch 3 Carola Rackete, przeciwko której toczy się dochodzenie w związku z przywiezieniem do Włoch nielegalnych imigrantów, złożyła w piątek pozew przeciw włoskiemu wicepremierowi i szefowi MSW Matteo Salviniemu.

W liczącej 14 stronic skardze zarzuca ona włoskiemu politykowi m.in. to, że dopuścił się wobec niej "ciężkiego oszczerstwa" oraz że swymi oskarżeniami skierowanymi przeciwko niej nakłaniał do przestępstwa".

Wypowiedzi ministra Salviniego na jej temat - podkreśla 31-letnia Rackete - wywołały w sieciach społecznościowych falę nienawiści, która wyraziła się również w postawie tłumu zgromadzonego na nabrzeżu portu Lampedusa, kiedy jej statek z uratowanymi na morzu migrantami przybił tam 29 czerwca.

Wśród 22 zarzutów sformułowanych publicznie przez wicepremiera lidera Ligi, są takie określenia, jak "wspólniczka przemytników", "potencjalna morderczyni", "kryminalistka" i "piratka" - cytuje Rackete.

W czwartek minister Salvini zamieścił na swym Facebooku film wideo, w którym pokazuje cumowanie przy nabrzeżu na Lampedusie statku z imigrantami, którym dowodziła Rackete. Film opatrzył komentarzem: "Ta zbawicielka ludzkości o mało nie zabiła pięciu żołnierzy, ale to byłaby tylko przypadkowa szkoda".

Rackete oskarżona została o złamanie prawa morskiego, stawianie oporu funkcjonariuszom i użycie przemocy; za taką uznano wykonany przez nią manewr, który zagroził załodze włoskiej Gwardii Finansowej, próbującej zatrzymać statek.

Sąd w Agrigento na Sycylii nakazał uwolnienie Rackete. Sędzia uznała, że uratowanie imigrantów było obowiązkiem humanitarnym kapitana statku Sea Watch i że nie doszło do oporu wobec jednostki włoskiej służby. Rackete będzie musiała jeszcze stanąć przed sądem, przed którym ma odpowiadać za "działanie na rzecz nielegalnej imigracji".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kary za zakłócanie Marszu Pamięci

zdjęcie ilustracyjne / pixel2013 CC0

  

Sąd w Hajnówce (Podlaskie) ukarał dziś grzywnami pierwszą grupę osób, obwinionych o to, że próbowały uniemożliwić przejście uczestników Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych, zorganizowanego w tym mieście w lutym przez środowiska narodowe. Orzeczenie nie jest prawomocne.

To wyrok w pierwszym z serii procesów uczestników kontrmanifestacji, którym policja postawiła zarzuty z Kodeksu wykroczeń.

W tej sprawie dziesięć osób obwinionych było o to, że 23 lutego przeszkadzały lub usiłowały przeszkodzić w organizowaniu albo w przebiegu legalnego zgromadzenia, jakim był marsz. Policja obwinia je również o to, że utrudniały ruch na drodze publicznej.

Jak dowiedziała się Polska Agencja Prasowa w Sądzie Rejonowym w Bielsku Podlaskim [jego wydziałem zamiejscowym jest sąd w Hajnówce], obwinieni zostali dziś ukarani grzywnami od 180 do 200 zł; w przypadku dwóch osób grzywny są nieco niższe, bo sąd uniewinnił je od jednego z trzech zarzutów.

W sądzie w Hajnówce są wnioski o ukaranie w sumie prawie 70 osób. Na razie większość z nich czeka jeszcze na wyznaczenie terminów rozpraw.

W lutym tego roku Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych przeszedł ulicami Hajnówki po raz czwarty. Inicjatywa od początku wzbudza w tym mieście emocje, bo upamiętnia m.in. postać kpt. Romualda Rajsa "Burego", którego oddziały podziemia niepodległościowego w 1946 r. spacyfikowały kilka wsi w okolicach Bielska Podlaskiego, zamieszkiwanych przez prawosławną ludność pochodzenia białoruskiego. Zginęło wówczas 79 osób, w tym dzieci.

W Hajnówce znaczną część mieszkańców stanowią prawosławni pochodzenia białoruskiego. Władze miasta próbowały tegorocznego marszu środowisk narodowych administracyjnie zakazać, ale sąd ów zakaz uchylił. W dniu przemarszu na jego trasie stanęło kilkadziesiąt osób próbujących go zablokować. Nie dopuściła jednak do tego policja, która szczelnym kordonem oddzieliła protestujących od uczestników marszu, gdy ci przechodzili obok.

Osoby, które nie chciały zejść z trasy marszu, funkcjonariusze usunęli. 

- W stosunku do grupy osób policjanci wykonują czynności w związku z próbą zakłócenia przez nich legalnego zgromadzenia

 - informowała wtedy podlaska policja w mediach społecznościowych. A jej rzecznik Tomasz Krupa podał potem, że policja podjęła czynności wobec 76 osób.

Sam marsz przebiegł spokojnie. Według szacunków policji, wzięło w nim udział około trzystu osób, a funkcjonariusze nie odnotowali eksponowania zakazanych przez prawo symboli.

W czerwcu tego roku Sąd Okręgowy w Białymstoku prawomocnie uniewinnił kilkunastu aktywistów ruchu Obywatele RP, obwinionych o próbę zakłócenia trzeciej edycji marszu, czyli zorganizowanego w 2018 roku. Protestujący stanęli wtedy na trasie marszu z transparentami m.in. "Bury nie jest bohaterem" i "Moją ojczyzną jest człowieczeństwo". Policja usunęła ich, uznając, że doszło do próby zakłócenia legalnie zgłoszonej manifestacji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl