Gowin: uwolnić potencjał średnich miast

/ LionFive

  

- W miastach średniej wielkości jest niewykorzystany potencjał, trzeba go uruchomić – powiedział w Chełmie (Lubelskie) wicepremier Jarosław Gowin, podczas prezentacji raportu dotyczącego możliwości przeniesienia urzędów centralnych z Warszawy do mniejszych miast.

"Obóz Zjednoczonej Prawicy przygotowuje się do nowych wyborów i jeżeli wygramy, to chcielibyśmy zaproponować Polakom – tak jak sformułowaliśmy to podczas konwencji programowej w Katowicach - nową wizję rozwojową Polski. Elementem tej nowej fazy rozwoju jest lepsze niż do tej pory wykorzystywanie potencjału miast, zwłaszcza średnich i mniejszych, bo o ile metropolie rozwijają się znakomicie, to wiele miast średnich, zwłaszcza byłych miast wojewódzkich traci swoje funkcje społeczno-gospodarcze”

– powiedział Gowin.

"Ten raport jest ważnym elementem programu, z którym moje ugrupowanie, Porozumienie, pójdzie do wyborów. Chcemy przekonać do siebie jak najwięcej mieszkańców miast"

– dodał.

"Polska w bardzo szybkim tempie w ciągu ostatnich 30 lat nadrabia ogromny dystans dzielący nas od krajów Europy zachodniej. Uważamy, że ciągle niewykorzystanym zasobem, rezerwą jest potencjał uwięziony w miastach średniej wielkości"

– podkreślił Gowin.

Raport "Uwarunkowania delokalizacji centralnych urzędów w Polsce" powstał na zamówienie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii. Szefowa tego resortu Jadwiga Emilewicz podkreśliła w Chełmie, że nie będzie możliwe zahamowanie negatywnych trendów społecznych w mniejszych miastach – takich jak migracje i starzenie się mieszkańców – bez lokowania w nich ważnych instytucji i ważnych inwestycji.

"Raport, który zamówiliśmy, jest podstawą do podjęcia aktywnej polityki w zakresie przenoszenia pewnych funkcji centralnych ze stolicy. Zgodnie z tym, co pokazują nam eksperci, ponad 86 proc. urzędów centralnych jest ulokowanych w Warszawie, mieście, które zamieszkuje niespełna 9 proc. naszej populacji. Jednocześnie autorzy, a także recenzenci raportu wskazują jednoznacznie, że Polska jest bardzo dobrym państwem policentrycznym, sprzyjają temu warunki ukształtowania terenu, osadnictwa, położenie miast" 

- powiedziała Emilewicz.

"Koszt funkcjonowania instytucji w Warszawie jest wielokrotnie wyższy niż w innych miastach, na przykład byłych miastach wojewódzkich, gdzie mamy zaplecze akademickie, niezbędną infrastrukturę, gdzie część tych funkcji centralnych mogłaby z powodzeniem bez uszczerbku dla jakości usług być przeniesionych"

– podkreśliła Emilewicz.

"Mamy dobry raport i propozycje instytucji, które nie mają unikalnej infrastruktury umiejscowionej w Warszawie. Od nich moglibyśmy rozpocząć dyskusję nad przeniesieniem ich w ciągu najbliższych lat do innych miast niż Warszawa"

– dodała minister.

Raport "Uwarunkowania delokalizacji centralnych urzędów w Polsce" wskazuje, że lokalizacja urzędów centralnych jest w naszym kraju wyjątkowo "warszawskocentryczna".

Spośród 107 urzędów tylko 14 znajduje się poza stolicą. Najwięcej - cztery urzędy - jest w Łodzi, dwa w Krakowie. Centralne urzędy mają także siedziby ponadto w Katowicach, Bielsku-Białej, Radomiu, Słupsku, Brwinowie, Gostyninie, Porębach koło Zduńskiej Woli i w Gdańsku.

Doświadczenia innych krajów pokazują – mówi raport - że przeniesienie urzędów poza stolicę obniża koszty funkcjonowania administracji i stymuluje rozwój regionalny. W Warszawie są problemy z rekrutacją pracowników w niemal wszystkich zawodach, łącznie z administracją. Przeciętne wynagrodzenie w stolicy jest znacznie wyższe niż w innych częściach kraju. W 2017 r. wynosiło przeciętnie 6059 zł, podczas gdy np. w Radomiu 4123 zł.

