Zgodnie z regulaminem najlepszej drużynie ekstraligi przysługuje prawo organizacji w kolejnym roku finału indywidualnych mistrzostw Polski. Turniej ponownie odbędzie się w Lesznie, a kibice na stadionie im. Alfreda Smoczyka zobaczą niemal wszystkich czołowych żużlowców. Podobnie jak przed rokiem zabraknie czterokrotnego medalisty IMP Jarosława Hampela. Zawodnik miejscowej Fogo Unii mógłby być jednym z kandydatów do medalu. Z kolei inny reprezentant leszczynian, ubiegłoroczny mistrz świata juniorów Bartosz Smektała będzie pełnił rolę rezerwowego w turnieju finałowym.

Udział w finale bez konieczności jazdy w eliminacjach mieli zapewniony stali uczestnicy cyklu Grand Prix, czyli Patryk Dudek, Bartosz Zmarzlik, Janusz Kołodziej, Maciej Janowski oraz ubiegłoroczny zwycięzca Piotr Pawlicki. Ten ostatni nie ukrywał, że zdobycie złotego medalu IMP to ogromny zaszczyt.

"To niezwykle ważny tytuł dla każdego żużlowca. Rok temu miałem kłopoty w środku zawodów, ale w biegu finałowym, który był powtórzony, udało mi się zwyciężyć. Byłem naprawdę megazadowolony stojąc na najwyższym stopniu podium. Zrobię wszystko co w mojej mocy, by ten tytuł obronić"

- mówił Pawlicki przed zawodami.

Kapitan Fogo Unii dodał, że nie ma gotowej recepty na sukces.

"Cały czas pracuję nad tym, by osiągać dobre wyniki. Nie mam jakiegoś sprawdzonego przepisu. Mówi się, że najlepiej podejść do zawodów bez stresu, ale trzeba umieć poradzić sobie z emocjami, które w środku siedzą".

Organizatorzy liczą na wysoką frekwencję, bowiem w lipcu jest trochę mniej imprez żużlowych w kraju, a ekstraliga ma przerwę. By lepiej rozpropagować turniej, żużlowcy odwiedzili kilka ościennych miejscowości, m.in. Wschowę, Rydzynę i Śmigiel.

Liczymy, że będą to wspaniałe zawody, w Lesznie pojawi się praktycznie cała krajowa czołówka. To gwarantuje, że turniej będzie stał na wysokim poziomie

- zaznaczył prezes Fogo Unii Piotr Rusiecki.

W klasyfikacji medalowej IMP zdecydowanym liderem pozostaje Tomasz Gollob, który ich łącznie 16, w tym osiem złotych. Wśród uczestników niedzielnego finału najwięcej tytułów - trzy - ma Kołodziej. W Lesznie wystąpi też 44-letni Piotr Protasiewicz, który swój jedyny triumf odnotował dokładnie 20 lat temu.

Zwycięzca oprócz medalu, szarfy oraz pucharu otrzymuje czapkę Kadyrowa jako nieoficjalne i przechodnie trofeum. Na czapce mistrz wyszywa swoje nazwisko oraz rok, w którym sięgnął po tytuł.

Początek rywalizacji zaplanowano w niedzielę na godz. 19.

Lista startowa:

1. Maciej Janowski (Betard Sparta Wrocław), 2. Krystian Pieszczek (Zdunek Wybrzeże Gdańsk), 3. Norbert Kościuch (Get Well Toruń), 4. Dominik Kubera (Fogo Unia Leszno), 5. Piotr Pawlicki (Fogo Unia Leszno), 6. Kacper Gomólski (Zdunek Wybrzeże Gdańsk), 7. Wiktor Lampart (Speed Car Motor Lublin), 8. Oskar Fajfer (Car Gwarant Start Gniezno), 9. Bartosz Zmarzlik (truly.work Stal Gorzów), 10. Adrian Cyfer (Zdunek Wybrzeże Gdańsk), 11. Adrian Miedziński (forBET Włókniarz Częstochowa), 12. Patryk Dudek (Stelmet Falubaz Zielona Góra), 13. Przemysław Pawlicki (MrGarden GKM Grudziądz), 14. Maksym Drabik (Betard Sparta Wrocław), 15. Janusz Kołodziej (Fogo Unia Leszno), 16. Piotr Protasiewicz (Stelmet Falubaz Zielona Góra). Rezerwowi: 17. Bartosz Smektała (Fogo Unia Leszno), 18. Szymon Woźniak (truly.work Stal Gorzów).(