Przeniesienie urzędu ze stolicy może więc oznaczać znacznie niższe koszty wynagrodzeń. Poza stolicą niższe są też ceny nieruchomości i usług zewnętrznych. W mniejszych miastach praca w urzędzie może się wiązać z wyższym prestiżem i stałością zatrudnienia. Nowe miejsca pracy przynoszą zapotrzebowanie na dobrze wykształcone osoby, które dzięki pracy w urzędzie podnoszą umiejętności.

Przeniesienie części urzędów poza Warszawę może mieć pozytywne skutki także dla stolicy, obniżając w niej koszty przestrzeni biurowych czy ułatwiając znalezienie pracowników dla przedsiębiorstw. Stolica jako najważniejsza metropolia powinna głównie spełniać funkcje międzynarodowe – wskazuje raport.

Według autorów raportu poza Warszawę można przenieść 31 urzędów. W największym stopniu kwalifikują się do tego: Urząd Regulacji Energetyki, Centrum Projektów Polska Cyfrowa, Centralna Komisja Egzaminacyjna, Urząd Komunikacji Elektronicznej, Agencja Rezerw Materiałowych, Centrum Unijnych Projektów Transportowych, Główny Urząd Nadzoru Budowlanego, Krajowy Zasób Nieruchomości, Polski Instytut Sztuki Filmowej i Urząd Zamówień Publicznych.

Do miast, do których mogłyby one trafić, autorzy raportu zaliczają m.in. Włocławek, Płock, Radom, Tarnów, Częstochowę, Elbląg, Legnicę, Łomżę, Ostrołękę, Słupsk, Sosnowiec i Wałbrzych.

Lokalizacja urzędów centralnych była dotychczas chaotyczna. Świadoma, poprzedzona badaniami zmiana ich siedzib może przynieść korzyści dla wszystkich zainteresowanych - zarówno dla administracji publicznej, miast docelowych, jak i stolicy – konkludują autorzy raportu i postulują pilotażowe przeniesienie jednego urzędu, a następnie wszechstronną ocenę skutków.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Były ukraiński minister trafi do kolonii karnej. Wyrok zapadł w moskiewskim sądzie

/ / flickr.com/Ana Paula Hirama/CC BY-SA 2.0

  

Były minister transportu Ukrainy Mykoła Rudkowski został dziś skazany przez sąd w Moskwie na karę dwóch lat kolonii karnej. Na poczet kary zaliczono mu czas spędzony w areszcie śledczym. Zarzut dotyczy ataku na rosyjską ambasadę w 2014 roku.

W przypadku zaliczania aresztu na poczet kary, dzień spędzony w areszcie śledczym jest równoważny 1,5 dnia kolonii karnej, co oznacza, że były minister będzie odbywał wyrok tylko przez kilka miesięcy. Rudkowski został zatrzymany w Rosji jesienią 2018 roku.

Rosja poszukiwała go w związku z incydentem w nocy z 14 na 15 czerwca 2014 roku przed ambasadą rosyjską w Kijowie. Przed budynkiem zebrali się wówczas ludzie, którzy żądali przerwania ingerencji Rosji w wewnętrzne sprawy Ukrainy. W kierunku gmachu zaczęto rzucać koktajle Mołotowa, rozbito okna w budynku i zaparkowanych obok samochodach. Media rosyjskie twierdziły, że zgromadzeni nakłonili Rudkowskiego, by rzucił kamieniem w gmach ambasady. Takie samo stanowisko zajęli jego adwokaci.

W trakcie procesu Rudkowski przyznał się do winy i wyraził skruchę. Jego sprawę rozpatrywano w trybie specjalnym, tzn. bez badania dowodów. Sąd uznał go za winnego ataku na obiekt korzystający z ochrony międzynarodowej, a motywem jego działania miało być utrudnienie relacji pomiędzy krajami.

Rudkowski był ministrem transportu w latach 2006-2007, za premierostwa Wiktora Janukowycza, późniejszego prezydenta Ukrainy. Był też deputowanym do parlamentu; należał do Socjalistycznej Partii Ukrainy. Jego nazwisko często pojawiało się w rankingach najbogatszych Ukraińców.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl